W odstępie tygodnia Portugalię nawiedziły dwie niszczycielskie burze. Drogi zostały zablokowane przez wezbrane rzeki, a powalone drzewa zerwały linie energetyczne. Ludzie są ewakuowani ze swoich domów łodziami motorowymi. Są już ofiary śmiertelne.
Portugalski rząd wstrzymuje kilka dużych projektów publicznych, aby przesunąć pracowników do ochrony przeciwpowodziowej i pracy przy usuwaniu szkód, a teraz pracuje nad zaangażowaniem zagranicznych pracowników, ogłosił portugalski premier.
"Od 28 stycznia mamy do czynienia z bezprecedensową katastrofą, a sytuację pogarszają ostatnie ulewne deszcze, których nie widziano od dłuższego czasu. To świetna okazja, aby pokazać gotowość Portugalii i zdolności Portugalczyków. To kryzys, z którego wyjście zajmie dużo czasu" - powiedział Luis Montenegro.
Wielodniowe ulewne deszcze spowodowały, że rzeka Tag, która wpada do Oceanu Atlantyckiego w pobliżu Lizbony, podwoiła swój poziom i wylała w wielu miejscach. Krajowy Urząd Ochrony Ludności zarządził ewakuację gmin położonych wzdłuż rzeki. Zespoły ratownicze używają łodzi motorowych dostarczonych przez marynarkę wojenną, aby znaleźć osoby uwięzione w swoich domach.
W całym kraju występują przerwy w dostawie prądu, zamknięcia szkół i biur oraz zakłócenia w transporcie publicznym. W Leonardo odnotowano już ofiary śmiertelne. 70-letni mężczyzna i jego samochód zostali zmieceni z powierzchni ziemi na południu kraju.