Loader
Śledź nas
Reklama

Reżim Viktora Orbána budowany latami, rozmontowany w kilka miesięcy przez Pétera Magyara

Premier Węgier Peter Magyar uczestniczy we wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem po ich spotkaniu w Pałacu Elizejskim w Paryżu, We
Premier Węgier Peter Magyar uczestniczy we wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem po spotkaniu w Pałacu Elizejskim w Paryżu w środę. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Sandor Zsiros
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Od kwietniowego zwycięstwa Partii TISZA Pétera Magyara usunięto prezydenta, prokuratora generalnego i szefów mediów państwowych, a nowy rząd szybko rozmontowuje to, co zbudował przez 16 lat rządów Viktor Orbán.

W nocy 12 kwietnia od lat rządzący skrajnie prawicowy premier Węgier Viktor Orbán zadzwonił do swojego rywala Pétera Magyara. Rozmowa trwała około minuty. Orbán pogratulował zwycięstwa centroprawicowej partii TISZA i uznał porażkę.

REKLAMA
REKLAMA

Ten moment oznaczał zarazem szybki koniec politycznego, prawnego i gospodarczego systemu, który Orbán budował przez 16 lat, by utrzymać partię Fidesz u władzy.

Przytłaczające zwycięstwo Magyara dało mu większość dwóch trzecich w parlamencie – próg wymagany przez węgierskie prawo, by zmieniać konstytucję i uchwalać tzw. „ustawy kardynalne”, regulujące kluczowe instytucje państwa.

Tak jak wcześniej Orbán, Magyar dzięki tej superwiększości zyskał realną możliwość pisania konstytucji na nowo i gruntownej zmiany najważniejszego ustawodawstwa, w dużej mierze bez oporu.

Ludzie świętują na ulicach po ogłoszeniu częściowych wyników wyborów parlamentarnych w Budapeszcie na Węgrzech, w niedzielę 12 kwietnia 2026 roku (AP Photo/Denes)
Ludzie świętują na ulicach po ogłoszeniu częściowych wyników wyborów parlamentarnych w Budapeszcie na Węgrzech, w niedzielę 12 kwietnia 2026 roku (AP Photo/Denes) AP Photo

Magyar, który prowadził kampanię nie tylko na rzecz zmiany rządu, lecz całego systemu, natychmiast zażądał dymisji prezydenta kraju Tamása Sulyoka, a także innych wysokich urzędników.

„Niech odejdą, odejdą. Nie czekajcie, aż ich odwołamy” – mówił Magyar w wieczór wyborczy.

Po objęciu urzędu w maju główne filary systemu Orbána runęły w ciągu zaledwie kilku miesięcy: prezydent i prokurator generalny odeszli, a niegdyś potężna machina medialna Orbána została sparaliżowana. Oto, co się wydarzyło.

System Współpracy Narodowej Orbána

Orbán zdobył superwiększość w wyborach parlamentarnych w 2010 roku i powołał System Współpracy Narodowej, na Węgrzech znany pod akronimem NER, przedstawiany jako nowy kontrakt społeczny z wyborcami.

Krytycy widzieli jednak w NER scentralizowany aparat polityczno-gospodarczy, zbudowany po to, by realizować własną wizję Orbána „illiberalizmu” – jego określenia alternatywy wobec klasycznej europejskiej demokracji liberalnej.

„Wyobraźmy sobie grę planszową, w której jeden gracz może w dowolnym momencie zmieniać zasady pod swoje potrzeby – przesuwać się o pięć pól do przodu, odsyłać przeciwnika na start albo usuwać go z planszy” – mówił Euronews analityk polityczny Szabolcs Dull.

Orbán wykorzystywał większość parlamentarną, by szybko przepychać ustawy. Od 2020 roku rządził jednak głównie dekretami – najpierw w ramach stanu zagrożenia związanego z pandemią koronawirusa, a później, po 2022 roku, powołując się na wojnę w Ukrainie.

Mechanizmy kontroli i równowagi były osłabiane przez nominacje lojalistów do kluczowych instytucji, a publiczny nadawca MTVA oraz około 500 redakcji skupionych w holdingu medialnym KESMA pomagały rozpowszechniać narrację rządu.

Dull podkreśla, że obietnica demontażu NER i odsunięcia jego ludzi okazała się najskuteczniejszym hasłem Magyara. „To przyniosło mu największą popularność. Tego wyborcy teraz od niego oczekują.”

Plakaty wyborcze rozwieszone na murze w Budapeszcie na Węgrzech w sobotę 14 marca 2026, przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 12 kwietnia. (AP Photo/Denes Erdos)
Plakaty wyborcze rozwieszone na murze w Budapeszcie na Węgrzech w sobotę 14 marca 2026, przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 12 kwietnia. (AP Photo/Denes Erdos) AP Photo

Prezydent i prokurator generalny odsunięci

Najważniejszym być może politycznym zwycięstwem Magyara było odwołanie prezydenta Tamása Sulyoka. Były prezydent odszedł w połowie lipca po tym, jak poprawka konstytucji – którą sam podpisał – stwierdziła wygaśnięcie jego mandatu.

Ta sama poprawka ograniczyła kadencje posłów do 12 lat i wprowadziła wiek emerytalny 70 lat dla sędziów Trybunału Konstytucyjnego, co oznaczało odejście prezesa Trybunału Pétera Polta, wieloletniego sojusznika Orbána.

„Zakończyli kadencję urzędującego prezydenta bez jakiegokolwiek uzasadnienia prawnego – wyłącznie dlatego, że politycznie się z nim nie zgadzają. Uważam to za nie do przyjęcia” – powiedział Euronews Balázs Orbán, były doradca polityczny Viktora Orbána.

Magyar wielokrotnie przekonywał, że Sulyok nie nadaje się na urząd głowy państwa i reprezentuje interesy partyjne, a nie narodowe.

Dull zwraca uwagę, że posunięcie miało dla Magyara zarówno znaczenie symboliczne, jak i praktyczne. „Węgierski prezydent ma prawo ułaskawiać osoby skazane. Magyar obiecał, że osoby związane ze starym systemem poniosą konsekwencje – nie może ryzykować, że prezydent ich ułaskawi.”

Były prezydent Tamás Sulyok podczas ceremonii zaprzysiężenia w Budapeszcie na Węgrzech, w poniedziałek 26 lutego 2024 roku.
Były prezydent Tamás Sulyok podczas ceremonii zaprzysiężenia w Budapeszcie na Węgrzech, w poniedziałek 26 lutego 2024 roku. AP Photo

Rząd Magyara odwołał też czterech szefów służb specjalnych, komendanta policji antyterrorystycznej TEK Jánosa Hajdu, byłego rzecznika Orbána Bertalana Havasi oraz szefa Najwyższego Urzędu Kontroli.

Zlikwidowano Urząd Ochrony Suwerenności, który uderzał w media i organizacje pozarządowe finansowane zza granicy i był ostro krytykowany przez Komisję Europejską.

W czerwcu pod presją polityczną zrezygnował prokurator generalny Gábor Bálint Nagy, co było kolejnym sukcesem Magyara.

„Prokuratura nie może stać się narzędziem walk politycznych ani sceną codziennych gier o władzę” – napisał Nagy w oświadczeniu.

Dull określa jego odejście jako kolejny kamień milowy. „W niektórych sprawach postępowania albo w ogóle nie były wszczynane, albo je zawieszano – w sprawach, które były wyjątkowo niewygodne dla rządu Orbána.”

Rozliczenia i korupcja

Pod koniec lipca węgierski parlament powołał Urząd ds. Odzyskiwania i Ochrony Majątku, który ma badać korupcję z czasów Orbána i odzyskiwać majątek państwa. Węgry od lat należą do najbardziej skorumpowanych państw Unii, a biznesmeni związani z Orbánem byli głównymi beneficjentami kontraktów publicznych.

Wśród nich są: Lőrinc Mészáros, przyjaciel Orbána z dzieciństwa i najbogatszy człowiek na Węgrzech, inwestujący w budownictwo, turystykę i rolnictwo; zięć Orbána, István Tiborcz, który został miliarderem w czasach Fideszu; oraz ojciec premiera, Győző Orbán, kluczowa postać w branży wydobywczej, który zdobywał kontrakty drogowe i kolejowe. Wszyscy utrzymują, że działali zgodnie z prawem, choć ich interesy mają zostać poddane śledztwu.

„Jedną z najważniejszych obietnic wyborczych partii TISZA było rozliczenie osób odpowiedzialnych za przestępczą korupcję pod rządami Fideszu. To, co widzimy, to początek procesu, który prawdopodobnie potrwa przez najbliższe lata” – ocenia analityk Daniel Hegedűs.

Badaniem objęta jest także tzw. sprawa Matolcsyego. Chodzi o domniemany ubytek około 500 mld forintów (1,38 mld euro) z Węgierskiego Banku Narodowego, skoncentrowany wokół byłego prezesa Györgya Matolcsyego i jego syna Ádáma.

Kilka dni po wyborach Magyar zwrócił się do węgierskiego urzędu skarbowego NAV o zablokowanie transferów majątku powiązanego z Orbánem na konta w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Singapurze i Stanach Zjednoczonych. NAV faktycznie zatrzymał kilka takich przelewów.

Węgry mają też w tym roku przystąpić do Europejskiej Prokuratury (EPPO), co da jej możliwość badania nadużyć przy funduszach Unii Europejskiej wstecz od lipca 2021 roku.

Równolegle z działaniami na rzecz odzyskiwania majątku prokuratura wszczęła kilka postępowań karnych dotyczących byłych wysokich urzędników – potencjalnie także samego Orbána.

Były szef TEK János Hajdu był przesłuchiwany w sprawie konwoju z ukraińskimi pieniędzmi. W marcu, w szczycie kampanii wyborczej, węgierscy komandosi dokonali nalotu na dwa pojazdy przewożące gotówkę, należące do ukraińskiego banku Oschadbank.

Siedmiu pracowników zostało zatrzymanych, a następnie wydalonych z Węgier. Skonfiskowano miliony euro w gotówce i sztabkach złota. Hajdu nie występuje w tej sprawie jako podejrzany o bezprawne pozbawienie wolności.

Orbán był obecny w siedzibie TEK w dniu nalotu – informowały węgierskie media. „Istotne było nie tylko zatrzymanie Jánosa Hajdu, lecz także zbadanie i zatrzymanie trzech innych osób, w tym Viktora Orbána” – powiedział w czerwcu Euronews pełnomocnik ukraińskich przewoźników gotówki.

Dodał, że były prokurator generalny Nagy – który kilka tygodni później podał się do dymisji – mógł zapewnić Orbánowi „siatkę bezpieczeństwa”. Orbán podkreśla, że nalot był zgodny z prawem.

Oddzielne śledztwo dotyczy domniemanego nadużycia środków Narodowego Funduszu Kultury na potrzeby kampanii Fideszu. Zatrzymano siedem osób, w tym szefa gabinetu byłego ministra kultury Balázsa Hankó. Prokuratura zajęła także serwery danych Fideszu, co w praktyce sparaliżowało wewnętrzną komunikację partii.

„To nie ma nic wspólnego z tą sprawą korupcyjną, którą uważamy za całkowicie sfabrykowaną. Nawet gdyby ktoś chciał ją badać, z tego nie wynika, że trzeba mieć dostęp do wszystkich danych partii” – mówi Balázs Orbán z Fideszu.

Erozja Fideszu

Krótko po wyborach, pod koniec kwietnia, Viktor Orbán ogłosił, że nie obejmie mandatu poselskiego, kończąc 36 kolejnych lat jako deputowany do Zgromadzenia Narodowego.

„Nie potrzebują mnie teraz w parlamencie, lecz przy reorganizacji obozu narodowego” – stwierdził. Zapowiedział, że zamierza skupić się na odbudowie Fideszu i przejął na rok kierowanie partią.

W czerwcu zdominowany przez partię TISZA parlament przyjął tzw. „lex Orbán”, ograniczając czas sprawowania funkcji premiera do ośmiu lat. Ponieważ przepis działa wstecz od 1990 roku, w praktyce uniemożliwia Orbánowi ponowne kandydowanie.

Kadencja posłów również zostanie ograniczona do 12 lat, z zastosowaniem wstecz, co zablokuje start w kolejnych wyborach kilku polityków Fideszu z długim stażem.

„Połowę opozycji i jej najsilniejszych liderów wykluczono z polityki spersonalizowanymi, działającymi wstecz ustawami. To koniec demokracji – bo jeśli nie ludzie decydują, na kogo chcą głosować, lecz rząd decyduje, na kogo wolno im głosować, demokracja się kończy” – skomentował Orbán.

Były premier Węgier i przewodniczący Fideszu Viktor Orbán (z lewej) oraz nowy szef frakcji parlamentarnej partii János Bóka podczas konferencji prasowej w siedzibie Fideszu
Były premier Węgier i przewodniczący Fideszu Viktor Orbán (z lewej) oraz nowy szef frakcji parlamentarnej partii János Bóka podczas konferencji prasowej w siedzibie Fideszu AP Photo

Ten okres był prawdopodobnie najpoważniejszym kryzysem w historii Fideszu, założonego jeszcze przed upadkiem komunizmu. Szef klubu parlamentarnego Gergely Gulyás zrezygnował, powołując się na nowe limity kadencji.

Były minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó latem opuścił parlament, obejmując stanowisko kierownicze w chińskim producencie pojazdów elektrycznych BYD, a były minister transportu János Lázár i wieloletni strateg Antal Rogán w dużej mierze wycofali się z życia publicznego.

Media wywrócone do góry nogami

Na początku lipca państwowy nadawca MTVA wyemitował czarny ekran z przeprosinami:

„Media publiczne nie mogą kłamać. Przepraszamy, że kłamaliśmy.”

MTVA od lat postrzegano w kraju i za granicą jako nadawcę stronniczego. Jej dyrektor generalny Dániel Papp został w 2018 roku skazany za manipulowanie materiałem informacyjnym. Papp podał się do dymisji krótko po wyborach.

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) wielokrotnie krytykowała MTVA za systemową stronniczość i nierówne warunki gry.

Ogólny widok siedziby Funduszu Usług Medialnych i Wsparcia, MTVA, przy ulicy Kunigunda w Budapeszcie, w poniedziałek 15 czerwca 2026 roku. (Szilard Koszticsak/MTI via AP)
Ogólny widok siedziby Funduszu Usług Medialnych i Wsparcia, MTVA, przy ulicy Kunigunda w Budapeszcie, w poniedziałek 15 czerwca 2026 roku. (Szilard Koszticsak/MTI via AP) AP Photo

Po tym, jak serwis informacyjny nadawcy został wyłączony, tymczasowy zarząd zapowiedział przekształcenie spółki w niezależne i wiarygodne medium, co realizuje jedną z kluczowych obietnic Magyara. Tego samego dnia odwołano czołowych redaktorów.

Wstrząsy objęły jednak znacznie szerszy rynek niż tylko MTVA. Mediaworks, wydawca kilku gazet i stacji radiowych sprzyjających Fideszowi, należący do holdingu KESMA, zwolnił setki pracowników z powodu problemów finansowych.

Inne prorządowe medium, Mandiner, powiązane z kolegium Mathias Corvinus Collegium (MCC), ogłosiło redukcję o 60 osób. Megafon, który finansował prorządowych influencerów, całkowicie zakończył działalność.

Dull mówi, że te redakcje były silnie uzależnione od reklam państwowych:

„Media Fideszu przetrwały dlatego, że reklamowały się w nich spółki Skarbu Państwa. Gdy rząd się zmienił, te reklamy ustały i wiele redakcji wpadło w trudności komercyjne – żyły z państwowych pieniędzy, by pełnić funkcję polityczną.”

Węgry. Spór o kulturę i edukację

MCC, instytut edukacyjny ściśle związany z Orbánem, znalazł się pod presją finansową i może zostać zamknięty.

Fundacja użyteczności publicznej zarządzająca MCC zostanie rozwiązana, a jej majątek znacjonalizowany – to poważny cios, bo MCC w 2020 roku otrzymał od państwa pakiet aktywów, w tym 10-procentowe udziały w koncernie energetycznym MOL i firmie farmaceutycznej Richter, przynoszące co roku dziesiątki miliardów forintów dywidend.

Rozwiązanych zostanie także piętnaście innych fundacji użyteczności publicznej, które nie zajmowały się działalnością uniwersytecką, a nominowani przez Fidesz przedstawiciele zostaną usunięci z rad uczelni.

Resort kultury rozpoczął tymczasem przegląd wydatkowania środków publicznych za poprzedniego rządu.

Poeta János Dénes Orbán (niespokrewniony z byłym premierem) otrzymał 412 mln forintów (1,14 mln euro) z państwowej organizacji Carpathian Basin Talent Development Nonprofit, którą sam kierował. Inne osoby dostawały podobne kwoty w okresie kampanii.

Czy podejście Magyara jest demokratyczne?

Fidesz przedstawia demontaż systemu Orbána przez Magyara jako atak na demokrację, szczególnie podważając legalność odwołania prezydenta.

„Zakończyli kadencję prezydenta. Zablokowali byłemu premierowi możliwość powrotu. Zbanowali mniej więcej połowę parlamentarzystów Fideszu” – wylicza Balázs Orbán. – „To dopiero początek – gdzie jest granica?” - pyta.

Magyar odrzuca zarzut autorytaryzmu: „Prawo to nie jest samowola. Wolność to nie jest ucisk. Partia to nie jest państwo. Sprawiedliwość to nie jest dyktatura. Polityka to nie jest grabież. Ojczyzna należy do każdego Węgra. Witajcie w nowych Węgrzech”.

Analityk Hegedűs uważa, że Węgry doświadczyły pod rządami Orbána realnego zawłaszczenia państwa, przez co wiele z obecnych działań jest w dużej mierze nieuniknionych:

„Przy demontażu zawłaszczenia państwa i przywracaniu niezależności instytucji w fazie redemokratyzacji usunięcie osób politycznie nominowanych przez poprzedni zdominowany reżim może być nie do obejścia”.

Skrajnie prawicowi sojusznicy Orbána, Marine Le Pen i Matteo Salvini, skrytykowali Magyara za zajęcie serwerów Fideszu, a kilkudziesięciu prawicowych europosłów napisało do Komisji Europejskiej, wyrażając obawy o stan demokracji na Węgrzech.

„Dlaczego Komisja milczy, gdy rząd otwarcie narusza europejskie zasady konstytucyjne?” – pytali autorzy listu. W osobnym piśmie europosłowie Fideszu argumentowali, że wyłączenie serwisu informacyjnego nadawcy publicznego łamie prawo Unii Europejskiej.

Komisja Europejska – która za rządów Orbána prowadziła wobec Węgier liczne postępowania za łamanie zasad praworządności i przypadki korupcji – generalnie przyjęła reformy Magyara z zadowoleniem. W lipcowym dorocznym raporcie o stanie praworządności określiła je jako „radykalną zmianę”.

Węgry zgodziły się na listę zobowiązań w dziedzinie praworządności i walki z korupcją w zamian za 16,4 mld euro wcześniej zamrożonych unijnych funduszy.

Komisarz ds. sprawiedliwości Michael McGrath wcześniej mówił Euronews, że odwołanie prezydenta było uzasadnione:

„Przy tak tektonicznej zmianie krajobrazu politycznego w kraju nie da się uniknąć napięć, a wraz z nimi zmian personalnych”.

Dull dodaje, że wielu Węgrów oczekuje gwarancji instytucjonalnych, iż Magyar nie wzmocni swojej władzy w podobny sposób jak jego poprzednik – choć nowy premier przyjął już pewne ograniczenia.

„Jeśli zaczniemy mówić o ‘systemie Magyara’, to już wiemy, kiedy się skończy. Ustawa ograniczająca mandat premiera do dwóch kadencji dotyczy także jego” – przypomina Dull.

Analityk ocenia, że prawdziwym sprawdzianem ambicji Magyara będzie proces tworzenia nowej konstytucji, który ma potrwać co najmniej 18 miesięcy. „Po szczegółach zobaczymy, czy zamierza budować nowy system, czy nie” – mówi Dull.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Skrajna prawica w UE protestuje, Komisja UE wspiera „Purgatorium” Magyara

Gambit Królowej na Węgrzech. Polgár Judit, arcymistrzyni szachowa nominowana na urząd prezydenta

Euronews wyjaśnia: czy premier Węgier może odwołać prezydenta Sulyoka?