Miał być arbitrem, został graczem. Pierwszy rok prezydentury Karola Nawrockiego przyniósł rekordową aktywność Pałacu, serię politycznych sporów i pytanie, które podzieliło scenę polityczną: czy prezydent skutecznie równoważy władzę rządu, czy prowadzi z nim otwartą konfrontację?
Zwolennicy widzą w nim strażnika konserwatywnych wartości, polityka konsekwentnie przeciwstawiającego się rządowi Donalda Tuska, obrońcę silnych relacji ze Stanami Zjednoczonymi oraz prezydenta gotowego używać konstytucyjnych uprawnień, zwłaszcza prawa weta.
Krytycy przedstawiają go jako prezydenta prowadzącego permanentny konflikt z rządem oraz osłabiającego zdolność państwa do prowadzenia spójnej polityki.
Dokładnie rok temu, Karol Nawrocki został zaprzysiężony na Prezydenta RP.
Rok pod znakiem aktywnej prezydentury
Według danych opublikowanych przez Kancelarię Prezydenta pierwszy rok urzędowania był wyjątkowo intensywny.
Prezydent:
- podpisał ponad 200 ustaw,
- skierował kilkadziesiąt ustaw do ponownego rozpatrzenia (weta),
- skierował część ustaw do Trybunału Konstytucyjnego,
- przedstawił własne projekty ustaw,
- odbył liczne wizyty zagraniczne,
- uczestniczył w szczytach NATO i spotkaniach z przywódcami państw sojuszniczych.
Kancelaria podkreśla przede wszystkim aktywność legislacyjną, rozwój współpracy transatlantyckiej oraz wzmacnianie bezpieczeństwa Polski. Oficjalne podsumowanie wskazuje na działania dotyczące modernizacji armii, polityki historycznej i wsparcia dla Polaków za granicą.
"To prezydent, który jest blisko ludzi" - przekonuje Kancelaria Prezydenta.
Największy konflikt z rządem od wielu lat
Od początku kadencji było jasne, że Karol Nawrocki zamierza korzystać z prawa weta znacznie częściej niż większość swoich poprzedników.
W mijającym roku zawetował 41 ustawy,a dwie kolejne skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, ustanawiając jeden z najwyższych wyników w historii III RP.
Wśród najgłośniejszych znalazły się ustawy dotyczące reform wymiaru sprawiedliwości, zmian medialnych, części reform administracyjnych, implementacji wybranych regulacji unijnych, programu SAFE, zmian podatkowych czy przepisów dotyczących służb państwowych.
Pałac Prezydencki argumentował, że większość wet wynikała z wad legislacyjnych, naruszenia konstytucji lub zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa.
Rząd Donalda Tuska odpowiadał, że prezydent wykorzystuje konstytucyjne uprawnienia głównie jako narzędzie blokowania większości parlamentarnej.
Spór ten stał się osią polskiej polityki przez praktycznie cały pierwszy rok kadencji. Badania opinii publicznej pokazywały, że ocena wet była silnie uzależniona od preferencji partyjnych: wyborcy PiS i Konfederacji częściej uznawali je za wyraz troski o jakość prawa, natomiast sympatycy KO i Lewicy częściej postrzegali je jako blokowanie działań rządu.
Polityka zagraniczna
Od pierwszych dni urzędowania Karol Nawrocki dawał do zrozumienia, że najważniejszym filarem polskiej polityki bezpieczeństwa pozostają Stany Zjednoczone o których mówi jako "największym sojuszniku Rzeczypospolitej Polskiej".
O ile rząd Donalda Tuska starał się prowadzić bardziej zrównoważoną politykę między Waszyngtonem, Brukselą i największymi państwami Unii Europejskiej, o tyle prezydent znacznie mocniej akcentował strategiczne znaczenie sojuszu z USA.
Prezydent odbył szereg spotkań z przedstawicielami administracji amerykańskiej oraz uczestniczył w rozmowach dotyczących obecności wojsk USA w Polsce.
Był gościem specjalnym konferencji amerykańskich konserwatystów, organizacji CPAC gdzie wygłosił przemówienie nt. stanu relacji polsko–amerykańskich.
Jednym z najważniejszych wydarzeń w relacjach Polska-USA, była sytuacja związana z planowaną reorganizacją obecności wojsk USA w Europie.
Według doniesień CNN szef Pentagonu Pete Hegseth rozważał wstrzymanie rotacji brygady pancernej do Polski w ramach szerszego planu redukcji sił amerykańskich w Europie. Sprawa wywołała zaniepokojenie w Warszawie.
Ostatecznie administracja Donalda Trumpa zmieniła kierunek działań. Sam Trump publicznie podkreślał znaczenie relacji z Polską i zapowiedział zwiększenie obecności wojskowej, w tym wysłanie dodatkowych żołnierzy. Zwolennicy Nawrockiego uznali to za dowód skuteczności jego osobistych kontaktów z amerykańską administracją. Krytycy wskazywali natomiast, że decyzje dotyczące rozmieszczenia sił USA są elementem szerszej strategii NATO i Pentagonu, a wpływu pojedynczego przywódcy nie należy przeceniać bez oficjalnych potwierdzeń.
Ukraina – najtrudniejszy test dyplomatyczny
O ile relacje z USA były sukcesem wizerunkowym, o tyle stosunki z Ukrainą stały się znacznie bardziej problematyczne.
Jednym z najgłośniejszych wydarzeń było odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.
"Wobec zgody Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy „Bohaterów UPA”, po konsultacji z Kapitułą, podjąłem decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Prezydentowi Ukrainy" - poinformował w swoim przemówieniu Nawrocki.
Decyzja ta wywołała duże emocje.
Krytycy uznali ją za gest symbolicznie wymierzony w ukraińskiego przywódcę, sygnał ochłodzenia relacji oraz ruch korzystny dla rosyjskiej propagandy.
"Konflikt między Polską i Ukrainą cieszy Putina i szokuje naszych sojuszników. Zadaniem prezydentów Zelenskiego i Nawrockiego jest tonowanie emocji, a nie podsycanie napięcia" - napisał premier Donald Tusk na platformie X.
Zwolenicy prezydenta argumentowali, że Polska ma prawo prowadzić własną politykę historyczną a relacje z Ukrainą nie mogą oznaczać rezygnacji z polskich interesów.
W praktyce wydarzenie pogłębiło istniejące napięcia.
Nawrocki i stadionowa przeszłość
Podczas kampanii wyborczej pojawiły się informacje dotyczące kontaktów Nawrockiego ze środowiskami kibicowskimi oraz udziału w wydarzeniach określanych jako „ustawki”.
Najbardziej kontrowersyjnym faktem z przeszłości prezydenta jest jego bezpośredni udział w takich nielegalnych, masowych walkach pseudokibiców. Jesienią 2009 roku – będąc już pracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej – Nawrocki bił się ramię w ramię z chuliganami Lechii Gdańsk przeciwko bojówce Lecha Poznań.
Kibicowskie korzenie Nawrockiego regularnie powracają w postaci skandali wizerunkowych. Podczas ogólnopolskiej pielgrzymki na Jasną Górę doszło do incydentu, który wstrząsnął opinią publiczną. Prezydent serdecznie wyściskał tam Tomasza P., pseudonim „Dragon” – wielokrotnie skazywanego szefa gangu powiązanego z białostockim środowiskiem pseudokibiców.
Podczas Pielgrzymki Kibiców na Jasnej Górze powitał salę słowami: „Czołem kibice!”, na co fani odpowiedzieli: „Czołem panie prezydencie!”. Nawrocki deklarował: „Cenię kibicowski zmysł do podejmowania wielu wyzwań”. Sojusz ten przypieczętowało głośne ułaskawienie Piotra Staruchowicza „Starucha”, gniazdowego na Żylecie, czyli trybunie najbardziej fanatycznych kibiców LegiiWarszawa.
Sielanka skończyła się w marcu, gdy prezydent zawetował reformę prawa, która miała ukrócić nadużywanie aresztów tymczasowych. Na stadionach Ekstraklasy natychmiast wywieszono wulgarne transparenty uderzające w głowę państwa, co komentatorzy określili jako zaskakująco szybki zwrot w relacjach.
Kto popiera Karola Nawrockiego, a kto jest przeciw?
Paradoksalnie, mimo licznych kontrowersji oraz ostrego sporu politycznego, notowania Nawrockiego po roku urzędowania pozostają wysokie.
Według lipcowego badania CBOS działalność prezydenta pozytywnie oceniało 56 procent respondentów – był to najlepszy wynik od początku jego kadencji. Negatywne oceny wyniosły 37 procent.
Najsilniejsze poparcie prezydent uzyskuje wśród wyborców prawicyzwłaszcza PiS, części Konfederacji, wyborców konserwatywnych światopoglądowo. Łączą ich przede wszystkim sceptycyzm wobec polityki UE, nacisk na bezpieczeństwo, tradycyjny model państwa i polityka historyczna. Zwolennicy chwalą prezydenta za prosty język i brak dystansu charakterystycznego dla części polityków. Podobnie jak wcześniej Andrzej Duda, Nawrocki ma silniejsze poparcie poza Warszawą i największymi miastami oraz wśród osób starszych.
Najbardziej krytyczny elektorat wobec Nawrockiego stanowią wyborcy Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, część środowisk liberalnych, głównie mieszkańcy dużych miast.
Zarzucają mu nadmierne upolitycznienie urzędu, konfliktowość, zbyt bliskie związki z PiS, blokowanie rządowych ustaw oraz konserwatywną agendę.
Nawrocki po roku
Pierwszy rok Karola Nawrockiego można określić jako prezydenturę silnego mandatu, ale słabego kompromisu.
Udało mu się utrzymać wysokie poparcie i przekonać dużą część wyborców, że realizuje obietnice. Szczególnie mocną stroną okazała się polityka bezpieczeństwa i relacje z USA.
"Zawsze będę Twoim głosem" - przekonuje prezydent w dzisiejszym wpisie na portalu X.
Jednocześnie jego styl sprawowania urządu sprawił, że dla przeciwników stał się symbolem dalszej polaryzacji politycznej i obyczajowej.
Rzecznik rządu Adam Szłapka tak ocenił prezydenturę Nawrockiego:
"Rok prezydentury Karola Nawrockiego to był zły czas-próba osłabienia polskiej obronności, programu SAFE, polskiego wojska, przemysłu, policji i innych służb oraz pozbawienia ich środków europejskich".
Nawrocki nie został prezydentem środka sceny politycznej. Wybrał rolę aktywnego uczestnika sporu, walczącego o konserwatywny kierunek państwa.
Czy będzie to jego największa siła czy największa słabość – pokażą kolejne lata kadencji.