W poście zamieszczonym w mediach społecznościowych Trump poinformował, że amerykańskie okręty wojenne i wojska pozostaną wokół Iranu „do czasu, aż w pełni zostanie wypełnione osiągnięte porozumienie”.
Dwutygodniowe porozumienie o zawieszeniu broni, mające na celu przerwanie wojny w Iranie, zachwiało się po tym, jak Teheran ponownie zamknął cieśninę Ormuz w odpowiedzi na izraelskie ataki w Libanie. Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że siły amerykańskie pozostaną „na miejscu”, dopóki Republika Islamska nie zastosuje się w pełni do „rzeczywistego” porozumienia o zawieszeniu broni.
Najnowsze wydarzenia w wojnie nastąpiły po tym, jak Stany Zjednoczone i Iran ogłosiły zwycięstwo, osiągając dwutygodniowe porozumienie o zawieszeniu broni we wtorek wieczorem, ale nowe akty przemocy w Libanie zagroziły zniweczeniem porozumienia.
W czwartkowym porannym wpisie w mediach społecznościowych Trump poinformował, że amerykańskie okręty wojenne i wojska pozostaną wokół Iranu „do czasu, aż osiągnięte porozumienie zostanie w pełni wypełnione”.
„Jeśli z jakiegokolwiek powodu tak się nie stanie, co jest wysoce nieprawdopodobne, rozpocznie się 'strzelanina', większa, lepsza i silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej” – napisał Trump.
Komentarze Trumpa wydawały się być sposobem na wywarcie presji na Teheran w obliczu niepewności związanej z umową.
W środę rano rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt stwierdziła, że zamknięcie cieśniny Ormuz, o którym donosiły irańskie media państwowe, jest „całkowicie nie do przyjęcia”. Leavitt powtórzyła „oczekiwania i żądania” prezydenta Trumpa dotyczące ponownego otwarcia kanału.
Iran oskarża USA o złamanie warunków umowy
Irańskie media ogłosiły w środę ponowne zamknięcie cieśniny Ormuz, co – jak twierdzą – było odpowiedzią na izraelskie ataki na wspieranych przez Teheran bojowników Hezbollahu w Libanie.
Według irańskiego ministra spraw zagranicznych Abbasa Aragcziego zakończenie wojny w Libanie było częścią 10-punktowego planu zawartego w uzgodnionym porozumieniu o zawieszeniu broni, co Trump i premier Izraela Benjamin Netanjahu odrzucili.
„Świat widzi masakrę w Libanie” – poinformował Aragczi w poście na X. „Piłka jest po stronie USA, a świat obserwuje, czy Stany Zjednoczone wywiążą się ze swoich zobowiązań”.
Kiedy ogłoszono porozumienie, premier Pakistanu Shehbaz Sharif, którego kraj pełnił rolę mediatora, napisał w mediach społecznościowych, że obowiązuje ono „wszędzie, w tym w Libanie i gdzie indziej”.
W środę wieczorem wiele kwestii porozumienia wydawało się niejasnych, ponieważ strony przedstawiły skrajnie odmienne wizje jego warunków, a wypowiedzi wysokich rangą urzędników irańskiego reżimu wskazywały na poważne rozbieżności.
W poście w mediach społecznościowych przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf stwierdził, że planowane rozmowy z USA są „nierozsądne”, ponieważ Waszyngton złamał trzy z dziesięciu warunków Teheranu dotyczących zakończenia walk.
Kalibaf sprzeciwił się izraelskim atakom na Hezbollah, powołując się na domniemane wtargnięcie dronów do irańskiej przestrzeni powietrznej po wejściu w życie zawieszenia broni oraz na odmowę USA zaakceptowania jakichkolwiek irańskich zdolności wzbogacania uranu w ostatecznym porozumieniu.
Ponad 200 osób zginęło w atakach w Libanie
Tymczasem władze Libanu początkowo poinformowały, że izraelskie ataki w środę pochłonęły 182 ofiary śmiertelne, co stanowi najwyższą liczbę ofiar śmiertelnych w ciągu jednego dnia w wojnie Izraela z Hezbollahem, która później została skorygowana do 203.
W oświadczeniu premier Libanu Nawaf Salam oskarżył Izrael o eskalację konfliktu w momencie, gdy libańscy urzędnicy dążyli do wynegocjowania rozwiązania, oraz o atakowanie terenów cywilnych z „całkowitym lekceważeniem zasad prawa międzynarodowego i międzynarodowego prawa humanitarnego – zasad, których Izrael nigdy nie przestrzegał”.
Przelotne poczucie ulgi, jakie odczuli Libańczycy po ogłoszeniu zawieszenia broni, przerodziło się w strach, gdy izraelskie wojsko określiło ten atak mianem największego skoordynowanego ataku w trwającej wojnie, twierdząc, że w ciągu 10 minut zaatakowało ponad 100 celów Hezbollahu w Bejrucie, południowym Libanie i wschodniej Dolinie Bekaa.
Czarny dym unosił się nad kilkoma częściami nadmorskiej stolicy, gdzie schroniła się ogromna liczba osób przesiedlonych w wyniku wojny, a eksplozje przerywały gwizdy uliczne w to tętniące życiem, bezchmurne popołudnie.
Według doniesień medialnych kilka karetek pośpieszyło w kierunku otwartych płomieni, gdy budynki mieszkalne zostały trafione.
Izraelskie wojsko poinformowało, że zaatakowało wyrzutnie rakiet, centra dowodzenia i infrastrukturę wywiadowczą. Oskarżyło bojowników Hezbollahu o próbę „wtopienia się” w obszary poza ich tradycyjnymi bastionami.
Mieszkańcy i lokalni urzędnicy zaprzeczyli, jakoby uszkodzone budynki były obiektami wojskowymi.
„Spójrzcie na te zbrodnie” – powiedział Mohammed Balouza, członek rady miejskiej Bejrutu, na miejscu strajku w Corniche al Mazraa.
Trafiony został budynek mieszkalny za popularnym sklepem z orzechami i suszonymi owocami. „To dzielnica mieszkalna. Nie ma tu niczego (celów wojskowych)”.
Według libańskiego ministerstwa zdrowia, w środowych strajkach rannych zostało ponad 1000 osób. W sumie w ciągu nieco ponad pięciu tygodni od wybuchu wojny w Libanie zginęło około 1739 osób, a 5873 zostało rannych, jak podaje ministerstwo.