Iran kontynuował ataki na cele w regionie, po zaprzeczeniu twierdzeniom Trumpa o "bardzo dobrych" rozmowach między obiema stronami w celu zakończenia wojny.
Iran wystrzelił nową falę pocisków rakietowych przeciwko Izraelowi we wtorek, kilka godzin po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił, że trwają "bardzo dobre" rozmowy w celu zakończenia wojny. Teheran zaprzeczył, jakoby jakikolwiek dialog miał miejsce.
Komentarze Trumpa wywołały pozytywną reakcję ze strony roztrzęsionych rynków i spowodowały spadek cen ropy naftowej, a także wyprzedziły narzucony przez niego termin, w którym Iran musi ponownie otworzyć szlak żeglugowy w cieśninie Ormuz, bo jeśli tego nie zrobi, zobaczy, jak USA "zniszczą" jego elektrownie. Prezydent USA przedłużył swój termin o kolejne pięć dni.
Trump powiedział, że jego administracja przeprowadzała rozmowy z niezidentyfikowaną "najwyższą osobą". Ostrzegł jednocześnie, że jeśli rozmowy nie powiodą się w ciągu najbliższych pięciu dni, "będziemy po prostu bombardować z całych sił".
Niektóre media, cytujące anonimowe źródło w irańskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, podały, że za pośrednictwem mediatorów otrzymano nowe punkty, które mogą być wstępem do rozmów między obiema stronami.
Amerykański serwis Axios, powołując się na anonimowego urzędnika izraelskiego, podał, że rozmówcą Trumpa był Mohammad Bagher Ghalibaf, przewodniczący irańskiego parlamentu i jedna z najważniejszych postaci spoza środowiska duchownego w Iranie.
Ghalibaf poinformował na X, że „nie toczą się żadne negocjacje”, podkreślając, że Trump próbuje "manipulować rynkami finansowymi i ropą".
Rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baqaei poinformował, że otrzymano wiadomości od "niektórych zaprzyjaźnionych krajów wskazujące na prośbę USA o negocjacje mające na celu zakończenie wojny", ale zaprzeczył, jakoby takie rozmowy miały miejsce - jak podała irańska agencja IRNA.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział, że rozmawiał z Trumpem i przyznał, że Waszyngton uważa porozumienie za możliwe, ale obiecał kontynuować ataki na Iran i Liban w celu ochrony Izraela.
Wzrost na rynkach po komentarzach Trumpa
Oświadczenie Trumpa przyniosło w poniedziałek ulgę rynkom finansowym, ponieważ ceny ropy spadły, a indeksy giełdowe na Wall Street gwałtownie wzrosły po wcześniejszych, poważnych spadkach na całym świecie.
Indeks S&P 500 wzrósł o 1,1 proc., notując najlepszy dzień od początku wojny, podczas gdy indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł o 1,4 proc., a Nasdaq Composite o 1,4 proc. Cena ropy Brent spadła poniżej 100 dolarów za baryłkę.
Groźba Trumpa nadeszła w sobotę wieczorem po tym, jak ogłosił 48-godzinny termin, w którym Teheran musi wstrzymać ataki, które skutecznie zamknęły cieśninę Ormuz, lub stawić czoła kolejnym niszczycielskim nalotom na infrastrukturę energetyczną.
Teheran twierdzi, że zaatakowano dwa obiekty energetyczne
Półoficjalna irańska agencja informacyjna bliska irańskiej paramilitarnej Gwardii Rewolucyjnej poinformowała we wtorek rano, że dwa obiekty energetyczne zostały zaatakowane przez naloty.
Według doniesień agencji prasowej Fars, atak wymierzony był w infrastrukturę gazu ziemnego w Isfahanie, a drugi w gazociąg do elektrowni Chorramszahr.
Ani Izrael, ani Stany Zjednoczone nie przyznały się w poniedziałek do ataków w tym rejonie, choć kraje te nie zawsze przyznają się do swoich ataków.
Nie jest również jasne, czy te miejsca zostały specjalnie namierzone, czy też zostały uszkodzone podczas ataków na inne miejsca w okolicy.
Izraelskie odrzutowce bombardują południowe przedmieścia Bejrutu
Tymczasem izraelskie wojsko poinformowało, że przeprowadziło nocne naloty na wiele dzielnic na południowych przedmieściach Bejrutu wczesnym rankiem we wtorek, twierdząc, że celem nalotów jest infrastruktura Hezbollahu.
Podczas nalotów nad miastem słychać było nisko lecące odrzutowce, a siły pokojowe ONZ w południowym Libanie donosiły o "intensywnym ostrzale i eksplozjach", gdy izraelskie siły naziemne walczyły z bojownikami Hezbollahu.
Libańskie media państwowe podały, że Izrael przeprowadził w nocy siedem nalotów na południowy Bejrut.
Wojsko ponowiło wcześniej ostrzeżenia o ewakuacji dla kilku dzielnic, ponieważ dziesiątki tysięcy mieszkańców już opuściło ten obszar.
Po atakach obserwowano rozległe pożary i kłęby dymu unoszące się nad południowymi przedmieściami.
Liczba ofiar śmiertelnych wojny wzrosła do ponad 1500 osób w Iranie, ponad 1000 w Libanie, 15 w Izraelu i 13 żołnierzy armii amerykańskiej, a także wielu cywilów na lądzie i morzu w regionie Zatoki Perskiej.
Miliony ludzi w Libanie i Iranie zostały przesiedlone.