Loader
Śledź nas
Reklama

Huti grożą „pełną eskalacją". Arabia Saudyjska tworzy koalicję na Morzu Czerwonym

Przywódca jemeńskiego ruchu Ansar Allah, Abdul-Malik al-Huti
Abdul-Malik al-Huti, przywódca jemeńskiego ruchu „Ansar Allah” Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Clara Nabaa & Euronews Arabic, Euronews Persian
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Przywódca Huti Abdul-Malik al-Houthi ostrzegł Arabię Saudyjską przed ostrą odpowiedzią. Wkrótce potem Rijad ogłosił koalicję 14 państw dla ochrony żeglugi na Morzu Czerwonym.

Przywódca jemeńskich Huti, Abdul-Malik al-Houthi, zagroził Arabii Saudyjskiej „pełną eskalacją” na kilka godzin przed tym, jak Rijad ogłosił powstanie nowej morskiej koalicji obronnej, mającej powstrzymać rosnącą kampanię wspieranego przez Iran ugrupowania przeciwko żegludze na Morzu Czerwonym.

REKLAMA
REKLAMA

„Sygnały wskazują, że strona saudyjska zmierza ku pełnej eskalacji, a na jej pełną eskalację odpowiemy pełną eskalacją” – powiedział al-Houthi w długim wystąpieniu telewizyjnym w czwartek.

Przywódca Huti ostrzegł też, że samoloty sprzedane Arabii Saudyjskiej przez Turcję „zamienią się w niesprzedawalny towar, gdy zostaną zestrzelone nad Jemenem”, dodając, że Rijad stracił już w tym konflikcie amerykańskie drony MQ-9 i maszyny dostarczone przez Chiny.

Al-Houthi oskarżył Arabię Saudyjską o utrzymywanie Jemenu w celowo podtrzymywanym kryzysie gospodarczym i politycznym. Stwierdził, że to, co określa jako „agresję USA i Arabii Saudyjskiej”, trwa od interwencji koalicji pod wodzą Rijadu w wojnie w 2015 roku.

Według al-Houthiego okres deeskalacji nastąpił dopiero po „wyraźnej porażce saudyjsko-amerykańskiej” w próbie złamania jemeńskiego oporu.

Zaprzeczył, że ruch – formalnie znany jako Ansar Allah – jest narzędziem Iranu lub jakiegokolwiek innego państwa. Utrzymywał, że działa wyłącznie w obronie jemeńskiej suwerenności i zasobów.

„Nasz naród nie spiera się z saudyjskim reżimem o to, co do niego należy, lecz o naszą ziemię, nasze zasoby, naszą wolność i naszą godność” – powiedział.

Huti przejęli władzę pod koniec 2014 roku, gdy wkroczyli do Sany, zajęli pałac prezydencki i kluczowe obiekty wojskowe, zmuszając rząd Jemenu do emigracji. Ugrupowanie jest częścią tworzonej przez Teheran tzw. Osi Oporu.

Ta oś to luźna sieć zbrojnych ugrupowań działających w kilku państwach regionu, w tym Hezbollahu w Libanie, Hamasu w Gazie oraz milicji w Iraku, którym Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zapewnia w różnym stopniu wsparcie, szkolenie i sprzęt.

Saudyjska koalicja morska

Odpowiedź Arabii Saudyjskiej na morską kampanię Huti przybrała w czwartek instytucjonalny kształt. Rijad gościł przedstawicieli 43 państw – spośród 51 zaproszonych – oraz Unii Europejskiej, aby omówić utworzenie nowej Wielonarodowej Koalicji Obrony Morskiej.

Deklarację założycielską podpisało 14 państw, w tym Pakistan, Turcja, Egipt, Jordania i Dżibuti.

Koalicja ma chronić swobodę żeglugi oraz szlaki dostaw energii przez cieśninę Bab al-Mandab, Morze Czerwone i Zatokę Adeńską.

Arabia Saudyjska będzie państwem założycielem i liderem koalicji oraz gospodarzem jej stałej siedziby, wspólnego dowództwa i centrum operacyjnego.

Saudyjskie ministerstwo obrony podkreśliło, że drzwi do przystąpienia pozostają otwarte dla kolejnych państw, po zakończeniu przez nie krajowych procedur.

Unia Europejska, która prowadzi już na Morzu Czerwonym morską misję ochronną Aspides, wysłała delegację, ale nie podpisała porozumienia. Na razie nie jest jasne, jak nowa koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej będzie współdziałać z istniejącą misją UE.

Blokada i atak na tankowiec

Huti ogłosili w zeszłym tygodniu, że 20 lipca wprowadzą morską blokadę przeciwko Arabii Saudyjskiej. W międzyczasie ruch przyznał się do ataku na saudyjski tankowiec z ropą naftową u wybrzeży portu Dżazan na południowym wybrzeżu Morza Czerwonego królestwa.

Od tego czasu Rijad przeprowadza naloty na pozycje wojskowe Huti i infrastrukturę w Al-Hudajdzie, głównym jemeńskim porcie nad Morzem Czerwonym.

W sprawie środowego ataku dronów na należący do USA terminal LNG w egipskim porcie Damietta Huti stanowczo zaprzeczyli, że mają z nim związek.

Jak podała powiązana z ruchem agencja Saba, jeden z urzędników stwierdził, że doniesienia o ataku są „nieprawdziwe”, a operacje prowadzone przez Huti są „ograniczone do atakowania Arabii Saudyjskiej w odpowiedzi na blokadę i trwającą agresję wobec narodu jemeńskiego”.

Rząd Egiptu potwierdził w czwartek rano, że wstępne dochodzenie wykazało, iż pożar wywołał dron. Do ataku nie przyznała się żadna grupa.

Cieśnina Bab al-Mandab, łącząca południową część Morza Czerwonego z Zatoką Adeńską i Oceanem Indyjskim, obsługuje około 12% światowego handlu morskiego.

Huti poważnie zaburzyli ruch w cieśninie, prowadząc kampanię przeciw statkom powiązanym z Izraelem podczas wojny Izrael–Hamas w Gazie. Twierdzili, że jest to demonstracja poparcia dla Palestyńczyków.

Kampania Huti w rejonie Bab al-Mandab trwa w czasie, gdy Cieśnina Ormuz, drugie kluczowe wąskie gardło w regionie Zatoki Perskiej, pozostaje objęta blokadą, ponieważ wojna między USA a Iranem toczy się dalej po załamaniu się tymczasowego porozumienia między stronami.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Huti chcą skopiować irańską strategię: plan opłat tranzytowych na Morzu Czerwonym

Huti grożą „pełną eskalacją". Arabia Saudyjska tworzy koalicję na Morzu Czerwonym

Huti ogłosili atak na saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym