Do incydentu doszło zaledwie dzień po zmasowanym rosyjskim ataku rakietowo-dronowym na Ukrainę, w którym zginęły co najmniej 23 osoby.
W środę rano nad Sankt Petersburgiem unosił się szary słup dymu. W tym czasie w mieście zbierali się urzędnicy na doroczne rosyjskie forum gospodarcze, w którym ma wziąć udział prezydent Rosji Władimir Putin.
Według władz z Rosji i Ukrainy, ukraińskie drony uderzyły w obiekty energetyczne i wojskowe w tym rosyjskim mieście portowym.
Ukraińskie wojsko zaatakowało w nocy terminal naftowy w Sankt Petersburgu, położony około 1100 km od granicy z Ukrainą – napisał na platformie X prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Dodał, że kolejnym celem był zakład w obwodzie tambowskim, zaangażowany w produkcję rosyjskiej broni.
Gubernator miasta Aleksandr Biegłow poinformował, że w dzielnicach Kronsztad, Kirowskiej i Krasnosielskiej trafionych zostało kilka obiektów infrastruktury.
Jak dodał na Telegramie, trwa usuwanie skutków ataku. Rannych zostało kilka osób, nie ma ofiar śmiertelnych.
Tymczasem na okupowanym przez Rosję wschodzie Ukrainy co najmniej siedem osób zginęło, a jedenaście zostało rannych, gdy dron uderzył w autobus pasażerski – poinformowały w środę rosyjskie władze.
Autobus jechał z Moskwy do Symferopola na anektowanym przez Moskwę ukraińskim Krymie, gdy został trafiony w obwodzie donieckim.
„W Jenakijewie bezzałogowiec zaatakował autokar na trasie Moskwa–Symferopol; według wstępnych danych zginęło siedmiu cywilów” – napisał na Telegramie Denis Puszylin, szef okupowanej przez Rosję części obwodu donieckiego w Ukrainie.
„Kolejnych jedenaście osób odniosło obrażenia o różnym stopniu ciężkości i wszyscy otrzymują niezbędną pomoc medyczną” – dodał.
Rosyjski atak na dużą skalę: co najmniej 23 ofiary, Zełenski ostrzega przed kolejnym uderzeniem
Do zdarzeń doszło dzień po tym, jak Rosja przeprowadziła zmasowany atak dronów i rakiet na Ukrainę. Celem były Kijów i inne ukraińskie miasta; według władz co najmniej 23 osoby zginęły, a 138 zostało rannych.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział we wtorkowym wieczornym wystąpieniu, że Moskwa już przygotowuje kolejną falę ataków.
Zaapelował do sojuszników Ukrainy o wprowadzenie ostrzejszych sankcji wobec Rosji, podkreślając, że żaden z jej dronów ani rakiet nie powstaje bez podzespołów pochodzących z innych państw.
Zaznaczył, że Rosja nadal jest w stanie produkować rakiety i broń dzięki zakrojonym na szeroką skalę schematom omijania sankcji.
Zełenski wezwał również Europę do rozwijania własnego systemu obrony powietrznej, a jednocześnie apelował do Waszyngtonu o dostawy pocisków dla systemów Patriot, zdolnych do przechwytywania rosyjskich rakiet balistycznych.
Rosyjskie wojska wystrzeliły w nocy 2 czerwca ponad 70 rakiet i 650 dronów przeciwko Ukrainie. W ciągu dnia odpalono kolejne około 100 dronów.
Choć ukraińska obrona powietrzna zestrzeliła większość dronów, największe zagrożenie stanowią rakiety balistyczne.
System obrony powietrznej Patriot pozostaje jedynym w arsenale Ukrainy zestawem rakiet ziemia–powietrze zdolnym do przeciwdziałania zagrożeniu ze strony rosyjskich rakiet balistycznych.
Wspólna wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem uszczupliła jednak o jedną trzecią zapasy pocisków przechwytujących Patriot, przy czym kraje Zatoki również w dużym stopniu polegają na tym systemie.