Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Trwające wojny to wina państw, nie ONZ - mówi przewodnicząca ZO ONZ Euronews

Annalena Baerbock, przewodnicząca 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, podczas wywiadu dla programu „12 Minutes With”.
Annalena Baerbock, przewodnicząca 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, podczas wywiadu dla programu „12 Minutes With”. Prawo autorskie  Euronews
Prawo autorskie Euronews
Przez Lauren Walker & Maria Tadeo
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Szefowa głównego organu decyzyjnego ONZ w rozmowie z Euronews odparła narastającą krytykę, twierdząc, że nadużywanie weta przez kluczowe państwa blokuje postępy.

Za to, że wojny wciąż trwają, nie można obarczać winą Organizacji Narodów Zjednoczonych – powiedziała w rozmowie z Euronews przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ Annalena Baerbock.

REKLAMA
REKLAMA

Jej zdaniem odpowiedzialność spoczywa na państwach członkowskich.

„Jeżeli jakieś państwo członkowskie rozpoczyna wojnę napastniczą, to nie oznacza, że zawodzi ONZ albo że Karta nie mówi dostatecznie jasno, iż taka wojna jest zakazana. Odpowiedzialne jest to państwo, które w pełni świadomie łamie Kartę, kontynuując działania wojenne” – powiedziała Baerbock w programie wywiadów Euronews 12 Minutes With.

„Dlatego ONZ potrzebuje także presji ze strony innych państw członkowskich” – dodała była minister spraw zagranicznych Niemiec.

W ostatnich latach ONZ mierzy się z narastającą krytyką, także ze strony państw członkowskich. Część obserwatorów zarzuca jej, że z założenia nie jest w stanie wypełniać swojego podstawowego mandatu: utrzymywania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.

W przemówieniu do Zgromadzenia Ogólnego ONZ w ubiegłym roku prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oskarżył organizację o bierność wobec narastających konfliktów. Potępił jej działania jako „puste słowa”, które „nie kończą wojen”.

Apple podcast Spotify podcast Castbox podcast

Baerbock zwróciła jednak uwagę, że ONZ nie jest jednym podmiotem, lecz zbiorem 193 „bardzo różnych państw członkowskich”. Dodała, że pod tym względem praca ONZ przypomina działanie krajowych systemów wymiaru sprawiedliwości, które także opierają się na wielu uczestnikach.

„Mamy jasne zasady, że nie wolno nikogo zabijać. A jednak dochodzi do zabójstw” – powiedziała.

„Nikt jednak nie powie: ‘Skoro nie udało się zapobiec zabójstwom, to zlikwidujmy kodeks karny’. Muszą na to reagować policja i całe społeczeństwo, i tak samo jest z ONZ. W ogromnym stopniu zależymy od państw członkowskich.”

Problem weta

Zdaniem Baerbock główną przeszkodą, która uniemożliwia ONZ skuteczne reagowanie na dzisiejsze konflikty, są uprawnienia weta, jakie część państw posiada w Radzie Bezpieczeństwa – organie odpowiedzialnym za utrzymanie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.

Chiny, Francja, Rosja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone – tzw. „wielka piątka” (P5) lub stali członkowie – mają stałe miejsca w Radzie i prawo weta, które pozwala im zablokować każdą rezolucję ONZ.

To przywilej weta przyznany wąskiej grupie państw. W ostatnich latach budzi on ogromne kontrowersje, bo poważnie ogranicza zdolność Rady do działania na rzecz pokoju.

W ostatnich latach za tę paraliżującą sytuację odpowiadały głównie Rosja i USA, blokując kolejno inicjatywy dotyczące Ukrainy i sytuacji w Gazie. W 2024 roku stali członkowie skorzystali z prawa weta osiem razy wobec siedmiu projektów rezolucji – to najwięcej od 1986 roku. Rok wcześniej Rada odnotowała dwa amerykańskie weta w sprawie Gazy i dwa rosyjskie w sprawie Ukrainy.

„Niestety dziś nie wszystkie państwa członkowskie biorą odpowiedzialność na siebie, a wręcz wykorzystują prawo weta, by bronić łamania prawa międzynarodowego” – powiedziała Baerbock.

„Jeśli korzysta się z prawa weta w taki sposób, że Rada Bezpieczeństwa nie może podjąć decyzji, a potem skarży się, że nie udało się osiągnąć porozumienia, to oczywiście odpowiedzialność spoczywa także na tych, którzy to weto zgłaszają.”

Ten impas w Radzie Bezpieczeństwa ponownie rozbudził apele o głęboką reformę: ograniczenie prawa weta i rozszerzenie stałej reprezentacji na Afrykę oraz Amerykę Łacińską.

W marcu 2025 roku sekretarz generalny ONZ António Guterres zainaugurował inicjatywę reform UN80, związaną z 80. rocznicą powstania organizacji. Jej celem jest uproszczenie struktury, mandatów i finansów ONZ, a także ograniczenie prawa weta w Radzie Bezpieczeństwa.

Wśród państw P5 nie ma jednak większej woli, by godzić się na reformy, które mogłyby osłabić ich władzę lub wpływy. – A niestety potrzebna jest zgoda wszystkich członków Rady Bezpieczeństwa – zauważyła.

Część obserwatorów obawia się też, że ONZ musi zmierzyć się z innym zagrożeniem, tym razem stworzonym przez USA: tzw. Board of Peace (Radę Pokoju). Początkowo Rada Bezpieczeństwa ONZ zatwierdziła ją jako mechanizm nadzoru nad zawieszeniem broni w Gazie, ale Trump zasugerował podczas inauguracji, że może przekształcić się w coś znacznie większego.

Baerbock zbagatelizowała jednak obawy, że Board of Peace mogłaby stać się konkurencją dla ONZ.

„W ONZ każde państwo członkowskie, niezależnie od wielkości czy siły, ma takie samo miejsce przy stole – i jest ku temu dobry powód. To wyjątkowa odpowiedzialność i szczególna rola, jaką ONZ może odgrywać” – podkreśliła.

„Państwa członkowskie – także te, które przystąpiły do Board of Peace – bardzo wyraźnie zaznaczyły, że dotyczy ona wyłącznie Gazy. We wszystkich innych sprawach pokoju i bezpieczeństwa, z ważnych powodów, forum pozostanie ONZ, gdzie nie trzeba za to płacić.”

W odróżnieniu od ONZ państwa zaproszone do udziału w Board of Peace mogą uczestniczyć w jej pracach bezpłatnie przez maksymalnie trzy lata. Później każde z nich musi wpłacić 1 mld dolarów (ok. 852,1 mln euro), by pozostać członkiem po upływie tego okresu.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Kryzys w cieśninie Ormuz: USA żądają natychmiastowej reakcji NATO

Pakistan przygotowuje się do rozmów USA–Iran, gdy rozejm wciąż pozostaje kruchy i niepewny

"Niech ci, którzy trzymają broń, złożą ją!" - napomina papież Leon w swoim pierwszym błogosławieństwie Urbi et Orbi