Prezydent USA wcześniej w tym tygodniu odrzucił kolejną propozycję Iranu, stwierdzając, że Teheran nie jest skłonny zaoferować Waszyngtonowi tego, czego - jak ujął - „potrzebuje”, aby możliwe było zawarcie porozumienia.
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w sobotę, że analizuje nową propozycję Iranu dotyczącą zakończenia konfliktu, jednak wyraził wątpliwość, czy może ona doprowadzić do osiągnięcia porozumienia.
„Poinformuję was o tym później” - powiedział przed wejściem na pokład Air Force One, dodając, że wkrótce otrzyma pełną i dokładną treść dokumentu.
W późniejszym wpisie na platformie Truth Social republikański prezydent podtrzymał swoje stanowisko, nie ujawniając jednak szczegółów propozycji ani kwestii spornych, które wciąż mogą utrudniać zawarcie porozumienia.
„Wkrótce zapoznam się z planem, który Iran właśnie nam przekazał, ale trudno mi sobie wyobrazić, by był on możliwy do zaakceptowania - nie zapłacili jeszcze wystarczająco wysokiej ceny za to, co uczynili ludzkości i światu w ciągu ostatnich 47 lat” - napisał Trump.
Dwa półoficjalne irańskie serwisy informacyjne - Tasnim News Agency oraz Fars News Agency - uznawane za powiązane z irańskim paramilitarnym Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, poinformowały, że Teheran przekazał - za pośrednictwem Pakistanu - 14-punktową propozycję w odpowiedzi na dziewięciopunktowy plan przedstawiony przez Stany Zjednoczone.
Irańskie media państwowe nie odniosły się do nowej inicjatywy. Warto przypomnieć, że Pakistan był gospodarzem wcześniejszych bezpośrednich rozmów między Iranem a USA w Islamabadzie. Negocjacje te zostały jednak przerwane - Stany Zjednoczone wycofały się z dalszego udziału po opuszczeniu rozmów przez irańskich delegatów, którzy jako powód podali odległość oraz czas podróży.
W bieżącym tygodniu prezydent USA Donald Trump odrzucił wcześniejszą propozycję Iranu. Mimo to dialog był kontynuowany, a kruche, trzytygodniowe zawieszenie broni - przynajmniej na razie - wydaje się nadal obowiązywać.
Prezydent USA Donald Trump przedstawił także nowy plan ponownego otwarcia cieśnina Ormuz u wejścia do Zatoki Perskiej - kluczowego szlaku, którym na co dzień transportowana jest około jedna piąta światowego handlu ropą naftową i gazem ziemnym. Ta strategiczna arteria morska pozostaje w praktyce zamknięta dla żeglugi od czasu wybuchu konfliktu amerykańsko-izraelskiego 28 lutego.
W ostatnich dniach Iran zasugerował, że dopuści do bezpiecznego tranzytu jednostki, które uiszczą odpowiednią opłatę za przepłynięcie przez cieśninę. Propozycja ta spotkała się z ostrą reakcją Waszyngtonu.
Stany Zjednoczone ostrzegły przedsiębiorstwa żeglugowe, że dokonywanie płatności na rzecz Iranu w zamian za możliwość przepłynięcia przez ten kluczowy szlak może skutkować nałożeniem sankcji, co dodatkowo zaostrza spór o kontrolę nad tym newralgicznym punktem.
Waszyngton ostrzegł w piątek, że zakazane mogą być nie tylko płatności gotówkowe, lecz także transfery w formie „aktywów cyfrowych, offsetów, nieformalnych swapów czy innych świadczeń rzeczowych”, w tym darowizny na cele charytatywne oraz wpłaty dokonywane za pośrednictwem irańskich placówek dyplomatycznych. Władze USA podkreśliły przy tym, że nie pozwolą Teheranowi „zastraszać globalnej gospodarki”.
Prezydent Donald Trump kilka tygodni temu ogłosił blokadę morską wszystkich irańskich portów w odpowiedzi na odmowę przywrócenia swobodnego ruchu statków w cieśninie Ormuz. Amerykańska marynarka wojenna poinformowała, że zawróciła blisko 50 jednostek próbujących wpłynąć do Iranu lub go opuścić, co w praktyce poważnie ograniczyło funkcjonowanie jego gospodarki.
Prezydent USA wielokrotnie wskazywał, że blokada powoduje straty rzędu 500 milionów dolarów (około 426 milionów euro) dziennie dla i tak już osłabionej gospodarki Iranu. W ostatniej dekadzie kraj ten pozostaje pod presją surowych sankcji amerykańskich i międzynarodowych, związanych zarówno z jego programem nuklearnym, jak i kwestiami przestrzegania praw człowieka.