Wojsko USA wystrzeliło pocisk rakietowy w kierunku łodzi na wschodnim Pacyfiku w pobliżu Wenezueli, twierdząc, że miało informacje wywiadowcze na temat transportu narkotyków. Zginęły dwie osoby.
W piątek 24 kwietnia Dowództwo Południowe USA potwierdziło nowy atak na statek na wschodnim Pacyfiku, najnowszy z serii działań wojskowych, które rozpoczęły się na początku września i zabiły już co najmniej 183 osoby. Tym razem zginęły dwie osoby. Zdjęcia opublikowane przez Dowództwo Południowe w dniu X pokazują statek na powierzchni, a po eksplozji w płomieniach.
Rząd Donalda Trumpa uzasadnia te operacje jako niezbędny środek do odcięcia przepływu narkotyków na terytorium USA. Trump posunął się nawet do stwierdzenia, że kraj jest w "konflikcie zbrojnym" z kartelami działającymi w Ameryce Łacińskiej. Jednak w żadnym z udokumentowanych do tej pory ataków nie było żadnych dowodów na to, że zniszczone statki przewoziły narkotyki.
Schwytanie Maduro i kontekst polityczny
Operacje na morzu miały miejsce równolegle z eskalacją militarnej i dyplomatycznej presji Waszyngtonu na Wenezuelę. W styczniu tego roku skoordynowany nalot doprowadził do aresztowania Nicolása Maduro, do tego czasu prezydenta Wenezueli, który został przeniesiony do Nowego Jorku, aby stanąć przed sądem pod zarzutem handlu narkotykami. Maduro nie przyznał się do winy.
Ta sekwencja wydarzeń sugeruje, że ataki morskie są częścią szerszej strategii: największej obecności wojskowej USA w regionie od pokoleń, budowanej przez miesiące przed aresztowaniem Maduro.
Wątpliwości prawne, których nikt nie rozwiązuje
Od momentu rozpoczęcia ataków krytyczne głosy w USA i poza nimi kwestionowały legalność tych operacji. Atakowanie statków na wodach międzynarodowych bez formalnego wypowiedzenia wojny, bez schwytania załogi i bez przedstawienia dowodów przed jakimkolwiek sądem rodzi poważne pytania dotyczące międzynarodowego prawa humanitarnego i morskiego.
Dowództwo Południowe ograniczyło się do powtarzania w każdym komunikacie, że zaatakowane statki znajdowały się na znanych szlakach przemytu narkotyków. Nie było żadnych dalszych wyjaśnień. Nie ma też żadnych informacji na temat tożsamości ofiar, ich narodowości ani tego, czy wśród nich byli cywile.
Administracja Trumpa przedstawiła te działania jako część swojej brutalnej polityki przeciwko międzynarodowej przestępczości zorganizowanej, operacji Southern Lance. Retoryka "konfliktu zbrojnego" pozwala jej działać zgodnie z logiką wojskową, która zasadniczo nie wymaga gwarancji sądowych operacji policyjnej. Dla wielu ekspertów jest to zbyt naciągnięte dopasowanie prawne.