Choć do wyborów parlamentarnych w Polsce pozostały prawie dwa lata, to największa opozycyjna partia Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło już swojego kandydata na premiera rządu, jeśli te wybory wygra. Został nim Przemysław Czarnek. Obecny wiceprezes partii, były minister edukacji.
Podczas sobotniej konwencji partyjnej w krakowskiej Hali Sokół, prawicowa partia Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało swojego kandydata na urząd premiera Polski. Został nim Przemysław Czarnek.
Już jest kandydat na premiera, ale co trzeba jeszcze mieć?
Choć kandydat na szefa rządu już jest, brakuje wyborczego zwycięstwa i samych wyborów. Prawo i Sprawiedliwość wychodząc dalece przed szereg, zakłada wygraną w wyborach przypadających dopiero za prawie dwa lata - ich konstytucyjny termin to ostatni kwartał 2027 roku.
Termin głosowania oraz finalny kształt kalendarza wyborczego ustala i ogłasza prezydent. Obecny prezydent, Karol Nawrocki, stosowne decyzje związane z tą sprawą powinien podjęć latem 2027 roku, czyli w trzecim kwartale wyborczego roku.
Polacy w wyborach parlamentarnych wybierają 460 posłów do Sejmu - niższej izby parlamentu oraz 100 senatorów do Senatu - izby wyższej. Od układu sił w Sejmie, zależy właśnie, kto zdobędzie większość umożliwiającą dyskusję nad kształtem rządu i tym, kto zostanie jego szefem - Prezesem Rady Ministrów.
Premiera nominuje prezydent powierzając misję tworzenia rządu. Proponowany układ gabinetu nowy premier przedstawia prezydentowi a następnie Sejmowi. Po wygłoszeniu exposé, posłowie głosują nad wotum zaufania dla nowej Rady Ministrów. By rząd powstał, musi go poprzeć właśnie minimum 231 posłów.
Kierownictwo PiS zakłada, że przyszłorocznych wyborach zdobędzie wymaganą większość i utworzy rząd. By móc to zrobić musi wprowadzić do Sejmu 231 posłów, co oznacza większość rządową.
Kim jest "przyszły premier"?
Przemysław Czarnek urodził się 11 czerwca 1977 roku. Jest prawnikiem konstytucjonalistą z tytułem doktora habilitowanego nauk prawnych i profesorem uczelni Katolickiego Uniwersytetu Lubeckiego.
Aktywną karierę polityczną rozpoczął od 2015 roku, kiedy został powołany na stanowisko wojewody lubelskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Wojewodą pozostał do 2019 roku, kiedy to zdobył mandat posła na Sejm IX kadencji z list PiS.
Rok później, w 2020, został powołany na stanowisko nowoutworzonego Ministerstwa Edukacji i Nauki, które przejęło kompetencje dwóch odrębnych resortów Ministerstwa Edukacji Narodowej (odpowiedzialnego za edukację publiczną) oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (odpowiedzialnego za nadzór nad placówkami badawczymi i uniwersytetami i szkołami wyższymi). Ministrem Czarnek pozostał do 2023 roku, do końca funkcjonowania rządu premiera Mateusza Morawieckiego.
Przemysław Czarnek. Nielubiany minister
Okres sprawowania przez Czarnka nadzoru nad szkolnictwem wiąże się z kontrowersyjnymi reformami i propozycjami, silnym sprzeciwem środowisk opozycyjnych i oświatowych, w tym samych nauczycieli oraz uczniów starszych klas. Wątpliwości i niechęć wobec propozycji ministra i samej jego osoby, wyrażały też kierownictwa niektórych uniwersytetów, wykładowcy akademiccy i profesorowie. Część naukowców i profesorów broniła Czarnka jako naukowca i ministra.
Do głównych budzących opór i kontrowersje propozycji ministra Przemysława Czarnka należało forsowanie i wprowadzenia do programu nauczania różnych przedmiotów treści, które sam Czarnek nazywał "dziedzictwem św. Jana Pawła II" oraz historii polskich Żołnierzy Wyklętych (członków antykomunistycznego podziemia po II wojnie światowej). Jednocześnie usuwając lub zapowiadając usunięcie z programu nauczania "treści lewicowych i liberalnych".
Największe protesty społeczne budziła ustawa zwana potocznie "Lex Czarnek". Projekt zakłada poszerzenie władzy kuratorów oświaty, czyli organów nadzorujących politykę edukacyjną, będących swoistymi przedstawicielami rządu w regionie.
Od pozytywnej opinii kuratora miała zależeć możliwość prowadzenia zajęć dodatkowych w szkołach przez instytucje, stowarzyszenia i organizacje społeczne spoza szkół. Przed forsowanymi zmianami decyzję w tej kwestii podejmowała społeczność szkolna, czyli rodzice, uczniowie i nauczyciele. Kurator miał zyskać też władzę odwołania dyrektora szkoły, właściwie ze skutkiem natychmiastowym, jeśli ten "uchyla się lub nie realizuje zaleceń wydanych przez kuratora".
"Lex Czarnek wywołał ogromny i zgodny sprzeciw wielu, w tym największych organizacji i związków oświatowych i samorządowych w tym Związek Nauczycielstwa Polskiego, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, Unia Metropolii Polskich oraz Związek Miast Polskich. Sprzeciw zgłosiło też 15 z 18 nauczycieli z tytułem Nauczyciela Roku (nagrodzonych do 2021), Rzecznik Praw Obywatelskich, Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Wedle prowadzanych wówczas badan opinii publicznej, znaczna większość Polaków nie popierała proponowanych zmian. Część protestujących zwracała się publicznie i w mediach do Pierwszej Damy Agaty Kornhauser-Dudy, z zawodu nauczycielki, o przekonanie prezydenta do odrzucenia ustawy.
Ustawę w 2022 roku poparł Sejm, w którym większość posiadał wówczas PiS i trafiła do prezydenta Andrzeja Dudy, także wywodzącego się z PIS. Prezydent ustawę zawetował.
To nie powstrzymało ministra Czarnka, który tę samą ustawę przeprowadził powtórnie przez parlament. Projekt nazwany "Lex Czarnek 2.0" także nie znalazł akceptacji prezydenta Dudy.
Czarnek wzbudzał także kontrowersje negatywnymi wypowiedziami na temat środowisk LGBT+.
Szanse Czarnka na fotel szefa rządu
Wedle obecnych - na pierwszy kwartał 2026 roku - sondaży poparcia dla partii politycznych PiS nie może liczyć na samodzielną większość w Sejmie. Pozostaje największą partią w opozycji, ale na tę chwilę skazana jest szukanie koalicjanta.
Tworzenie rządu z koalicjantem lub koalicjantami wymaga kompromisu i ustępstw. Co nie daje stuprocentowej pewności poparcia koalicjantów dla Przemysława Czarnka jako szefa rządu.
Prawo i Sprawiedliwość zmaga się także z wewnętrznymi kryzysami i sporami. Szczególnie wyraźne wydaje się być tarcie między byłym premierem Mateuszem Morawieckim i jego zwolennikami, a pozostałą częścią PiS.
Głosy prawicowemu ugrupowaniu odbierają inni gracze tej strony sceny politycznej. Prawicowa Konfederacja oraz skrajnie prawicowe ugrupowanie europosła Grzegorza Brauna Konfederacja Korony Polskiej.
Poglądy ostatniej partii mieszczą się w charakterze monarchistycznym, tradycjonalistycznym, reakcjonistycznym, nacjonalistycznym, eurosceptycznym, antysyjonistycznym i antyimigranckim.
Wypowiedzi członków balansują na granicy legalności, a przeciw liderowi formacji toczy się kilka postępowań karnych.