Humbak Timmy utknął na mieliźnie u niemieckich wybrzeży Bałtyku już po raz trzeci. Zwierzę coraz słabiej reaguje na próby wyprowadzenia go na otwarte morze podejmowane przez biologów morskich i obrońców praw zwierząt.
Humbak, który utknął na Morzu Bałtyckim i przez niektóre media został pieszczotliwie nazwany Timmym, nie ma się dobrze. Jednak w poniedziałek wieczorem wieloryb, który utknął w płytkiej wodzie w pobliżu Wismaru, ponownie się poruszył. Naoczni świadkowie donosili jednak, że Timmy płynął w złym kierunku: zamiast w stronę morza, poruszał się w kierunku portu.
W poniedziałek rano pracownicy Greenpeace wyjaśnili sprawę: Zwierzę wciąż oddychało, ale wieloryb był wyczerpany i osłabiony. Coraz słabiej reagował na próby wyprowadzenia go na otwarte morze. Timmy musiał pilnie opuścić Morze Bałtyckie.
W rozmowie z Euronews, ekspert ds. ochrony środowiska morskiego Daniela von Schaper z Greenpeace wyjaśniła: "Wieloryb ma w pysku sieć rybacką, ale nie wiemy, jak daleko ona sięga. Nie wiemy też, co jeszcze wieloryb ma w żołądku". Sieć rybacka jest najprawdopodobniej wykonana z tworzywa sztucznego.
Naukowcy początkowo chcieli dać humbakowi, który ma prawdopodobnie 15 metrów długości i waży około 10 ton, trochę czasu. Wynikało to z faktu, że woda w Wismarze podniosła się po południu, a wieloryb miał się uwolnić, gdy poziom wody wzrośnie.
Minister Backhaus: "Wieloryb ma się niespodziewanie lepiej"
Minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego, Till Backhaus, ogłosił późnym popołudniem pozytywną wiadomość, że wieloryb ma się nieoczekiwanie lepiej. Ssak morski również ponownie wydaje odgłosy.
Ekspert ds. ochrony środowiska morskiego Franziska Saalmann z Greenpeace, wraz z Niemieckim Muzeum Oceanograficznym i policją wodną, chcieli podpłynąć do zwierzęcia gumowym pontonem. Próbowali zmusić wieloryba do uwolnienia się w wyższej wodzie o własnych siłach. Nie należało jednak niepotrzebnie stresować zwierzęcia.
Badacze morscy chcieli również uważnie obserwować reakcje zwierzęcia.
Wielu widzów obserwowało ten smutny spektakl przez wiele dni.
Franziska Saalmann była już rano na łodzi obok zwierzęcia, mówi: "Oddycha regularnie, ale reaguje mniej, jest mniej chętny do ruchu. To nas oczywiście martwi".
Na razie nie ma mowy o "eutanazji" wieloryba
Burkard Baschek, dyrektor Niemieckiego Muzeum Oceanograficznego w Stralsundzie, współpracuje z aktywistami Greenpeace. Według NDR on również początkowo chciał poczekać na "kluczowe godziny popołudniowe".
Daniela von Schaper z Greenpeace powiedziała Euronews, że wśród ekspertów nie było mowy o "wspomaganym umieraniu" i że nie może powiedzieć, jak miałoby ono wyglądać.
Wieloryb osiadł na mieliźnie już dwukrotnie
Tydzień temu humbak został znaleziony na piaszczystej ławicy u wybrzeży Timmendorfer Strand w pobliżu Lubeki. Dopiero po pięciu dniach - w piątek wieczorem - osierocone zwierzę zostało uwolnione po tym, jak koparka wykopała kanał dla ssaka morskiego.
Jednak w sobotę Timmy ponownie zbłądził zbyt blisko wybrzeża.
W niedzielę wieczorem wieloryb był w stanie nieco odpłynąć, gdy poziom wody wzrósł. Jednak wkrótce potem ponownie znalazł się bardzo blisko - o wiele za blisko wybrzeża, w miejscu o głębokości około dwóch metrów.
W Wismarze i daleko poza nim, wszyscy śledzący historię wieloryba Timmy'ego mają nadzieję, że znajdzie kiedy trafi na głębszą wodę, odnajdzie w sobie więcej sił.