Ukraińskie drony wymuszają zamknięcia rosyjskich lotnisk, w sierpniu łącznie 993 razy – średnio 32 razy dziennie w tym w Moskwie i Petersburgu. Zełenski ostrzega, że „bezpieczeństwo nad Rosją się skończyło”.
W sierpniu rosyjskie lotniska tymczasowo zamykano łącznie 993 razy – średnio 32 razy dziennie – ponieważ operacje ukraińskich dronów wymuszały kolejne zamknięcia przestrzeni powietrznej w całym kraju.
Z danych branżowych wynika, że był to najbardziej burzliwy miesiąc dla rosyjskiego lotnictwa cywilnego od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę na początku 2022 roku.
Według firmy zajmującej się bezpieczeństwem lotniczym Osprey Flight Solutions w sierpniu ograniczenia wprowadzono na 32 lotniskach, w tym w Moskwie i Petersburgu.
Łącznie w całym sezonie letnim odnotowano 2182 zamknięcia, co już teraz przewyższa łączny wynik dla całego 2025 roku.
Portal śledczy The Insider wyliczył, że sierpniowe zamknięcia były ponad sześciokrotnie częstsze niż średnia miesięczna z 2025 roku.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł 1 września linie lotnicze i ubezpieczycieli, że rosyjska przestrzeń powietrzna „staje się całkowicie niebezpieczna” dla lotnictwa cywilnego.
„Na Ukrainie nie chcemy, by ginęli niewinni ludzie. Dlatego ostrzegamy naszych partnerów: dni bezpieczeństwa w rosyjskim niebie dobiegły końca” – powiedział Zełenski.
Były minister obrony Ukrainy Andrij Zahorodniuk stwierdził, że celem nie są ataki na samoloty pasażerskie, lecz stworzenie trwałego poczucia niepewności.
„Ukraina nie zamierza zestrzeliwać cywilnych samolotów, ale sprawia, że rosyjskie niebo staje się niebezpieczne dla latania” – powiedział w ubiegłym tygodniu w rozmowie z „Ukrajinśką Prawdą”.
Powodem zamknięć lotnisk jest uruchomienie tego, co Rosja nazywa protokołem „Kover” – po rosyjsku „dywan” – procedury obrony powietrznej przewidzianej na rzadkie sytuacje awaryjne, która w razie wykrycia zagrożenia dronami w danym rejonie uziemia lub przekierowuje wszystkie samoloty cywilne.
Analityk wojskowy Mychajło Samus z Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem ocenił, że zamknięcia lotnisk są częścią szerszej strategii wyczerpania rosyjskiej gospodarki – obok rosnących stawek ubezpieczeniowych, wycofywania się zagranicznych przewoźników i ograniczenia mobilności wewnętrznej.
„Zamknięcia lotnisk to nowa rzeczywistość rosyjskiego lotnictwa” – powiedział.
„Nie da się ani wystartować, ani wylądować”
Minister transportu Rosji Andriej Nikitin zapewniał, że nie dopuści do poważnych zakłóceń w ruchu lotniczym, jednak dane operacyjne przeczą tym deklaracjom.
W pierwszych trzech dniach września w Rosji odwoływano średnio 86 lotów dziennie – wynika z danych serwisu FlightRadar24 – czyli na poziomie porównywalnym z najgorszymi okresami w sierpniu.
W najbardziej krytyczne noce w rejonie Moskwy w ciągu jednego nocnego dyżuru opóźnianych lub odwoływanych było od 77 do ponad 100 lotów.
Pasażerowie szczegółowo dokumentują te zakłócenia w mediach społecznościowych i regionalnych serwisach informacyjnych.
„Siedzimy w samolocie już godzinę, Wnukowo zostało zamknięte, nikt niczego nie wyjaśnia” – napisał jeden z podróżnych na Telegramie.
„Pulkowo nie wypuszcza naszego lotu, Moskwa go nie przyjmie” – relacjonował inny pasażer. Trzeci dodawał: „Tablica odlotów świeci się na czerwono, nie da się ani wystartować, ani wylądować”.
Część zagranicznych przewoźników, którzy po pełnoskalowej inwazji nadal latali do Rosji, zmieniła już trasy lub zawiesiła połączenia.
Jak podają media branżowe, zmiany objęły linie Pegasus, Flydubai i Air India.
Liczba pasażerów na trasie Moskwa–Petersburg spadła o 20–23%, natomiast popyt na połączenia kolejowe wzrósł w odpowiedzi o około 20%.
Portal śledczy Agentstwo zwraca uwagę, że zakłócenia w lotnictwie nakładają się na presję w innych sektorach rosyjskiej gospodarki, w tym na spadek mocy przerobowych rafinerii, wyższe koszty logistyki oraz przestoje w pracy magazynów spowodowane ukraińskimi atakami dronów na obiekty przemysłowe.