Rachida Dati od środy odpowiada przed sądem w Paryżu w sprawie Renault-Nissan, m.in. za korupcję i płatną protekcję. Miała otrzymać 900 tys. euro od spółki zależnej koncernu. Carlos Ghosn jest sądzony w tym samym procesie zaocznie.
Proces Rachidy Dati rozpoczął się w środę po południu przed paryskim sądem karnym. Była minister sprawiedliwości i kultury staje przed sądem pod zarzutem korupcji biernej, biernego handlu wpływami oraz czerpania korzyści z nadużycia władzy i nadużycia zaufania. W centrum sprawy są 900 000 euro, które otrzymała w latach 2009–2013 od holenderskiej spółki zależnej Renault-Nissan, gdy była posłanką do Parlamentu Europejskiego.
Pierwszy dzień procesu upłynął pod znakiem nieobecności Carlosa Ghosna. Były szef koncernu Renault-Nissan, który po ucieczce z Japonii w 2019 roku znalazł schronienie w Libanie, również jest oskarżony, między innymi o korupcję czynną i handel wpływami. Ma być sądzony zaocznie. W liście do sądu poprosił o odroczenie procesu, twierdząc, że nie został prawidłowo wezwany. Zapewnił, że jest gotów wziąć udział w rozprawie w trybie wideokonferencji.
W ciągu sześciu półdniowych posiedzeń, zaplanowanych do 28 września, sąd ma zbadać relacje między Rachidą Dati a Carlosem Ghosnem, a przede wszystkim charakter usług, za które RNBV, holenderska spółka zależna sojuszu Renault-Nissan, wypłaciła 900 000 euro.
Honoraria w centrum sporu
Rachida Dati utrzymuje, że pracowała dla grupy jako adwokatka i zaprzecza, jakoby prowadziła jakąkolwiek działalność lobbingową w Parlamencie Europejskim. Jej obrońcy mówią o „intelektualnej konstrukcji” oskarżenia i twierdzą, że ich klientka wykonywała „wyłącznie” pracę adwokatki.
Oskarżenie stoi na stanowisku, że podpisana w 2009 roku umowa o honorariach miała w rzeczywistości posłużyć do ukrycia działalności lobbingowej. Sędziowie śledczy zwrócili uwagę na bardzo niewiele dokumentów, które ich zdaniem pozwalają potwierdzić rzeczywisty charakter i zakres wykonanych usług prawnych. Uważają też, że wynagrodzenie było „całkowicie nieproporcjonalne” do pracy, której wykonanie udało się udokumentować.
Śledczy analizują między innymi kilka wystąpień Rachidy Dati w Parlamencie Europejskim, w tym trzy pytania złożone w latach 2012 i 2013 dotyczące sektora motoryzacyjnego. Według oskarżenia jej działalność parlamentarna mogła być pod wpływem zawodowych powiązań z Renault.
Rachidzie Dati grozi do dziesięciu lat więzienia i 450 000 euro grzywny, a także ewentualny zakaz pełnienia funkcji publicznych. Do czasu wydania wyroku obowiązuje wobec niej zasada domniemania niewinności.
Carlos Ghosn nie stanie więc przed sądem. Były dyrektor, który kwestionuje zarzucane mu czyny, pozostaje w Libanie jako uchodźca przed wymiarem sprawiedliwości. Jego nieobecność nadaje procesowi dodatkowy wymiar. Sąd ma między innymi ustalić, czy 900 tys. euro wypłacone Rachidzie Dati rzeczywiście odpowiadało usługom prawnym, czy też kryło działalność lobbingową, zakazaną wówczas dla europosłów.