Alerty ostrzegają Amerykanów, by liczyli się z możliwymi odwołaniami lotów, zamknięciem przestrzeni powietrznej i utrudnieniami w podróży. Konflikt może szybko eskalować.
Amerykańskie ambasady w całym regionie Bliskiego Wschodu wydały ostrzeżenia bezpieczeństwa, w których wezwały obywateli USA do zachowania „szczególnej czujności” po atakach jemeńskich rebeliantów Huti, wspieranych przez Iran, na Arabię Saudyjską.
Ambasady w Bahrajnie, Izraelu, Iraku, Jordanii, Kuwejcie, Libanie, Omanie, Katarze, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich ostrzegły, że „konflikt zbrojny może szybko eskalować”, a sytuacja bezpieczeństwa pozostaje „złożona”.
W komunikatach zalecono też, by liczyć się z możliwymi odwołaniami lotów, zamknięciem przestrzeni powietrznej i zakłóceniami w podróży.
Ostrzeżenia pojawiły się po tym, jak rebelianci Huti w sobotę ogłosili, że przeprowadzili dwie operacje z użyciem pocisków balistycznych i manewrujących oraz dronów, wymierzone w Arabię Saudyjską w odwecie za saudyjskie ataki.
„Pierwsza operacja była wymierzona w wrażliwe obiekty w saudyjskiej stolicy, Rijadzie, a druga w instalacje Aramco w Janbu” – twierdził ruch.
Rzecznik sił koalicji pod wodzą Arabii Saudyjskiej, utworzonej w 2015 roku w celu wsparcia międzynarodowo uznanego rządu Jemenu, potwierdził później, że Królewskie Saudyjskie Siły Obrony Powietrznej przechwyciły pocisk balistyczny wystrzelony w kierunku Rijadu. Dodał, że rebelianci ostrzelali także miasta Bajsz, Taif, Farasan i Janbu.
W sobotę mieszkańcy Rijadu informowali, że na terenie stołecznego międzynarodowego lotniska króla Chalida pojawiły się płomienie i dym.
Na nagraniach wideo krążących w mediach społecznościowych widać było wysoki słup dymu unoszący się znad lotniska, które – jak informował serwis śledzący ruch lotniczy Flightradar24 – miało „poważne problemy”.
Jemeńscy rebelianci Huti, którzy w lipcu ogłosili morską blokadę Arabii Saudyjskiej, nasilają ataki na saudyjskie miasta i statki, co dodatkowo podnosi poziom napięcia na Bliskim Wschodzie.
Arabia Saudyjska odpowiada własnymi uderzeniami na ten ruch, który w tym miesiącu w błyskawicznej ofensywie przejął rozległe obszary Jemenu. Nie zdołała jednak zatrzymać jego postępów.
Na piątkowej konferencji prasowej Stéphane Dujarric, rzecznik sekretarza generalnego ONZ, odniósł się do sytuacji w Jemenie.
„Od nasilenia walk w sierpniu Biuro ds. Praw Człowieka odnotowało 110 ofiar cywilnych w 31 incydentach, w tym 28 zabitych i 82 rannych w Taizz, Al Hudajdzie i Maribie. Brak bezpieczeństwa i ograniczony dostęp wciąż utrudniają nam zweryfikowanie rzeczywistej liczby ofiar, która, jak można sobie wyobrazić, bardzo prawdopodobnie jest wyższa” – powiedział Dujarric, cytowany w transkrypcji opublikowanej przez ONZ.
„Wzywamy wszystkie strony konfliktu oraz tych, którzy mają na nie wpływ, do natychmiastowych działań na rzecz deeskalacji, ochrony ludności cywilnej i ułatwienia dostępu dla organizacji niosących pomoc humanitarną. Trzeba zrobić wszystko, by zapobiec dalszym ofiarom śmiertelnym” – dodał.