Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Wybory w Kolumbii. De la Espriella wygrywa najmniejszą przewagą w historii

Kandydat na prezydenta Abelardo de la Espriella w Barranquilli w Kolumbii, niedziela, 21 czerwca 2026 r.
Kandydat na prezydenta Abelardo de la Espriella w Barranquilli w Kolumbii, niedziela 21 czerwca 2026 r. Prawo autorskie  Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved
Prawo autorskie Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved
Przez Sergio Garcia
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Skrajnie prawicowy prawnik wygrywa z Ivánem Cepedą różnicą poniżej punktu w spokojnym dniu wyborów, a obóz Petro zaskarżył już ponad 30 tys. komisji wyborczych.

To właśnie takiego scenariusza najbardziej obawiali się zwolennicy Gustavo Petra. Kolumbia skręca w prawo i oddaje Pałac Nariño Abelardowi de la Esprielli, 47-letniemu adwokatowi i przedsiębiorcy bez politycznego doświadczenia, który wygrał wybory i pokonał lewicowego senatora Ivána Cepedę różnicą zaledwie 200 tys. głosów. 6 sierpnia De la Espriella oficjalnie zastąpi Gustavo Petra i zostanie zaprzysiężony jako nowy prezydent Kolumbii.

REKLAMA
REKLAMA

Wyścig był bardzo wyrównany. Dzieli ich niespełna dwa punkty procentowe (49,77 proc. wobec 48,59 proc.). Obaj kandydaci przyjęli wstępne wyniki, choć wiadomo, że na ostateczne rezultaty trzeba jeszcze trochę poczekać.

Mimo że Cepeda uznał porażkę, jego kampania nie zamierza odpuszczać: następca Gustavo Petra zapowiedział już zaskarżenie wyników w 33 tys. lokali wyborczych w trakcie oficjalnego liczenia głosów. Do tego pomysłu przyłączył się Petro, który od ogłoszenia wyników podsyca wątpliwości i domaga się wprost przeliczenia głosów we wszystkich lokalach. „Trzeba zakwestionować wyniki z USA oraz te, na które wpływ miałaby zmiana adresu IP serwerów obsługujących system wstępnego liczenia i oficjalnego podliczania głosów”.

Sondaże się potwierdzają

Jeśli nie dojdzie do gigantycznej niespodzianki, gniew obozu rządzącego niewiele zmieni. Decyzja wyborców już zapadła, a wyniki są takie, jakie zapowiadały sondaże. De la Espriella, który już był kandydatem z największą liczbą głosów w pierwszej turze w maju, tym razem zyskał też poparcie tradycyjnej prawicy i przejął elektorat byłego prezydenta Álvaro Uribe oraz kandydatki Palomy Valencii.

Przedsiębiorca z potrójnym obywatelstwem (kolumbijskim, amerykańskim i włoskim), znany jako „Tygrys”, oparł swoją kandydaturę na twardej linii wobec narkobiznesu, wzmocnieniu sił bezpieczeństwa i ograniczeniu roli państwa. Patriotyczna, antyelitarna narracja, podobna do tej Javiera Mileiego w Argentynie, już spotkała się z owacją ze strony administracji USA.

Donald Trump uczcił zwycięstwo na platformie Truth Social, publikując zdjęcie skrajnie prawicowego polityka z jednym tylko słowem: „Wygrał”. Również sekretarz stanu USA, Marco Rubio, potwierdził gotowość swojego rządu do rozmów z nową administracją Kolumbii. „Administracja Trumpa liczy na ścisłą współpracę z przyszłą administracją Kolumbii, aby zacieśniać kooperację w dziedzinie bezpieczeństwa regionalnego, położyć kres nielegalnej imigracji do Stanów Zjednoczonych i wzmacniać nasze więzi gospodarcze. Przyszłość Kolumbii jest dopiero przed nami”.

Choć wciąż czeka nas jeszcze oficjalne liczenie głosów, w którym trzeba zweryfikować sporne lokale przed ogłoszeniem wyników, kierunek zmian jest jasny: Kolumbia, podobnie jak wielu jej sąsiadów, skręca w prawo i zamyka etap rządów Petra różnicą poniżej jednego punktu.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Zwolennik Trumpa kontra senator lewicy. Wybory prezydenckie w Kolumbii

Wybory w Kolumbii: kim są główni kandydaci na prezydenta?

Mundial w cieniu zaginięć. Meksykańskie rodziny walczą o prawdę