W jeden dzień wszczęto na Węgrzech więcej politycznie motywowanych postępowań niż wcześniej przez całe lata. W kampanii wyborczej Péter Magyar obiecywał „Tisztítótűz”, oczyszczenie państwa, lecz nie wiadomo, czy to już jego pierwsze oznaki.
We wtorek węgierska scena polityczna gwałtownie przyspieszyła: dyskusja o nowym Prokuratorze Generalnym w ciągu kilku godzin urosła o kolejne wątki – nowe informacje z kilku, niezależnych od siebie postępowań karnych. Sprawy te dotyczą m.in. domniemanego nadużycia środków publicznych, korupcji, nadużycia władzy, a także podejrzenia kradzieży z udziałem samego premiera.
To odrębne postępowania, na różnych etapach, oparte na innych dowodach, z bardzo różną skalą kwot i ciężarem politycznym. W zależności od rodzaju zarzutów uchylenie immunitetu wymaga większości dwóch trzecich głosów obecnych posłów lub całej Izby.
Żaden z tych wniosków nie przesądza o winie. Likwiduje jedynie konstytucyjną barierę dla pociągnięcia posłów lub członków rządu do odpowiedzialności karnej. Po uchyleniu immunitetu wobec danego parlamentarzysty można – jeśli spełnione są ustawowe warunki – stosować środki zapobiegawcze. Może to oznaczać np. zajęcie dokumentów, sprzętu elektronicznego czy majątku, a w poważniejszych przypadkach areszt na mocy decyzji sądu. Samo głosowanie parlamentu żadnego z tych kroków nie uruchamia automatycznie, a jedynie usuwa przeszkodę do kontynuowania postępowania.
Tisza odrzuca kandydata prezydenta
W przeszłości zdarzało się już, że węgierski parlament odrzucał kandydata prezydenta na Prokuratora Generalnego i trzeba było wskazać nową osobę. Tym razem jednak prezydent Węgier, András Baka, z góry zapowiedział, że nie zamierza wycofać pierwszego kandydata, choć rządowa większość prawdopodobnie go odrzuci. Premier Węgier Péter Magyar ogłosił we wtorek, że rządzący klub Tisza jednomyślnie nie poprze nominata prezydenta i zaapelował do głowy państwa o przedstawienie nowego nazwiska. Na razie to jedynie stanowisko klubu, a nie głosowanie w parlamencie, więc o kandydaturze Zoltána Szathmáryego węgierski parlament jeszcze nie zdecydował.
Prezydent Baka wybrał kandydata z kierownictwa prokuratury, argumentując, że potrzebny jest fachowiec, który zna problemy instytucji od środka. Według Tiszy nowy Prokurator Generalny powinien jednak przede wszystkim odbudować zaufanie publiczne do urzędu, które – jak twierdzi ta formacja – rząd Viktora Orbána systematycznie niszczył od 16 lat.
Według licznych doniesień na decyzję polityczną mógł wpłynąć także fakt, że brat kandydata pojawia się w tzw. „sprawie złotego konwoju”.
Sama „sprawa złotego konwoju” zaczęła się w marcu 2026 r., gdy za rządów Orbána węgierskie służby zatrzymały siedmiu pracowników ukraińskiego państwowego banku Oschadbank. Przewozili oni z Austrii na Ukrainę gotówkę i złoto o wartości ok. 82 mln dolarów. Władze węgierskie mówiły o podejrzeniu prania pieniędzy, natomiast Kijów uznał akcję za bezprawne zajęcie transportu. W maju Węgry zwróciły cały ładunek.
Brat obecnego kandydata na Prokuratora Generalnego, Zoltána Szathmáryego, pracował wówczas jako oficer węgierskich służb specjalnych. Według podejrzeń brał udział w przygotowaniu zakazu wjazdu i pobytu dla zatrzymanych Ukraińców, a później przesłuchano go pod zarzutem fałszowania dokumentów urzędowych.
Jeśli kandydat nie uzyska wymaganego poparcia w parlamencie, prezydent może wskazać inną osobę – ale może też ponownie zgłosić to samo nazwisko. Ponieważ przepisy konstytucyjne nie wyznaczają terminu zakończenia sporu, konflikt wokół nominacji może się przedłużać. Głowa państwa może trwać przy Szathmárym, a rządowa większość nadal odmawiać mu głosów potrzebnych do wyboru.
W takim scenariuszu obsadzenie stanowiska Prokuratora Generalnego mogłoby się stać przedmiotem długotrwałego konfliktu politycznego między prezydentem a obozem rządzącym. Nie jest to jednak przesądzone: w 2006 r. po odrzuceniu jednego z kandydatów ostatecznie udało się wybrać nowego Prokuratora Generalnego.
Trzech posłów, trzy różne sprawy – w tym premier
We wtorek po południu zastępca szefa prokuratury, działający w imieniu Prokuratora Generalnego, wystąpił o uchylenie immunitetu trzem posłom. W każdym z tych przypadków decyzja należy do parlamentu. Chodzi o to, by postępowania karne wobec tych polityków mogły być kontynuowane i zakończone, a sąd mógł w ogóle zająć się sprawami.
W sprawie Miklósa Sesztáka, byłego ministra rozwoju, a obecnie posła chadecji, prokuratura wniosła o uchylenie immunitetu z powodu podejrzenia przyjmowania łapówek urzędniczych i innych przestępstw. Z ustaleń śledztwa wynika, że w latach 2015–2018 Seszták mógł za pośrednictwem pośrednika przyjąć nienależne korzyści o wartości ponad 11 mld forintów (ok. 30 mln euro). Prokuratura dopatruje się też dalszych wielomilionowych nadużyć przy niektórych państwowych inwestycjach budowlanych.
W przypadku Balázsa Hankó, byłego ministra kultury i innowacji, dziś posła Fideszu, wniosek dotyczy podejrzenia niegospodarności, która miała wyrządzić „szczególnie poważną szkodę majątkową”. Zdaniem prokuratury jedna z linii dotacyjnych Narodowego Funduszu Kultury była wykorzystywana niezgodnie z zatwierdzonymi celami kulturalnymi – częściowo na koszty kampanii wyborczej Fideszu w 2026 r., a częściowo na prywatne potrzeby wnioskodawców. Śledztwo obejmuje 1079 umów dotacyjnych, a domniemana szkoda dla budżetu państwa sięga 17,3 mld forintów (47–48 mln euro).
W odniesieniu do premiera Pétera Magyara prokuratura zabiega o uchylenie immunitetu, aby kontynuować postępowanie w sprawie kradzieży. Według prokuratorów w 2024 r. Magyar – który nie był jeszcze wtedy premierem, lecz posłem do Parlamentu Europejskiego – miał w jednym z budapeszteńskich klubów zabrać telefon mężczyźnie nagrywającemu go prowokacyjnie, a następnie wyrzucić aparat do Dunaju. Parlament Europejski wcześniej odmówił uchylenia jego immunitetu. Gdy jednak w kwietniu tego roku Magyar został posłem do parlamentu krajowego, prokuratura zwróciła się już do węgierskiej Izby.
Sam Magyar również zaapelował o uchylenie własnego immunitetu. Jednocześnie uznał za polityczny atak to, że jego sprawę upubliczniono tego samego dnia, co wnioski dotyczące dwóch byłych ministrów z Fideszu, co – jak twierdzi – „zrównuje zupełnie różne przewinienia”. Prokuratura odrzuciła zarzuty, jakoby motywem jej działań były względy polityczne.
Były prezes Narodowego Banku Węgier również przesłuchany
We wtorek funkcjonariusze Krajowego Biura Śledczego policji do zadań specjalnych przesłuchali w charakterze podejrzanego Györgya Matolcsyego, byłego prezesa Narodowego Banku Węgier, oraz sześć innych osób. Zarzuty dotyczą nadużycia władzy. Postępowanie wszczęto po zawiadomieniu złożonym przez nowe kierownictwo banku centralnego. Według prokuratury w 2023 r. na polecenie władz banku miano wywierać presję nadzorczą na węgierski oddział Erste Banku, aby doprowadzić do odejścia Andrása Simora, również byłego prezesa MNB, z rady nadzorczej austriackiej spółki-matki. Simor ostatecznie zrezygnował z funkcji. Śledczy przeprowadzili także przeszukania i skopiowali dane z urządzeń należących do podejrzanych.
W środę rano przyszła kolej na resort obrony
Minister obrony Romulusz Ruszin‑Szendi poinformował w środę rano, że zawiadomi prokuraturę o podejrzeniu niegospodarności przy wydatkach poprzedniego kierownictwa resortu. Zawiadomienie dotyczy na razie „nieznanych sprawców”. Największą pozycją jest, jak twierdzi, kontrakt doradczy z brytyjską firmą wart ok. 12 mld forintów (33 mln euro). Obejmował on przygotowanie regulaminów, szkoleń dla kadry kierowniczej oraz projekt munduru, którego ostatecznie nie wprowadzono do użytku.
Minister zakwestionował ponadto wojskową obsługę dawnych prywatnych podróży i polowań oraz jeden z kontraktów na wynajem samochodów. Samo złożenie zawiadomienia nie oznacza jednak, że komukolwiek w tych sprawach przedstawiono już formalne zarzuty.
Na razie więc „oczyszczający ogień” pozostaje jedynie polityczną etykietką dla niezwykle intensywnych kilkudziesięciu godzin. Kolejne „płomienie” mogą przynieść dopiero decyzje parlamentu w sprawie immunitetów, nominacja i ewentualny wybór nowego Prokuratora Generalnego oraz wyniki toczących się śledztw.
Zapowiadany „oczyszczający ogień” wciąż jednak pozostaje w sferze obietnic. Może do niego dojść dopiero wtedy, gdy nowy węgierski rząd zyska administracyjne i prawne narzędzia potrzebne do wyjaśniania wielkich afer korupcyjnych i zapobiegania kolejnym nadużyciom. Dlatego wybór nowego Prokuratora Generalnego ma kluczowe znaczenie – także po to, by uniknąć strat czasu w ewentualnej wojnie prestiżowej między prezydentem a rządem.