Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

W Bałtyku gwałtownie ubyło wody. Ekspert: „Tętniąca życiem rafa zamienia się w podwodne pustkowie”

Morze Bałtyckie, sierpień 2025 r., zdjęcie poglądowe
Morze Bałtyckie, sierpień 2025 r., zdjęcie poglądowe Prawo autorskie  fot. Katarzyna Kubacka
Prawo autorskie fot. Katarzyna Kubacka
Przez Katarzyna Kubacka
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Na początku lutego poziom wody w Bałtyku gwałtownie spadł – odnotowała to stacja Landsort-Norra u wybrzeży Szwecji. To pierwsza taka sytuacja od lat. I choć globalnie poziom mórz rośnie, takie anomalie są skutkiem zmian klimatu - mówi Euronews dr Tomasz Kijewski z Instytutu Oceanologii PAN.

Podczas gdy globalny poziom wód i oceanów rośnie, Bałtyk stracił na początku lutego 275 mld ton wody. To wartość o 67 cm niższa od średniej zanotowanej w 1886 roku.

REKLAMA
REKLAMA

Sytuacja, choć nie miała miejsca od 140 lat, jest spowodowana czynnikami atmosferycznymi. Z pozoru nie powinny one niepokoić, ale, jak powiedział Euronews dr Tomasz Kijewski z Instytutu Oceanologii PAN, takie odstępstwo jest jaskrawym przykładem wpływu zmian klimatu na środowisko. Pierwsze skrzypce gra tutaj Arktyka.

„Efekt otwartej lodówki”

Skoro poziom wód rośnie, dlaczego w basenie Bałtyku ubyło aż tyle wody? Eksperci tłumaczą, że to efekt silnych wiatrów, strefy wysokiego ciśnienia oraz braku znaczących frontów atmosferycznych.

„Długotrwałe silne wiatry wschodnie utrzymujące się od początku stycznia wypychały masy wody przez Cieśniny Duńskie w kierunku Morza Północnego, co spowodowało spadek poziomu w całym akwenie”, możemy przeczytać w poście Instytutu Oceanologii PAN. „Dopóki trwa ta konfiguracja meteorologiczna, woda jest „przytrzymywana” na południowo-wschodnim krańcu akwenów, a poziom lokalnie się obniża”.

Gwałtowne wiatry i ostra zima, która umożliwia występowanie takich warunków to nie dowód na to, że, jak twierdzą niektórzy, zmiany klimatu nie istnieją – jest wręcz przeciwnie. Jak wskazuje Tomasz Kijewski, samo zjawisko zmian klimatu to nie nagłe ocieplenie – to liczne anomalie pogodowe, które spowodowane są m.in. topnieniem lodowców na Arktyce.

„Za skalę zjawiska odpowiada wytrwałość i rozległość wyżu, który rozciągał się także nad Morzem Północnym, robiąc niejako miejsce dla dużej objętości wody wypływającej z Bałtyku” - mówi. „Mowa o 275 kilometrach sześciennych wody! Ta wyjątkowa sytuacja nie wydarzyła się w oderwaniu od wielkoskalowych procesów, które obserwujemy w ziemskiej atmosferze. Najważniejszym z nich w tym kontekście jest rozpad wiru polarnego, czyli cyrkulacji powietrza w górnych warstwach atmosfery (10-50km), która mówiąc kolokwialnie odpowiedzialna jest za utrzymywanie zimna nad Arktyką. Ten wir powiązany jest z prądem strumieniowym, którego wartkość i przebieg tego prądu odpowiada za wędrówkę niżów i wyżów. Stąd takie odchylenia jak blokady wyżowe, fale arktycznych mrozów, czy fale upałów na północy, są skutkiem zaburzeń tego strumienia, a więc ogrzewania się Arktyki”.

Jak tłumaczy, masa mroźnego powietrza, która od zawsze występowała nad Arktyką i niejako ją odgradzała od reszty świata, zaczyna się „rozszczelniać”, wywierając istotny wpływ na temperaturę prądów atmosferycznych.

„Żartobliwie nazywamy to efektem otwartej lodówki” - mówi biolog. „kiedy otwieramy lodówkę, powietrze ucieka dołem i jest nam zimno w nogi”.

W przypadku Bałtyku, kombinacja czynników antropogenicznych i niezależnych od człowieka sprawia, że morze stopniowo wysładza się.

„Sumaryczna objętość wody deszczowej na tym obszarze wzrasta”, jak twierdzi ekspert. „Od czasu ostatniego zlodowacenia skorupa Ziemska powoli się unosi, co sprawia że morze to powoli się wypłyca. To także sprzyja wysładzaniu. Płytkie zbiorniki wodne są bardziej narażone na nagrzewanie, które jest skutkiem globalnego ocieplenia, a wody niesione przez uregulowane rzeki doprowadzają do morza więcej związków nawozowych, szczególnie fosforu, który sprzyja sinicom. Suma tych czynników nie sprzyja bogactwu gatunków. Woda będzie coraz słodsza i cieplejsza, co z kolei sprzyja wykwitnięciu alg. Algi z kolei zabierają tlen, potrzebny innym organizmom żywym”.

Badaczka: Arktyka ociepla się „cztery razy szybciej w porównaniu do globalnej średniej”

Anna Sowa z Instytutu Oceanologii PAN, pracująca obecnie w Centrum Nauki Experyment w Gdyni podczas swoich badań nad Arktyką zauważyła, że gatunki z niższych szerokości geograficznych rozszerzają swoje zasięgi na północ. „Zjawisko to nazywane jest borealizacją i odnotowano już tego typu zmiany w różnych siedliskach Arktyki” - mówi w rozmowie z Euronews. „Nowi przybysze mogą zacząć konkurować z lokalną fauną arktyczną, co może prowadzić do redukcji liczebności gatunków arktycznych, a nawet całkowitego ich wyparcia”.

Podczas badań w latach 2004-2020 zauważyła, wyraźny spadek zagęszczenia endemicznego gatunku mszywioła Harmeria scutulata. „Pozwoliło mi to stwierdzić, że wraz ze zmianą klimatu w ekosystemie dna twardego Arktyki też postępuje reorganizacja zbiorowisk gatunków”.

Jak mówi, obszar Arktyki jest szczególnie zagrożony pod względem zmian klimatu, ponieważ „ocieplenie tam raportowane zachodzi około cztery razy szybciej w porównaniu do globalnej średniej”. Jak mówi badaczka, wzrost temperatury może działać bezpośrednio na organizmy morskie, ale poza tym „powoduje też kaskadowo postępujące zmiany takie jak topnienie lodowców i lodu morskiego, mętnienie wód związane z rosnącym spływem zawiesiny z rzek i topniejących lodowców, wysładzanie wód powierzchniowych i rosnące zakwaszenie wód wynikające ze wzrostu stężenia CO2 rozpuszczonego w wodzie”.

„Tętniąca życiem rafa zamienia się w podwodne pustkowie”

Przed jakimi wyzwaniami stoją obecnie morza i oceany i czy można je jeszcze uratować?

Jak twierdzą biolodzy, wzrostu temperatur nie da się zatrzymać, ale można częściowo powstrzymać wymieranie niektórych gatunków. Jedną z największych tragedii mórz i oceanów jest obecnie masowe wymieranie raf koralowych, które dają przetrwanie i schronienie co najmniej 25 procent wszystkich gatunków morskich. Biolodzy podkreślają, że ocieplenie o 1,5 °C zniszczy 70–90 procent raf koralowych. Jednak nie tylko ocieplenie wpływa na zanik bioróżnorodności w oceanach.

„To co najbardziej martwi oceanografów to nagrzewanie się światowego Oceanu (czyli wszystkich wód słonych, które połączone sią ze sobą – Bałtyk jest częścią Oceanu)” - mówi Kijewski. „Zarówno nagromadzenie energii, wpływające na zmiany klimatu i gwałtowne zjawiska pogodowe, są powodem do niepokoju. Najbardziej spektakularnym przykładem jest bielenie koralowców, które pociąga za sobą zagładę całych ekosystemów raf koralowych. W podwyższonej temperaturze polipy koralowców pozbywają się symbiotycznych glonów, które produkują niebezpieczny nadmiar tlenu. To z kolei prowadzi do zagłodzenia polipów i cały ekosystem zawala się jak domek z kart. W ciągu paru tygodni od wystąpienia oceanicznej fali gorąca (nawet o 2°C) tętniąca życiem rafa zamienia się w podwodne pustkowie”.

Zdjęcie udostępnione przez Narodową Agencję ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA) przedstawia martwy koralowiec rogaty z 9 lutego 2024 roku na rafie Carysfort.
Zdjęcie udostępnione przez Narodową Agencję ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA) przedstawia martwy koralowiec rogaty z 9 lutego 2024 roku na rafie Carysfort. Ben Edmonds/AP

Zanikanie ekosystemów przekłada się z kolei na zapaść sektora rybackiego, twierdzi ekspert. Podobnie eksploatacja podwodnych zasobów metali – tzw. kopalnie metali ziem rzadkich na dnie oceanów, mające uniezależnić się od Chin – wiąże się z degradacją środowiska w większej skali niż lądowe kopalnie odkrywkowe.„Nie tylko dno ulega zniszczeniu, ale nadkład – ta część urobku, który na lądzie składowany jest na hałdach, w Oceanie rozprasza się w całej toni, likwidując dostęp światła i przestrzeń dla oceanicznych istot”.

Czy Bałtyk najgorsze ma „za sobą”?

Bałtyk to morze z opinią jednego z najbardziej zanieczyszczonych. Jak jednak twierdzi Kijewski, najgorszy okres zanieczyszczenia akwen ma już za sobą. „Odkąd wspólna polityka państw Bałtyckich, koordynowana przez organizację HELCOM i UE, doprowadziła do instalacji biologicznych oczyszczalni ścieków i generalnie wzrosła dbałość o stan środowiska, zanieczyszczenie Bałtyku w dużej mierze powstrzymano. Doskonałym przykładem jest Zatoka Pucka, która do niedawna była praktycznie wymarła, a od dwóch dekad obserwujemy tam spontaniczny powrót łąk trawy morskiej a nawet morszczynu. Niski jest także stan zanieczyszczenia plastikiem, który w przeciwieństwie do reszty Oceanu nie wzrósł podczas ostatnich 30 lat”. Jak jednak twierdzi, specyfika hydrologii Bałtyku wymaga długiego czasu, by woda uległa oczyszczającej wymianie. Wydarzenie, jakim jest obecna niżówka sprzyja temu oczyszczaniu, ale i tak potrzeba jeszcze 30 lat by Morze Bałtyckie uległo znaczącemu samooczyszczeniu. Wciąż jednak będzie pod presją zmian klimatu i globalnego ocieplenia. Przykładem jest choćby populacja dorsza, która znajduje się obecnie w stanie krytycznym. „W Bałtyku nie ma wielu typowo morskich istot, jak choćby rozgwiazd, jest tu tylko kilka gatunków małży. Większość zwierząt oceanicznych nie może funkcjonować w tak małym zasoleniu. Dorsz, choć przystosował się do bałtyckiej wody, musi składać ikrę w wodzie przydennej, która jest bardziej słona i zimna, tyle że przy dnie rozwijają się warunki beztlenowe i w ciągu kilkudziesięciu lat obszary przyjazne dla dorszowej ikry skurczyły się ponad dwukrotnie. Co prawda nie zarejestrowano wymarcia jakiegokolwiek gatunku w Bałtyku, ale pojemność ekologiczna tego morza kurczy się dla wszystkich – prócz sinic”.

Czy możemy w jakiś sposób pomóc morzom i oceanom? Jak twierdzi Tomasz Kijewski jedyne i najskuteczniejsze, co możemy zrobić, to "nie przeszkadzać". Eksperci są zgodni: nieumiejętna ingerencja człowieka w oceany spowodowała już wystarczająco trwałych szkód.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Polacy tłumnie ruszają na skute lodem wybrzeże Bałtyku, a temperatury gwałtownie spadają

Co dalej z olbrzymimi złożami ropy i gazu na Bałtyku?

„Widząc usychające drzewa, ludzie odczuwają żałobę jak po stracie”. Emocje i zmiana klimatu