Pod presją wojny Ukraina stworzyła cyfrowe państwo. Minister ds. cyfryzacji Oksana Ferczuk tłumaczy Euronews, czego Europa może się od niej nauczyć.
Czy wiesz, gdzie w tej chwili znajduje się Twoje prawo jazdy, dowód osobisty lub akt małżeństwa?
Na Ukrainie dostęp do tych i wielu innych ważnych dokumentów można uzyskać bezpośrednio w telefonie komórkowym. Kraj ten stworzył jeden z najbardziej zaawansowanych na świecie systemów cyfrowej administracji. Wiele procedur, które w innych miejscach wciąż wymagają papierowych formularzy lub osobistych wizyt w urzędzie, na Ukrainie można załatwić przez internet.
Podczas wizyty w Berlinie ukraińska minister ds. transformacji cyfrowej, Oksana Ferczuk, spotkała się ze swoim niemieckim odpowiednikiem, Karstenem Wildbergerem. Rozmowa koncentrowała się na tym, czego Niemcy mogą nauczyć się z ukraińskich doświadczeń w zakresie cyfryzacji. W tym celu oba kraje planują powołać zespoły ekspertów.
Wspólnie przeanalizują oni, jakie rozwiązania sprawdziły się na Ukrainie, a które okazały się mniej skuteczne. Następnie sprawdzą, które z tych cyfrowych rozwiązań mogłyby znaleźć zastosowanie również w Niemczech.
Podczas wizyty w Berlinie minister Ferczuk spotkała się z przedstawicielami stacji Euronews w ambasadzie Ukrainy. Rozmowa dotyczyła planowanej współpracy między Niemcami a Ukrainą, oceny niedawnych ostrzeżeń przed zagrożeniami związanymi ze sztuczną inteligencją oraz sposobów utrzymania ciągłości działania ukraińskiej infrastruktury cyfrowej mimo rosyjskich ataków.
Euronews: Jakie są najważniejsze lekcje, jakie Niemcy mogą wyciągnąć z doświadczeń Ukrainy, i nad czym będą pracować poszczególne zespoły?
Ferchuk: Przede wszystkim chodzi o nasz ekosystem usług publicznych, udostępniany za pośrednictwem platformy o nazwie Diia. Składa się ona z aplikacji mobilnej, portalu internetowego oraz sieci stacjonarnych punktów obsługi, dzięki którym państwo świadczy usługi publiczne obywatelom Ukrainy.
Za pośrednictwem aplikacji użytkownicy mają dostęp do ponad 30 dokumentów cyfrowych – w tym paszportów, praw jazdy, informacji o dzieciach oraz numerów identyfikacji podatkowej (zarówno własnych, jak i dzieci). Oprócz tych dokumentów – które naszym zdaniem mogłyby znaleźć zastosowanie na skalę europejską, biorąc pod uwagę, że UE zmierza w podobnym kierunku dzięki inicjatywie cyfrowego portfela tożsamości – Diia oferuje szereg dodatkowych usług.
Aplikacja umożliwia na przykład sprzedaż samochodu, upoważnienie innej osoby do kierowania pojazdem czy sprawdzenie i opłacenie mandatów online, bez konieczności wizyty w urzędzie. Kolejna sekcja aplikacji pozwala na zawarcie małżeństwa lub rozwód drogą elektroniczną; za pośrednictwem internetu można nawet oświadczyć się drugiej osobie.
Ukraińcy mieszkający za granicą, którzy chcą zawrzeć małżeństwo zgodnie z prawem ukraińskim, również mogą to zrobić za pośrednictwem platformy Diia. Następnie nasza poczta przesyła oficjalny akt małżeństwa. Łącznie oferujemy około 250 usług publicznych dostępnych online. Uzgodniliśmy z niemieckim ministerstwem, że wspólnie przeanalizujemy te usługi, przyjrzymy się bliżej rozwiązaniom zastosowanym w niektórych z nich, a nawet opracujemy potencjalny prototyp na potrzeby Niemiec.
Co więcej, nie chcemy ograniczać współpracy wyłącznie do zespołów rządowych. Pragniemy połączyć niemieckich partnerów z firmami informatycznymi, które przez lata tworzyły te cyfrowe aplikacje i usługi dla ukraińskiej administracji. Sieć tę nazywamy GovTech Alliance of Ukraine. Cieszymy się, że możemy powiązać te firmy z naszymi niemieckimi partnerami.
Euronews: Wydaje się, że na Ukrainie istnieje większa gotowość do zaakceptowania faktu, iż po drodze mogą zdarzać się błędy.
Ferchuk: To jedna z głównych różnic między światem IT a sektorem publicznym. W administracji musimy przestrzegać obowiązującego prawa. Jednocześnie, jako rząd, możemy zmieniać przepisy we współpracy z parlamentem. I właśnie takie podejście stosujemy.
Jeśli widzimy, że prostej i przyjaznej dla użytkownika usługi nie da się wdrożyć z powodu określonych wymogów prawnych – a zmiana tych zasad przyniosłaby korzyści społeczeństwu – nowelizujemy prawo i upraszczamy usługę, aby uczynić ją bardziej dostępną. Z kolei w świecie IT postęp często wynika z testowania rozwiązań i wielokrotnego wypróbowywania nowych podejść.
Jeśli chcemy dać ludziom swobodę tworzenia nowych rozwiązań, musimy również pozwolić im na popełnianie błędów. Kwestie ochrony danych i bezpieczeństwa nigdy nie mogą zostać zaniedbane, nie wolno też łamać prawa. Jednak zespoły IT potrzebują swobody eksperymentowania, nawet za cenę ryzyka popełnienia błędu. W przeciwnym razie ograniczą się jedynie do trzymania się przepisów, a do prawdziwych innowacji nigdy nie dojdzie.
Euronews: Zbliża się zima, a Rosja kontynuuje ataki na infrastrukturę krytyczną. Mogą wystąpić sytuacje, w których zabraknie prądu, przestaną działać sieci komórkowe lub ludzie po prostu nie będą mogli naładować telefonów. W jaki sposób zapewniacie dostępność kluczowych usług publicznych w takich warunkach?
Ferchuk: To bardzo ważna kwestia i kolejny obszar naszej współpracy z rządem Niemiec. Rozmawialiśmy o tym szczegółowo, ponieważ budujemy nie tylko cyfrowe państwo, ale także cyfrową odporność. To nie pierwsza taka zima; niestety, już czwarta lub piąta, w zależności od przyjętej metody liczenia.
Czy ta zima będzie trudniejsza? Tak, spodziewamy się tego. Jednak przygotowujemy się do niej już od lata.Realizujemy specjalny program we współpracy z firmami telekomunikacyjnymi i szkolimy nasze zespoły w zakresie postępowania na wypadek przerw w dostawie prądu. Przygotowujemy się do utrzymania ciągłości działania stacji bazowych – a tym samym sieci komórkowych – dzięki wykorzystaniu agregatów prądotwórczych i akumulatorów. Obecnie uwzględniamy w planach scenariusze całkowitego braku zasilania (blackoutu) trwającego do pięciu dni i dysponujemy planami awaryjnymi dostosowanymi do specyfiki poszczególnych regionów.
Niestety, tydzień temu Rosja zaczęła atakować naszą infrastrukturę cyfrową. Wyraźnie nasiliły się ataki na nasze centra danych. Ostatnio celem ataków stało się również dwóch naszych operatorów telekomunikacyjnych. Mimo to usługi pozostają dostępne, ponieważ dysponujemy kopiami zapasowymi i w razie potrzeby możemy przenieść systemy do chmury lub umieścić je w obiektach podziemnych. Posiadamy dedykowaną strategię zapewniania odporności dla wszystkich państwowych systemów informatycznych i usług cyfrowych. Dysponujemy kopiami zapasowymi wszystkich zasobów i przeprowadzamy ćwiczenia, podczas których na przykład celowo odłączamy określone systemy. Wszystko to stanowi element naszych przygotowań.
Europa może czerpać wzorce z Ukrainy – na przykład w zakresie wykorzystania przez państwo sztucznej inteligencji do usprawniania usług publicznych. Uzgodniliśmy z tamtejszym Ministerstwem Transformacji Cyfrowej nawiązanie współpracy między naszymi zespołami zajmującymi się sztuczną inteligencją oraz wspólne tworzenie określonych aplikacji. Ich zespoły mogą obserwować, jak trenujemy nasze modele, z jakich rozwiązań korzystamy oraz jak zaprojektowana jest nasza architektura techniczna. Jesteśmy też gotowi dzielić się nie tylko naszymi sukcesami, ale i błędami. To ważny sygnał dla Unii Europejskiej.
Realizujemy specjalny program we współpracy z firmami telekomunikacyjnymi i szkolimy nasze zespoły w zakresie postępowania na wypadek przerw w dostawie prądu. Przygotowujemy się do utrzymania ciągłości działania stacji bazowych – a tym samym sieci komórkowych – dzięki wykorzystaniu agregatów prądotwórczych i akumulatorów. Obecnie uwzględniamy w planach scenariusze całkowitego braku zasilania (blackoutu) trwającego do pięciu dni i dysponujemy planami awaryjnymi dostosowanymi do specyfiki poszczególnych regionów.
Niestety, tydzień temu Rosja zaczęła atakować naszą infrastrukturę cyfrową. Wyraźnie nasiliły się ataki na nasze centra danych. Ostatnio celem ataków stało się również dwóch naszych operatorów telekomunikacyjnych. Mimo to usługi pozostają dostępne, ponieważ dysponujemy kopiami zapasowymi i w razie potrzeby możemy przenieść systemy do chmury lub umieścić je w obiektach podziemnych. Posiadamy dedykowaną strategię zapewniania odporności dla wszystkich państwowych systemów informatycznych i usług cyfrowych. Dysponujemy kopiami zapasowymi wszystkich zasobów i przeprowadzamy ćwiczenia, podczas których na przykład celowo odłączamy określone systemy. Wszystko to stanowi element naszych przygotowań.
Europa może czerpać wzorce z Ukrainy – na przykład w zakresie wykorzystania przez państwo sztucznej inteligencji do usprawniania usług publicznych. Uzgodniliśmy z tamtejszym Ministerstwem Transformacji Cyfrowej nawiązanie współpracy między naszymi zespołami zajmującymi się sztuczną inteligencją oraz wspólne tworzenie określonych aplikacji. Ich zespoły mogą obserwować, jak trenujemy nasze modele, z jakich rozwiązań korzystamy oraz jak zaprojektowana jest nasza architektura techniczna. Jesteśmy też gotowi dzielić się nie tylko naszymi sukcesami, ale i błędami. To ważny sygnał dla Unii Europejskiej.
Jesteśmy zobowiązani do dostosowania naszego prawodawstwa do wymogów tzw. aktu o sztucznej inteligencji (AI Act). Chcielibyśmy jednak zaproponować Europie nieco inne podejście: Ukraina mogłaby posłużyć jako swego rodzaju poligon doświadczalny dla sztucznej inteligencji. Europa mogłaby obserwować prowadzone przez nas eksperymenty, czerpać z rozwiązań, które okażą się skuteczne, i bezpiecznie przenosić te doświadczenia na grunt europejski.
Nasze doświadczenia w zakresie dokumentów cyfrowych i usług publicznych mogłyby zostać rozszerzone na całą Unię Europejską. Umożliwiłoby to stworzenie wspólnej przestrzeni cyfrowej, w której dokumenty są uznawane w różnych krajach, a usługi publiczne dostępne ponad granicami. Taka jest nasza propozycja dla UE i Berlina.
Euronews_:_ Dlaczego Ukraina jest tak daleko w dziedzinie cyfryzacji? Czy proces ten przyspieszył pełnoskalowy atak Rosji, czy też niezbędne struktury istniały już wcześniej?
Ferchuk: To raczej kwestia natury filozoficznej. Powiedziałbym, że proces ten tak naprawdę rozpoczął się na początku lat 2000. To właśnie wtedy wiele firm zaczęło tworzyć innowacyjne produkty cyfrowe, kładąc tym samym podwaliny pod coraz szersze upowszechnianie się aplikacji cyfrowych na Ukrainie.
Zrozumieliśmy, że usługi można świadczyć online w sposób znacznie prostszy, wygodniejszy i bardziej zorientowany na użytkownika. Dlatego pierwsza znacząca fala cyfryzacji nadeszła ze strony sektora prywatnego. W 2019 roku władzę objął nowy rząd, a do administracji dołączyło kilka znanych postaci z ukraińskiej branży IT. Osoby te miały jasną wizję i konkretną strategię, dzięki czemu w 2019 roku utworzono Ministerstwo Transformacji Cyfrowej. Od tamtej pory wizja ta jest konsekwentnie realizowana, rozwijana i udoskonalana.
Dlatego dziś mamy rząd, który analizuje możliwości wykorzystania rozwiązań cyfrowych i nowych technologii w niemal każdej dziedzinie. I nie chodzi tu jedynie o wytyczne polityczne.
Ponadto w każdym ministerstwie i każdej kluczowej instytucji publicznej utworzyliśmy stanowiska dedykowane transformacji cyfrowej. Gdy państwo świadczy usługę na rzecz obywateli, często wymaga to pozyskania informacji od różnych organów administracji.
Znaczną część tych danych poddaliśmy cyfryzacji i zgromadziliśmy w licznych, zdecentralizowanych rejestrach. To kolejny kluczowy aspekt: rejestry te są bezpieczne, a informacje nie są przechowywane w jednej centralnej bazie danych. Gdy obywatel ubiega się o usługę publiczną, z odpowiednich rejestrów lub baz danych pobieramy wyłącznie te konkretne informacje, które są niezbędne do jej realizacji.
Dane te są ze sobą zestawiane, co umożliwia świadczenie danej usługi. Jest to jeden z powodów, dla których nasz system skutecznie funkcjonuje.
Euronews: W jaki sposób chronione są dane w sytuacji, gdy tak wiele usług publicznych jest świadczonych drogą cyfrową? Rosja stosuje metody wojny hybrydowej, w tym cyberataki. Czy wdrożono specjalny system bezpieczeństwa lub zaporę sieciową? A może dodatkową warstwę ochrony stanowi fakt, że dostęp dotyczy jedynie określonych danych pochodzących z różnych ministerstw?
Ferchuk: To jedno i drugie. U jej podstaw leży niezwykle złożona architektura, która jest przede wszystkim zdecentralizowana. Ponadto klasyfikujemy informacje w zależności od ich wagi oraz wymaganego poziomu ochrony. Istnieją dane ogólnodostępne oraz ogromne zasoby danych otwartych, dostępnych na Ukrainie bez ograniczeń. Są też dane osobowe – podlegają one ochronie i nie są jawne, choć dostęp do nich jest możliwy, gdy dana osoba korzysta z określonej usługi. Wreszcie istnieją informacje niejawne, objęte znacznie bardziej rygorystycznymi wymogami w zakresie ochrony.
Dla każdej kategorii istnieją jasne standardy ochrony informacji, zgodne z najlepszymi praktykami międzynarodowymi. Czy system jest w 100 proc. bezpieczny? W dziedzinie IT nigdy nie można stwierdzić, że cokolwiek jest całkowicie bezpieczne.
W przestrzeni cyfrowej toczy się jednak nieustanna walka. Przeciwnicy atakują nas w cyberprzestrzeni każdego dnia. Rocznie mierzymy się z tysiącami ataków, dlatego stale rozwijamy nasze możliwości oraz sieć ekspertów. Wiedzą oni, jak chronić te systemy i jak monitorować je przez całą dobę.
W tym celu korzystamy z tzw. Centrów Operacji Bezpieczeństwa (Security Operations Centers). Zespoły te monitorują logi systemowe, analizują anomalie i obserwują zachowania użytkowników – coraz częściej przy wsparciu sztucznej inteligencji. To proces ciągły: przeciwnicy udoskonalają swoje metody, a my jednocześnie rozwijamy nasze narzędzia i środki ochrony.
Euronews: Czy to zatem nieustanna zabawa w kotka i myszkę?
Ferchuk: To nieustanny wyścig technologiczny. Do atutów Ukrainy należy liczna społeczność specjalistów IT oraz silny sektor akademicki; każdego roku do branży tej dołącza około 20 tysięcy nowych fachowców.
Takie środowisko sprzyjało również ukształtowaniu się silnej społeczności ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Duże firmy, które opracowują i dostarczają globalne rozwiązania w tej dziedzinie, są również żywo zainteresowane testowaniem swoich technologii w warunkach panujących obecnie na Ukrainie.
Euronews: Czy istnieją tu analogie do przemysłu obronnego? Na przykład w przypadku dronów firmy zdobywają cenne doświadczenie bojowe, ponieważ ich systemy są testowane i wykorzystywane w Ukrainie.
Ferchuk: Podejście pozostaje takie samo. Różnica polega na tym, że te doświadczenia nie dotyczą wyłącznie państw prowadzących działania wojenne. Cyberataki są już rzeczywistością dla wielu krajów. Różne podmioty – nie tylko Rosja – stosują te metody, by zakłócać funkcjonowanie systemów informatycznych innych państw i ich sojuszników lub je destabilizować. Dlatego właśnie ta wiedza jest tak cenna.
Optymistycznym akcentem jest duże zainteresowanie ze strony czołowych firm tworzących rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa. Nawiązują one z nami bezpośrednią współpracę. Dostarczają nam nowe aktualizacje, dzięki czemu powstaje ciągły cykl innowacji: przeciwnicy opracowują nowe metody ataków, dostawcy wprowadzają na rynek nowe produkty, a nasze zespoły projektują nowe strategie obronne i zdobywają kolejne doświadczenia.
Wszystko zmienia się bardzo dynamicznie. Dlatego tak ważne jest dla nas, aby nasi partnerzy i sojusznicy uczestniczyli w tym procesie i obserwowali zachodzące zmiany. Państwa bałtyckie bardzo dobrze radzą sobie z dzieleniem się takimi doświadczeniami. Chcielibyśmy, aby Niemcy postępowały tak samo.
Euronews: Wspomniała Pani o sztucznej inteligencji. Niektórzy twórcy systemów AI ostrzegają przed zagrożeniami, jakie niosą ze sobą coraz potężniejsze systemy. Mówiąc ogólnie, jak możemy zagwarantować, że sztuczna inteligencja nie uzyska nadmiernego dostępu do naszej infrastruktury cyfrowej?
Ferchuk: Nie chciałbym omawiać tej kwestii w takich właśnie kategoriach, ponieważ zdarza się, że ludzie wygłaszają skrajnie emocjonalne opinie, które są następnie podchwytywane przez inne media. Wolałbym spojrzeć na to z innej perspektywy. Gdy powstawał internet, również towarzyszyły temu poważne obawy: że zmieni on świat, doprowadzi do likwidacji miejsc pracy i spowoduje wiele innych skutków.
Dlatego nie powinniśmy obawiać się tej nowej technologii. Jeśli przyjrzymy się bliżej sztucznej inteligencji, dostrzeżemy, jak bardzo jest ona już zaawansowana i jak głębokie zmiany może wprowadzić w naszych codziennych procesach. Sztuczna inteligencja to niezwykle potężne narzędzie. Może nam pomóc w analizie ogromnych zbiorów danych, podejmowaniu większej liczby decyzji w oparciu o fakty, a nie emocje, a przede wszystkim – w ograniczeniu rutynowej biurokracji, której nikt tak naprawdę nie lubi. Właśnie dlatego oceniam wpływ sztucznej inteligencji bardzo pozytywnie.
Jednocześnie ci, którzy obawiają się sztucznej inteligencji i wahają się przed jej wykorzystaniem do modernizacji gospodarki oraz życia codziennego, powinni przyjrzeć się sytuacji w innych krajach. Tam takie wahania już nie występują. Kraje te uczestniczą w wyścigu, aktywnie budując niezbędną infrastrukturę i opracowując specjalistyczne modele zwiększające produktywność i efektywność – modele, które będą miały ogromny wpływ na gospodarkę i społeczeństwo.
Jeśli jakiś kraj lub sektor nie zdecyduje się na wdrożenie tej technologii, zrobi to ktoś inny. Musimy mieć świadomość, że funkcjonujemy na rynku globalnym i konkurujemy w skali światowej. Dlatego uważam, że ignorowanie tej technologii jest błędem. Ma ona potencjał, by radykalnie poprawić jakość naszego życia. Musimy po prostu wykazać się mądrością, wyznaczając odpowiednie granice i korzystając ze sztucznej inteligencji w sposób etyczny, skuteczny i odpowiedzialny.
W tym celu opracowaliśmy własną strategię, która ma nam pozwolić czerpać maksymalne korzyści ze sztucznej inteligencji. Nasza wizja zakłada stworzenie kompleksowego zestawu technologii AI. Pracujemy nad suwerenną infrastrukturą AI, jednocześnie wykorzystując infrastrukturę chmurową do porównywania wydajności różnych modeli. Stawiamy na modele otwarte, trenując je pod kątem konkretnych zadań.
Realizujemy już wiele projektów testujących zastosowanie sztucznej inteligencji w administracji publicznej. Na tych fundamentach budujemy warstwę aplikacji, w tym wspomniane wcześniej aplikacje mobilne. Da to publiczna aplikacja do obsługi spraw administracyjnych, z której korzysta ponad 24 miliony Ukraińców. Stanowi ona doskonałą platformę do pokazania, jak mogą wyglądać usługi publiczne wspierane przez sztuczną inteligencję. Wprowadziliśmy pierwszego na świecie asystenta opartego na AI, który pomaga obywatelom ustalić, w jaki sposób mogą skorzystać z potrzebnych im usług publicznych.
Euronews: Pani Minister, bardzo dziękuję za rozmowę.