Proponowana przez Parlament Europejski danina cyfrowa mogłaby przynieść do 25 miliardów euro rocznie na kolejny budżet UE, czyli pięć razy więcej niż szacuje Komisja – wynika z danych Danuše Nerudovej dla Euronews.
Cyfrowa opłata zaproponowana przez Parlament Europejski, która ma pomóc w finansowaniu kolejnego długoterminowego budżetu UE, mogłaby przynieść nawet 25 miliardów euro rocznie – wynika z szacunków czołowej europosłanki Danuše Nerudovej.
Nowe wyliczenia pokazują, że wpływy z proponowanych przez Parlament podatków na poziomie UE byłyby zdecydowanie wyższe, niż pierwotnie zakładała Komisja Europejska.
Rozmowy są w kluczowej fazie. Państwa członkowskie próbują do końca roku uzgodnić kolejne wieloletnie ramy finansowe (WRF), a nowe „zasoby własne”, które zasilałyby bezpośrednio kasę UE, pozostają główną kością niezgody.
„Potrzebujemy nowych zasobów własnych, aby spłacić wspólny dług i sfinansować nowe priorytety w budżecie UE” – powiedziała Nerudová (Czechy, EPL) w rozmowie z Euronews.
Poprosiła służby Parlamentu o oszacowanie, ile mogłyby przynieść proponowane ogólnounijne podatki od hazardu online, usług cyfrowych i aktywów kryptowalutowych. Ich ustalenia znacząco odbiegają od wyliczeń Komisji.
Zgodnie z szacunkami Parlamentu, do których dotarł wyłącznie Euronews, cyfrowa opłata mogłaby przynosić do 25,2 miliarda euro rocznie, czyli pięciokrotnie więcej niż przewiduje Komisja.
„Parlament Europejski zakłada znacznie szerszą bazę podatkową niż Komisja. Sfera technologii obejmuje na przykład serwisy streamingowe i usługi przetwarzania danych, które Komisja całkowicie pominęła” – wyjaśniła Nerudová.
Propozycja Parlamentu rozszerza zakres opłaty daleko poza usługi reklamowe i pośrednictwa oraz podnosi stawkę z 3 procent do 5 procent. Komisja oparła swoje szacunki na istniejących podatkach od usług cyfrowych we Francji, Hiszpanii i Włoszech.
„To bardzo ostrożne szacunki, choć i tak znacznie wyższe niż propozycja Komisji. Ogromna różnica wynika jednak z bazy podatkowej, którą przyjmujemy w naszych wyliczeniach” – dodała Nerudová.
Kilka państw członkowskich wyraża tymczasem sceptycyzm wobec cyfrowej opłaty, powołując się na „obawy geopolityczne”, czyli ryzyko, że rząd USA odpowie nowymi środkami handlowymi.
„Takie reakcje pojawiają się nawet bez cyfrowej opłaty. Mamy tu wielu technologicznych gigantów, którzy prowadzą interesy w całej Europie, nie płacąc sprawiedliwego udziału w podatkach. To narzędzie, które ma opodatkować te firmy, bo nie funkcjonują na równych warunkach jak europejskie” – powiedziała Nerudová.
„To właściwe narzędzie, by w trwały sposób zwiększać dochody budżetu UE” – podkreśliła.
Szacunki Parlamentu Europejskiego dotyczące hazardu online są ponad dwukrotnie wyższe niż Komisji Europejskiej: 3,9 miliarda euro wobec 1,9 miliarda. Według PE podatek od zysków kapitałowych z aktywów kryptowalutowych przyniósłby 3 miliardy euro, podczas gdy Komisja szacuje wpływy na 2,4 miliarda.
Podatek od hazardu online napotyka zdecydowany sprzeciw Malty, gdzie swoje europejskie siedziby ma wielu operatorów zakładów internetowych.
Podatek od zysków kapitałowych z aktywów kryptowalutowych jest co do zasady oceniany pozytywnie, jednak uznawany za bardzo trudny do wprowadzenia. Łatwo byłoby go omijać, a dodatkowo podlegałby dużej zmienności tego rynku.
Zapytana, czy Komisja zdoła wprowadzić te podatki na czas przed początkiem kolejnej perspektywy budżetowej w 2028 roku, Nerudová stwierdziła, że rozmowy już teraz są opóźnione.
„Podatek od aktywów kryptowalutowych może być skomplikowany, ale cyfrową opłatę stosunkowo łatwo wdrożyć na poziomie całej UE” – oceniła.