Stany Zjednoczone oświadczyły, że ich morska blokada irańskich portów pozostaje w mocy mimo obowiązującego zawieszenia broni. W odpowiedzi Iran wycofał wcześniejsze deklaracje o ponownym otwarciu cieśniny Ormuz, zaledwie kilka godzin po ogłoszeniu, że jest ona ponownie dostępna dla ruchu morskiego.
Stany Zjednoczone poinformowały, że przeprowadziły atak i przejęły statek towarowy pływający pod irańską banderą. Według ich relacji jednostka miała próbować obejść blokadę morską w rejonie cieśniny Ormuz w niedzielę.
Połączone dowództwo wojskowe w Teheranie zapowiedziało odpowiedź, co dodatkowo podważa stabilność kruchego zawieszenia broni, którego wygaśnięcie nastąpi już za kilka dni.
Był to pierwszy przypadek przechwycenia statku przez marynarkę wojenną USA od czasu rozpoczęcia blokady irańskich portów w zeszłym tygodniu. Działania te podjęto w odpowiedzi na zamknięcie przez Teheran strategicznej drogi morskiej po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskiego konfliktu w regionie 28 lutego.
Iran uznał zbrojne wejście na pokład statku handlowego za naruszenie kruchego rozejmu i określił je mianem aktu piractwa.
Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że amerykański niszczyciel rakietowy operujący w Zatoce Omańskiej ostrzegł irański statek „Touska”, nakazując mu zatrzymanie. Następnie – jak twierdził – jednostka „zatrzymała go w miejscu”, uszkadzając maszynownię.
Amerykańska piechota morska przejęła kontrolę nad statkiem objętym sankcjami USA i – jak podano – „sprawdzała, co znajduje się na jego pokładzie”. Na ten moment nie było jasne, czy w wyniku operacji ktoś został ranny. Centralne Dowództwo USA, które nie udzieliło odpowiedzi na szczegółowe pytania, poinformowało jedynie, że niszczyciel wielokrotnie wydawał ostrzeżenia w ciągu sześciu godzin.
Wydarzenia te doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej, pogłębiając już i tak poważny globalny kryzys energetyczny – jeden z najpoważniejszych od dziesięcioleci. Ropa Brent, będąca międzynarodowym benchmarkiem, rozpoczęła poniedziałkowe notowania na poziomie 95 dolarów za baryłkę, co oznacza wzrost względem wcześniejszych poziomów, które w trakcie zawieszenia broni utrzymywały się głównie w przedziale 91–92 dolarów.
Najnowsze działania zwiększyły niepewność co do dalszego przebiegu konfliktu, który – według wielokrotnych zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa – miał być „bliski zakończenia”. Obecna sytuacja podważa również wcześniejsze informacje o planowanych rozmowach z Iranem w Pakistanie.
Waszyngton poinformował o wysłaniu zespołu negocjacyjnego pod przewodnictwem wiceprezydenta J.D. Vance’a do Islamabadu. Delegacja ma rozpocząć drugą rundę rozmów z Teheranem, których celem jest doprecyzowanie ustaleń i osiągnięcie kompleksowego porozumienia kończącego działania wojenne. Przyjazd delegacji do Pakistanu zaplanowano na poniedziałek.
Irańscy urzędnicy nie skomentowali bezpośrednio zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczących rozmów pokojowych. Jednak irańskie media państwowe, powołując się na nienazwane źródła, opublikowały krótkie doniesienia sugerujące, że planowane negocjacje mogą ostatecznie nie dojść do skutku.
Kilka minut po ogłoszeniu informacji o przejęciu statku, media w Iranie poinformowały również o wcześniejszej rozmowie telefonicznej prezydenta Masuda Pezeszkiana z premierem Pakistanu Shehbazem Sharifem, która miała miejsce w niedzielę.
Pezeszkian miał stwierdzić, że działania Stanów Zjednoczonych, w tym – jak to ujął – zastraszanie i nierozsądne postępowanie, zwiększają podejrzenia, iż Waszyngton może powtórzyć wcześniejsze schematy i „zdradzić dyplomację”.
Przypomniano również, że dwie wcześniejsze próby rozmów – w czerwcu ubiegłego roku oraz na początku bieżącego roku – zakończyły się niepowodzeniem po eskalacji działań militarnych ze strony Izraela i USA.
Podczas kolejnej rozmowy telefonicznej irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi przekazał swojemu pakistańskiemu odpowiednikowi Ishaqowi Darowi, że ostatnie działania Stanów Zjednoczonych, ich retoryka oraz sprzeczne komunikaty są – według niego – oznaką „złych intencji i braku powagi w dyplomacji”. Informację tę podał irański nadawca państwowy.
Pakistan nie potwierdził oficjalnie organizacji drugiej rundy rozmów, jednak władze rozpoczęły wzmacnianie środków bezpieczeństwa w Islamabadzie. Regionalny urzędnik zaangażowany w proces mediacyjny poinformował, że trwają końcowe przygotowania, a amerykańskie zespoły ds. bezpieczeństwa są już na miejscu.
Iran przekazał w sobotę, że otrzymał nowe propozycje od Stanów Zjednoczonych. Główny irański negocjator, przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, stwierdził, że „nie ma odwrotu od dyplomacji”, jednocześnie przyznając, że między stronami wciąż istnieje znacząca rozbieżność stanowisk.
Nie jest jasne, czy którakolwiek ze stron zmieniła swoje podejście w kwestiach, które doprowadziły do załamania poprzedniej rundy rozmów, w tym dotyczących irańskiego programu wzbogacania uranu, działalności regionalnych sojuszników Iranu oraz statusu cieśniny Ormuz.
Ogłoszenie Donalda Trumpa dotyczące rozmów ponownie zawierało groźby wobec irańskiej infrastruktury, co spotkało się z szeroką krytyką oraz ostrzeżeniami, że takie sformułowania mogą być interpretowane jako nawoływanie do zbrodni wojennych. Prezydent USA napisał, że jeśli Iran nie zgodzi się na proponowane porozumienie, „Stany Zjednoczone zniszczą każdą elektrownię i każdy most w Iranie”.
Na początku poniedziałku Iran ostrzegł, że może utrzymać globalne napięcia gospodarcze, ponieważ statki wciąż nie mogą swobodnie przepływać przez cieśninę, a setki jednostek czekają po obu jej stronach na możliwość przejścia.
Irański pierwszy wiceprezydent Mohammad Reza Aref stwierdził w mediach społecznościowych, że bezpieczeństwo w cieśninie nie jest „darmowe”, a „wybór jest jasny: albo wolny rynek ropy dla wszystkich, albo ryzyko poważnych kosztów dla wszystkich”. Wezwał jednocześnie do trwałego zakończenia presji militarnej i gospodarczej wobec Teheranu.
Przez cieśninę Ormuz przepływa około jednej piątej światowego handlu ropą naftową, a także istotne dostawy gazu ziemnego, nawozów dla rolnictwa oraz pomocy humanitarnej kierowanej do regionów takich jak Afganistan i Sudan.