Należący do popularnej firmy przewozowej samochód wpadł do Odry we Wrocławiu. Kierowca samodzielnie opuścił tonące auto i trafił do szpitala.
Niedzielny wieczór we Wrocławiu zamienił się w scenę dramatycznego wypadku. 4 stycznia, tuż po godz. 18, osobowa Toyota przebiła barierki przy ul. Zyndrama z Maszkowic, w rejonie Mostów Mieszczańskich i runęła prosto do rzeki Odry. Auto było oznaczone logotypami popularnej platformy przewozowej Bolt.
Świadkowie zdarzenia w rozmowie z "Gazetą Wrocławską" relacjonowali, że chwilę przed wypadkiem kierowca wykonywał niebezpieczne manewry przypominające drift po oblodzonej kostce brukowej na pobliskim parkingu. Nagle stracił panowanie nad samochodem i wpadł do rzeki. Auto przez krótki moment unosiło się jeszcze na powierzchni wody, zanim całkowicie zniknęło pod taflą Odry.
Za kierownicą siedział 28-letni mężczyzna. Miał niesamowite szczęście - samodzielnie wydostał się z tonącego auta i dopłynął do brzegu.
Podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu w rozmowie z "Gazetą Wrocławską" potwierdziła, że kierowca był trzeźwy, nie odniósł poważnych obrażeń i został przetransportowany do szpitala.
Służby pojawiły się na miejscu niemal natychmiast. W akcji brali udział strażacy, policja i przedstawiciel Wód Polskich.
Płetwonurkowie sprawdzili wrak i potwierdzili, że w aucie nie było pasażerów.
Wydobycie samochodu z rzeki wymagało skomplikowanej akcji ratunkowej. Strażacy musieli usunąć drzewa przy nabrzeżu, by umożliwić manewry specjalistycznym dźwigiem.
Toyota ostatecznie została wyciągnięta na brzeg około godziny 22. Przez cały czas trwania akcji w rejonie Mostów Mieszczańskich występowały utrudnienia w ruchu.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że do wypadku przyczyniła się brawura kierowcy i oblodzona nawierzchnia. Funkcjonariusze prowadzą dalsze czynności, aby dokładnie ustalić przebieg zdarzenia.