TSUE odrzucił wniosek Polski o tymczasowe zawieszenie umowy handlowej UE z Mercosurem. Warszawa argumentowała, że porozumienie może zaszkodzić rolnikom, jednak Trybunał uznał, że Polska nie wykazała ryzyka poważnej i nieodwracalnej szkody. Główna skarga Polski nadal czeka na rozpatrzenie.
Polska od miesięcy sprzeciwia się porozumieniu handlowemu między Unią Europejską a Mercosurem, czyli unią celną i handlową obejmującą Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj. W maju Warszawa skierowała do Trybunału Sprawiedliwości UE skargę dotyczącą decyzji umożliwiającej tymczasowe stosowanie umowy. Jednocześnie zwróciła się o zastosowanie środka zabezpieczającego, który do czasu rozstrzygnięcia sprawy miałby wstrzymać wykonywanie tej decyzji.
TSUE odrzucił ten wniosek. Jak wskazał sąd, Polska nie przedstawiła wystarczająco konkretnych dowodów na prawdopodobieństwo wystąpienia szkody o charakterze poważnym i nieodwracalnym. Samo przekonanie, że decyzja dotycząca Mercosuru może być niezgodna z prawem, nie wystarczało do zastosowania tymczasowego zawieszenia.
To ważne rozróżnienie. Odrzucenie wniosku o środek zabezpieczający nie oznacza, że TSUE rozstrzygnął już, czy główna skarga Polski jest zasadna. Trybunał zajmie się nią w odrębnym postępowaniu.
Polska obawia się skutków dla rolnictwa
Jednym z głównych argumentów Polski są potencjalne konsekwencje umowy dla europejskiego, a szczególnie polskiego rolnictwa. Polska wskazywała między innymi na ryzyko zwiększonej konkurencji ze strony produktów rolnych z państw Mercosuru. Obawy dotyczą przede wszystkim sektorów, w których koszty produkcji i standardy obowiązujące w Unii mogą różnić się od tych po drugiej stronie Atlantyku.
TSUE uznał jednak, że przedstawione przez Polskę argumenty nie pozwalają z wystarczającym prawdopodobieństwem stwierdzić, że tymczasowe stosowanie umowy doprowadzi do poważnych zakłóceń na unijnym rynku rolnym. Sąd zwrócił uwagę, że sytuacja tego rynku zależy od wielu czynników, nie tylko od importu z państw Mercosuru. Wśród nich wymieniono między innymi ceny energii, koszty nawozów czy konkurencję ze strony innych państw trzecich.
Trybunał wskazał również, że Polska nie przedstawiła konkretnych danych, które pozwoliłyby określić prawdopodobieństwo wystąpienia i nieuchronność szkody, na którą powoływała się w swoim wniosku.
Argumentacja Warszawy dotyczyła także samego sposobu podjęcia decyzji przez instytucje UE. Polska podnosiła między innymi zarzuty dotyczące naruszenia traktatów, nadużycia władzy oraz zasady lojalnej współpracy. W ocenie polskich władz sposób procedowania nad umową może mieć znaczenie także dla przyszłych decyzji dotyczących polityki handlowej Unii.
Na tym etapie TSUE nie przesądził jednak, czy te zarzuty są zasadne. Rozstrzygnięcie dotyczyło wyłącznie wniosku o zastosowanie środka tymczasowego.
Sprawa ma znaczenie także dlatego, że umowa nie jest już wyłącznie kwestią przyszłego porozumienia. Tymczasowe stosowanie unijnego interim trade agreement z Mercosurem rozpoczęło się 1 maja 2026 roku. Umowa została podpisana przez UE i państwa Mercosuru w styczniu tego roku, a po zakończeniu odpowiednich procedur wewnętrznych po stronie wszystkich czterech państw Mercosuru rozpoczęto jej tymczasowe stosowanie.
Bruksela mówi o zabezpieczeniach, Warszawa chce dalszej walki
Komisja Europejska przekonuje, że umowa nie oznacza obniżenia unijnych standardów bezpieczeństwa żywności. Produkty importowane do UE nadal muszą spełniać obowiązujące europejskie wymogi dotyczące bezpieczeństwa żywności, zdrowia zwierząt i roślin. W porozumieniu przewidziano także mechanizmy ochronne dla wrażliwych sektorów. Komisja zapowiada ponadto dodatkowe środki finansowe na wypadek negatywnego wpływu umowy na unijny rynek rolny.
To właśnie kwestia konkurencji dla europejskich producentów pozostaje jednym z najważniejszych punktów sporu. Przeciwnicy porozumienia wskazują, że europejscy rolnicy ponoszą wysokie koszty związane między innymi z wymaganiami środowiskowymi, dobrostanem zwierząt i normami produkcji. Obawiają się, że zwiększenie importu z Ameryki Południowej może wywierać presję na ceny i dochody gospodarstw.
Zwolennicy umowy przedstawiają natomiast inny argument: otwarcie rynków Mercosuru ma stworzyć nowe możliwości dla europejskich eksporterów. Komisja Europejska szacuje, że dzięki porozumieniu eksport unijnych produktów rolno-spożywczych do tego regionu może wzrosnąć nawet o 50 proc. Wśród produktów, które mają zyskać lepszy dostęp do tamtejszych rynków, znajdują się między innymi wino, oliwa, sery, czekolada i napoje.
Dla Polski szczególnie istotny jest jednak bilans potencjalnych korzyści i kosztów dla krajowego rolnictwa. Warszawa od początku sprzeciwiała się porozumieniu, wskazując na ryzyko dla producentów żywności i konieczność zapewnienia konkurencji na równych zasadach.
Do decyzji TSUE odniósł się rzecznik rządu Adam Szłapka. Który podczas konferencji prasowej przekonywał, że obecne problemy są związane również z wcześniejszym etapem negocjacji i zarzucał poprzednim rządom Prawa i Sprawiedliwości niewystarczające zabezpieczenie polskich interesów podczas prac nad umową. Jego zdaniem kluczowe decyzje dotyczące stanowiska Polski wobec porozumienia były podejmowane przez lata, a możliwość wpływania na ostateczny kształt negocjacji istniała na wcześniejszych etapach.
Sprawa Polski wciąż nierozstrzygnięta
Spór polityczny wokół Mercosuru pozostaje więc aktualny, ale decyzja TSUE wyznacza konkretną granicę dla obecnej próby zablokowania porozumienia. Tymczasowe stosowanie umowy pozostaje w mocy, natomiast główna skarga Polski nadal będzie rozpatrywana przez unijny wymiar sprawiedliwości.
Ostateczny wyrok może mieć znaczenie nie tylko dla relacji Polski z Komisją Europejską, lecz także dla sposobu prowadzenia unijnej polityki handlowej i ochrony europejskiego rolnictwa. Na razie jednak Trybunał nie odpowiedział na pytanie, czy sama umowa z Mercosurem jest zgodna z prawem UE.
Polska jest jak dotąd jedynym państwem członkowskim UE, które zaskarżyło umowę z Mercosurem do Trybunału Sprawiedliwości UE. Choć przeciwko porozumieniu głosowały także Francja, Austria, Irlandia i Węgry, żadne z tych państw nie zdecydowało się na złożenie własnej skargi.