Rosyjski regulator komunikacyjny Roskomnadzor przekazał, że "będzie nadal wprowadzał stopniowe ograniczenia" na aplikację Telegram z powodu naruszeń prawa.
Rosyjski nadzór internetowy poinformował we wtorek, że dławi platformę komunikacyjną Telegram z powodu rzekomych naruszeń prawa, w miarę jak Moskwa zwiększa wysiłki zmierzające do skierowania ludzi w stronę ściślej kontrolowanej krajowej usługi online.
Władze wielokrotnie groziły zagranicznym platformom technologicznym przymusowymi spowolnieniami lub całkowitymi zakazami, jeśli nie zastosują się do rosyjskich przepisów.
Wymagają one od firm przechowywania danych rosyjskich użytkowników w kraju i podjęcia kroków w celu powstrzymania wykorzystywania ich usług do tego, co Moskwa nazywa "celami przestępczymi i terrorystycznymi".
Krytycy i grupy zajmujące się prawami człowieka twierdzą, że środki te są przejrzystą próbą Kremla rozszerzenia nadzoru i zacieśnienia kontroli nad korzystaniem z internetu, w obliczu szerokiego tłumienia sprzeciwu podczas wojny na Ukrainie.
W oświadczeniu wydanym przez państwowe media, regulator komunikacji Roskomnadzor przekazał, że "będzie nadal wprowadzał stopniowe ograniczenia" na Telegram, dodając, że platforma nie przestrzegała prawa krajowego. Nie podał dalszych szczegółów.
Telegram pozostaje szeroko stosowany w Rosji zarówno jako usługa przesyłania wiadomości, jak i platforma mediów społecznościowych, a większość głównych organów publicznych - w tym agencje rządowe i Kreml - publikuje regularne aktualizacje.
Moskwa promuje jednak wspieranego przez państwo konkurenta o nazwie Max, który integruje wiadomości z płatnościami i dostępem do usług rządowych.
Użytkownicy Telegrama w całej Rosji zgłosili spowolnienie ruchu i opóźnione pobieranie we wtorek, na kilka godzin przed ogłoszeniem Roskomnadzoru.
Regulator dążył również do ograniczenia innych zagranicznych platform, w tym WhatsApp należącego do Meta i YouTube Google.
Kontrowersyjny założyciel
Rosja wcześniej próbowała zakazać Telegramu - założonego przez urodzonego w Rosji przedsiębiorcę Pawła Durowa, który posiada również obywatelstwo francuskie i emirackie - ale ostatecznie nie udało jej się zablokować dostępu, a zakaz zniesiono w 2020 roku.
Durov od dawna ścierał się z rosyjskimi władzami i pod naciskiem rządu został zmuszony do zrzeczenia się kontroli nad VK, siecią społecznościową często określaną jako rosyjski odpowiednik Facebooka.
Wpływy ze sprzedaży wykorzystał do uruchomienia Telegramu w 2013 roku, mieszkając na wygnaniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
W 2024 roku Durow został zatrzymany w Paryżu w ramach francuskiego śledztwa w sprawie domniemanego współudziału Telegramu w działalności przestępczej.
Francja zniosła wobec niego ograniczenia w podróżowaniu w lipcu 2025 r., chociaż dochodzenie nadal trwa.
W zeszłym tygodniu Madryt oskarżył Telegram o szerzenie dezinformacji po tym, jak Durow wysłał wiadomość w aplikacji do wszystkich użytkowników w Hiszpanii, krytykując projekt ustawy o mediach społecznościowych zaproponowany przez premiera Pedro Sancheza.