Afera zondacrypto wykroczyła poza rynek finansowy i stała się elementem politycznego sporu. Konflikt o ustawę dotyczącą kryptoaktywów, prezydenckie weto oraz pytania o możliwe powiązania finansowe dodatkowo zaostrzają debatę wokół rynku kryptowalut.
Afera wybuchła, gdy media zaczęły publikować informacje o problemach użytkowników zondacrypto, jednej z największych giełd kryptowalut w Europie Środkowej.
Klienci skarżą się na utrudnienia w wypłatach środków oraz brak przejrzystej komunikacji. Pojawiły się również analizy sugerujące potencjalne problemy z płynnością i ostrzegające przed ryzykiem dla inwestorów.
Tego typu sygnały, znane z wcześniejszych globalnych kryzysów kryptowalutowych, natychmiast wywołały niepokój i zwiększyły presję na instytucje państwowe.
Kulisy afery zondacrypto
Analiza specjalistów firmy Recoveris opublikowana przez portal WP i należący do nich serwis money.pl wykazała, że średni miesięczny stan na portfelach zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 r. do 0,18 BTC w marcu 2026 r., co stanowi spadek o 99,7 proc. W ciągu ostatnich czterech miesięcy wytransferowano z giełdy aktywa o łącznej wartości przekraczającej 21 mln dolarów (76,1 mln zł).
Do tego w Estonii, gdzie firma jest zarejestrowana, na stronie administracji skarbowej pojawiła się informacja o zaległościach podatkowych w wysokości ponad 105 tys. euro (ok. 450 tys. zł).
Użytkownicy giełdy zgłaszali wielotygodniowe blokady środków lub ich wypłatę w formie rat. Sytuację opisuje na portalu X jeden z klientów giełdy:
"Pomimo wielu próśb i ponagleń nic się nie zmieniło. Pisałem na support, prosiłem o wyjaśnienia bez skutku. Dodatkowo zostałem zablokowany na kanałach Telegramu za to, że otwarcie mówiłem o swoich obawach".
Zondacrypto od października 2025 r. jest sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) a od 2023 r. sponsoruje polskie kluby piłkarskie takie jak GKS Katowice, Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin, Lechia Gdańsk czy KS Wieczysta.
W maju 2025 roku radni zatwierdzili, że miejski stadion piłkarski w Częstochowie, z którego korzysta Raków, będzie nosił nazwę „Zondacrypto Arena”.
Część klubów sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności.
Klub KS Wieczysta z Krakowa, wypowiedział umowę sponsorską z powodu niewykonania świadczeń przez zondacrypto i zapowiada skierowanie sprawy do sądu.
Prezes Rakowa Częstochowa, Wojciech Cygan w rozmowie z Polską Agencją Prasową przekazał:
„Docierają także do nas doniesienia medialne w tej sprawie. Traktujemy je z należytą powagą, choć akurat teraz bardziej zajmuje nas mecz półfinałowy Pucharu Polski z GKS Katowice i przygotowania do niego”.
Historia firmy: od BitBay do zondacrypto
Historia zaczyna się od giełdy BitBay, która przez wiele lat funkcjonowała jako jedna z największych platform kryptowalutowych w Europie Środkowo-Wschodniej.
Firma powstała w Polsce i zdobyła znaczącą bazę klientów, jednak wraz z rosnącym zainteresowaniem regulatorów zaczęła napotykać trudności.
Kluczową rolę odegrała Komisja Nadzoru Finansowego (KNF), która wpisywała podmioty kryptowalutowe na listę ostrzeżeń i sygnalizowała ryzyka związane z ich działalnością.
W wyniku napięć regulacyjnych firma zdecydowała się opuścić Polskę i przenieść działalność do Estonii, gdzie uzyskała licencję i zaczęła działać pod marką zondacrypto, korzystając z unijnego mechanizmu paszportowania usług.
To właśnie ten element – zagraniczna jurysdykcja – stał się później jednym z kluczowych punktów sporu. Formalnie giełda działa zgodnie z prawem estońskim, co oznacza, że główny nadzór nad nią sprawują tamtejsze instytucje, a nie polska KNF.
Polityczne starcie o regulacje krypto
Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk, który wykorzystał sytuację jako argument na rzecz pilnego uregulowania rynku kryptowalut w Polsce. W jego ocenie problemy zondacrypto są konsekwencją braku skutecznych narzędzi nadzorczych i opóźnień legislacyjnych.
Kluczowym elementem konfliktu stało się weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy wdrażającej unijne przepisy MiCA dotyczące rynku kryptowalut.
Prezydent dwukrotnie zawetował ustawę, której celem było stworzenie systemu nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów w Polsce. Ustawa miała znacząco zwiększyć kompetencje KNF, umożliwiając m.in. wstrzymywanie ofert publicznych kryptowalut, reagowanie na potencjalne nadużycia, czy zakazywanie działalności.
"Nie podpiszę złego prawa tylko dlatego, że zostało przegłosowane ponownie przez parlamentarną większość. Jeśli rządowi rzeczywiście zależało na podpisie prezydenta, należało uwzględnić zgłoszone wcześniej zastrzeżenia. Tak się nie stało. Decyzja mogła być tylko jedna; drugi raz weto do tego samego złego prawa" - tłumaczył swoją decyzję prezydent Nawrocki.
Zaznaczył, że Polska powinna przyciągać innowacje, a nie je wypychać. "Dlatego zapraszam rząd do merytorycznej współpracy przy przygotowaniu nowej ustawy, która zapewni bezpieczeństwo obrotu, jasność podatkową i warunki do rozwoju nowoczesnych technologii" - dodał.
Rząd argumentował, że brak ustawy pozostawia inwestorów bez ochrony i uniemożliwia skuteczną reakcję w sytuacjach kryzysowych.
Rzecznik rządu Adam Szłapka napisał na portalu X: „Kolejne weto w tej samej sprawie - recydywa politycznej nieodpowiedzialności. Prezydent po raz drugi blokuje nadzór nad rynkiem krypto. Jeśli ktokolwiek straci oszczędności przez brak regulacji i kontroli, odpowiedzialność polityczna spada wprost na Pałac Prezydencki”
Prezydenckie weto doprowadziło do ostrego sporu politycznego. Donald Tusk publicznie apelował o jego odrzucenie, wskazując, że blokuje ono wprowadzenie niezbędnych regulacji.
Jednocześnie w debacie pojawiły się sugestie o możliwych powiązaniach finansowych środowisk związanych z giełdą i polityką, co dodatkowo zaostrzyło konflikt i nadało mu wymiar nie tylko gospodarczy, ale również polityczny.
Donald Tusk przedstawił pochodzące od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) informacje ws. powiązań polityków prawicy z giełdą kryptowalut:
„Mam niepokojące informacje, które rodzą dramatyczne pytania o to, dlaczego opozycja blokuje te rozwiązania (...) Na przełomie października i listopada 2025 r., miesiąc przed głosowaniem weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, Przemysław Kral, prezes zarządu zondacrypto, dokonał wpłaty 450 tys. zł na rzecz Fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobro, natomiast spółka z nim powiązana wpłaciła do Fundacji Dobry Rząd Przemysława Wiplera 70 tys. euro oraz była głównym sponsorem imprezy CPAC w Polsce, w trakcie ostatniej kampanii prezydenckiej” - przekonywał szef rządu.
Najważniejszymi uczestnikami imprezy CPAC w Polsce, byli prezydenci Andrzej Duda i Karol Nawrocki i była ona promowana jako "największe wydarzenie konserwatywne w Polsce".
Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji, stwierdził w radiu TOK FM, że Karol Nawrocki celowo uniemożliwiał regulację rynku kryptowalut, ponieważ: „Spłacał długi związane z kampanią wyborczą (...) długi wśród ludzi, którzy pomagali PiS-owi, Konfederacji i jemu wygrać”.
Z drugiej strony prezydent i środowiska prawicowe przedstawiają zupełnie odmienną narrację. Ich argumentacja, opiera się na tezie, że proponowana ustawa była nadmiernie restrykcyjna i w praktyce nie rozwiązywała problemu. Wskazują, że nawet po jej wejściu w życie kluczowe kompetencje nadzorcze i tak pozostawałyby po stronie państwa rejestracji giełdy, czyli Estonii. Z tej perspektywy weto miało chronić rynek przed nadregulacją i dalszym wypychaniem firm za granicę.
W ocenie Sławomira Mentzena, konserwatywnego kandydata na urząd prezydenta RP w wyborach w 2025, problem zondacrypto nie wynika z samego rynku kryptowalut ani z działalności jego zwolenników, lecz z wieloletnich zaniedbań regulacyjnych i działań instytucji państwowych, takich jak Komisja Nadzoru Finansowego oraz rząd kierowany przez Donalda Tuska.
„Proponowana przez rząd ustawa miała okres przejściowy do czerwca 2026 roku. Oznacza to, że jej podpisanie nic by nie zmieniło.” - argumentowałMentzen na portalu X.
Odpowiedź zondacrypto
Na zarzuty odpowiedział CEO zondacrypto Przemysław Kral w oficjalnym komunikacie opublikowanym w serwisie X, w którym stanowczo odrzuciło sugestie o problemach finansowych:
„Z całą stanowczością podkreślamy: zondacrypto jest stabilnym, w pełni wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem.”
Firma wskazuje, że medialne analizy opierają się na niepełnych danych i błędnej interpretacji aktywów:
„W związku z ostatnimi publikacjami medialnymi, opartymi na niepełnej analizie danych on-chain, obejmujących zaledwie ułamek procenta naszych aktywów, pragniemy jednoznacznie zdementować spekulacje dotyczące rzekomej utraty płynności finansowej” – argumentował prezes zondacrypto.
Jednym z głównych punktów sporu jest kwestia rezerw i struktury przechowywania środków. Giełda tłumaczy, że obserwowane przez analityków spadki dotyczą jedynie tzw. gorących portfeli:
„Twierdzenie o znacznym spadku rezerw wynika z błędnego utożsamiania statusu tzw. "gorących portfeli" (…) z całkowitymi aktywami giełdy.”
Według deklaracji firmy, 100 proc. środków w kryptowalutach jest przechowywana na zaszyfrowanych tzw. „zimnych portfelach”, które nie są bezpośrednio połączone z serwerami giełdy.
Jednocześnie giełda podaje konkretne liczby mającą potwierdzać stabilność firmy:
„Na dzień 1 kwietnia tego roku saldo naszych rezerw w samym Bitcoinie wynosiło ponad 4500 BTC, co zapewnia ponad 100 proc. pokrycie wszystkich zobowiązań wobec użytkowników.”
Firma przyznała jednak, że wystąpiły opóźnienia w wypłatach, tłumacząc je względami bezpieczeństwa: „Wdrożenie nowych systemów bezpieczeństwa wymusiło prewencyjne wprowadzenie ręcznej procedury weryfikacji części wypłat.”
Zapowiedziała też rozwiązanie problemów: „Deklarujemy przywrócenie standardowych terminów realizacji wypłat (maksymalnie 48 godzin) w ciągu najbliższych 10 dni” - napisał Kral na portalu X 6 kwietnia.
Firma nie przedstawiła jednak audytów tzw. "Proof of Reserves**"**, ani innych dowodów na istnienie tych środków.
Czy zondacrypto czeka taki sam scenariusz jak Cinkciarz.pl?
W 2024 roku klienci internetowego kantoru Cinkciarz.pl zaczęli doświadczać dużych opóźnień w przelewach. Firma początkowo tłumaczyła to problemami technicznymi, potem obwiniała banki i KNF. 2 października 2024 r. KNF cofnęła firmie zezwolenie za niewłaściwą ochronę środków klientów.
27 października 2025 roku, sąd ogłosił upadłość Cinkciarz.pl. Straty klientów szacuje się na ok. 125 mln zł, a prezes Marcin Pióro jest poszukiwany czerwoną notą Interpolu i prawdopodobnie przebywa w USA.
Śledztwo prokuratury i nowe wątki
Kwestia afery zondacrypto zostanie rozpatrzona w ramach już toczącego się śledztwa prowadzonego przez śląski oddział Prokuratury Krajowej. Postępowanie dotyczy zaginięcia Sylwestra Suszka, twórcy giełdy BitBay, będącej poprzedniczką zondacrypto.
"Prokuratorzy zbadają pojawiające się w mediach informacje dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu giełdy kryptowalutowej zondacrypto" – przekazano w komunikacie Prokuratury Krajowej. Jest to decyzja prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.
Obecna estońska licencja zondacryptowygasa 1 lipca 2026 r. Aby kontynuować działalność po tej dacie, zondacrypto musi uzyskać nową licencję zgodną z unijnymi przepisami MiCA.
Polski rząd zapowiada obecnie trzecią próbę uchwalenia ustawy kryptowalutowej, starając się jednocześnie wypracować takie rozwiązania, które nie doprowadzą do kolejnego weta.