Według doniesień „Rossijskiej Gaziety” i „Komsomolskiej Prawdy” — mediów powiązanych z rosyjskimi władzami — przeciwko Pawłowi Durowowi toczy się w Rosji sprawa karna dotycząca promowania terroryzmu.
Paweł Durow, założyciel komunikatora Telegram, jest objęty śledztwem karnym w Rosji za promowanie działalności terrorystycznej (część 1.1 artykułu 205.1 rosyjskiego kodeksu karnego) - podają państwowe "Rossijskia Gazieta" i "Komsomolska Prawda", gazety bliskie władzom.
Artykuły w obu publikacjach są oznaczone jako "oparte na materiałach rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa", niewiele się od siebie różnią i są prawdopodobnie podpisane pseudonimami: pierwszy przez Iwana Egorowa (pod jego nazwiskiem w gazecie opublikowano ostatnio wiele artykułów związanych z FSB), drugi przez Piotra Siergiejewa.
Obie notatki twierdzą, że Telegram jest wykorzystywany do popełniania przestępstw. "Komunikator stał się główną platformą do promowania samobójstw, zastraszania, "Kolumbiny", przestępczej ideologii "AUE", masowych morderstw, LGBT, pornografii dziecięcej, sprzedaży narkotyków i fałszywych dokumentów" - wylicza "Komsomolskaja Prawda".
Według "Rossijskiej Gaziety", tzw. "iluzja anonimowości" w aplikacji doprowadziła do zgromadzenia się tam "radykałów, narkomanów, morderców i terrorystów, co zaczęło stanowić zagrożenie dla naszego społeczeństwa".
Teksty mówią, że to właśnie za pomocą tego komunikatora rzekomo przygotowano atak terrorystyczny na ratusz Crocus oraz zabójstwa Darii Duginy i generała Igora Kiriłłowa. A w warunkach "SWO" - jak rosyjskie władze nazywają wojnę w Ukrainie - Telegram "stał się głównym narzędziem służb specjalnych krajów NATO i 'reżimu kijowskiego'".
Publikacje nazywają samego Pawła Durowa "dżentelmenem pod obcym wpływem" i oskarżają go o "bezpośrednie pomaganie wrogowi w warunkach wojny hybrydowej".
Rosja. Blokady Telegrama
Autorzy materiałów zarzucają Pawłowi Durowowi, że on i jego zespół odmawiają podjęcia działań i spełnienia żądań rosyjskich władz. Przypominają w szczególności, że Telegram został zablokowany w Rosji już w 2018 roku, ale został odblokowany w czerwcu 2020 roku. Następnie Roskomnadzor zniósł ograniczenia, tłumacząc decyzję gotowością założyciela komunikatora do przeciwdziałania terroryzmowi i ekstremizmowi.
Warto zauważyć - notatki pomijają ten punkt - że w tym czasie agencja nie miała wystarczającej mocy, aby całkowicie zablokować aplikację. Gdy tylko jeden z wielu adresów IP Telegrama został dodany do rejestru agencji, komunikator szybko uzyskał nowe z Amazon Web Services i Google Cloud. W pewnym momencie doprowadziło to do przypadkowego zablokowania przez Roskomnadzor dziesiątek stron internetowych rosyjskich firm niezwiązanych z Telegramem, które również korzystały z tych usług hostingowych.
Teraz "Rossijskaja Gazieta" i "Komsomolskaja Prawda" twierdzą, że Paweł Durow po raz kolejny odmawia spełnienia żądań władz.
"Roskomnadzor wysłał ponad 150 000 apeli do zespołu Durowa za pośrednictwem oficjalnych kontaktów, żądając usunięcia nielegalnych treści. I co się stało? Zostały cynicznie zignorowane" - pisze "Rossijskaja Gazieta".
Dlatego, jak wynika z materiałów, w sierpniu 2025 roku rosyjskie władze ograniczyły możliwość wykonywania połączeń za pośrednictwem komunikatora, a w lutym 2026 roku - znacznie spowolniły Telegram, co doprowadziło do licznych zakłóceń w jego pracy i faktycznego zablokowania w wielu regionach Rosji. "Od 10 lutego 2026 roku, dzięki pracy Roskomnadzoru, degradacja ruchu wzrosła do 55%" - alegorycznie stwierdza jeden z artykułów.
Doniesienia o ograniczeniu posłańca pojawiły się w RBC, powołując się na źródła, 10 lutego. Komentując je, Roskomnadzor przyznał, że agencja będzie nadal "nakładać kolejne ograniczenia", ponieważ Telegram "nadal nie przestrzega rosyjskiego prawa".
Rosyjskie władze tłumaczą również swoje działania tym, że ani Telegram, ani WhatsApp, który również został zablokowany, nie przestrzegają prawa dotyczącego "lądowania firm informatycznych", co oznacza, że nie przechowują danych użytkowników w Rosji. Gazeta "Kommersant" pisała o tym, że Kreml dyskutuje o zbliżającej się blokadzie, powołując się na źródła w grudniu 2024 roku.
"Rosja ogranicza dostęp do Telegrama, próbując zmusić swoich obywateli do przejścia na kontrolowaną przez państwo aplikację stworzoną do inwigilacji i cenzury politycznej" - powiedział w lutym Paweł Durow. Komunikator, o którym mowa, to MAX, który rosyjskie władze mocno promują w kraju, nazywając go "komunikatorem narodowym". Eksperci IT wielokrotnie wskazywali, że aplikacja jest niezabezpieczona, a organy ścigania prawdopodobnie mają dostęp do wszystkich zawartych w niej informacji.
"I natychmiast, jak na zawołanie, w Internecie pojawiły się prowokacyjne wypowiedzi Pawła Durowa, w których porównywał Rosję do Iranu i krzyczał o "ograniczaniu wolności". Czy nie chce zasugerować, że jego platforma jest gotowa stać się taranem dla nowej "kolorowej rewolucji" w naszym kraju? Te słowa to nie tylko obraza, ale bezpośrednie zagrożenie dla stabilności społecznej i politycznej" - pisze autorka "Rossijskiej Gaziety".
Tymczasem wiele niezależnych mediów i ekspertów łączy blokadę Telegramu z obawami rosyjskich władz przed protestami w związku z możliwą nową mobilizacją i ogólnie z ogólną tendencją do "dokręcania śruby".
Zatrzymanie we Francji
Latem 2024 roku Paweł Durow spędził cztery dni w areszcie we Francji. 24 sierpnia założyciel Telegramu został zatrzymany po przybyciu na lotnisko Le Bourget pod Paryżem. 28 sierpnia sąd zwolnił go za kaucją w wysokości pięciu milionów euro. Durow został zmuszony do zgłoszenia się na policję i otrzymał zakaz opuszczania kraju.
Francja oskarżyła biznesmena IT o współudział w przestępstwach popełnionych przez inne osoby za pośrednictwem Telegramu, w tym o oszustwa, pranie pieniędzy, dystrybucję pornografii dziecięcej i narkotyków (w sumie 12 zarzutów). Według śledztwa, Paweł Durow powinien zostać za nie pociągnięty do odpowiedzialności, ponieważ Telegram zignorował prośby francuskiej policji, a tym samym nie zapobiegł popełnieniu przestępstw.
W sumie francuska żandarmeria naliczyła 2 460 przypadków wniosków bez odpowiedzi w ciągu 11 lat.
Po zatrzymaniu Pawła Durowa administracja Telegramu nazwała absurdalną próbę ukarania szefa komunikatora za naruszenia, które miały w nim miejsce, ale zaczęła aktywniej odpowiadać na wnioski europejskich organów ścigania.
Wiosną 2025 roku założyciel Telegramu mógł opuścić Francję.