Minneapolis jest tak zwanym "miastem sanktuarium", w którym większość ludzi solidaryzuje się z nielegalnymi imigrantami. Większość stara się ostrzegać migrantów, gdy zbliżają się agenci ICE. A wielu z nich jest gotowych bronić własnym ciałem przed zamaskowanymi agentami.
Napięcia w Minneapolis nie słabną. Mimo że rząd federalny zmniejszył liczbę agentów Immigration and Customs Enforcement, czyli ICE w stolicy Minnesoty, naloty i zatrzymania na ulicach wciąż trwają.
Oburzyło to mieszkańców, którzy głośno oprotestowali przybycie władz, a nawet starli się z zamaskowanymi, ciężko uzbrojonymi agentami w czwartek. Mieszkańcy dokumentowali te sceny swoimi telefonami, na wypadek gdyby w wyniku represji zginęło więcej ofiar. Ludzie mówią, że nie spoczną, dopóki ICE nie opuści Minneapolis.
Protestujący są wspierani przez Partię Demokratyczną. W Izbie Reprezentantów Demokraci grożą, że nie zagłosują za budżetem, chyba że administracja Trumpa "radykalnie" zmieni swoją politykę imigracyjną. Oznacza to tak zwany "shotdown" czyli częściowe zawieszenie lub zamknięcie instytucji państwa, co oznaczałoby również, że pracownicy Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie otrzymaliby pensji, tej instytucji podlega ICE.