Loader
Śledź nas
Reklama

Skrajna prawica w UE protestuje, Komisja UE wspiera „Purgatorium” Magyara

Premier Węgier Péter Magyar.
Premier Węgier Péter Magyar. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Sandor Zsiros & Noa Schumann
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Sojusznicy Orbána w Europie ostrzegają przed zagrożeniem dla węgierskiej demokracji po zakończeniu mandatu prezydenta i rewizji w siedzibie Fideszu w ramach śledztwa korupcyjnego, lecz Komisja Europejska popiera demontaż jego zaplecza politycznego.

Przywódcy skrajnej prawicy z grupy Patrioci dla Europy coraz głośniej alarmują w sprawie najnowszych wydarzeń politycznych na Węgrzech. Ostrzegają przed erozją demokracji pod rządami premiera Pétera Magyara, jednak Komisja Europejska nadal popiera jego rząd, który uznaje za proeuropejski.

REKLAMA
REKLAMA

Magyar, który w kwietniowych wyborach parlamentarnych odsunął od władzy swojego poprzednika Viktora Orbána, rozpoczął kampanię polityczną pod nazwą „Purgatorium”. Jej celem jest demontaż systemu politycznego Orbána i odwołanie urzędników mianowanych przez poprzedniego premiera.

Najważniejsze osoby epoki Orbána już zaczynają odchodzić w urzędów. W miniony weekend prezydent Tamás Sulyok podpisał poprawkę do konstytucji, która zakończyła jego własną kadencję. W tym tygodniu prokurator generalny Gábor Bálint Nagy podał się do dymisji, powołując się na narastającą presję polityczną.

We wtorek Orbán poinformował, że prokuratura przeszukała siedzibę Fideszu i zajęła serwery, paraliżując system komunikacji tej partii opozycyjnej.

Nalot był częścią śledztwa korupcyjnego dotyczącego nadużycia dotacji na cele kulturalne w kampanii wyborczej partii. Fidesz twierdzi jednak, że to element szerszej próby całkowitego zniszczenia ugrupowania.

Orbán powiedział dziennikarzom, że „na Węgrzech powstał polityczny system autorytarny”, a Balázs Orbán, poseł Fideszu i bliski sojusznik byłego premiera, mówił Euronews, że nalot miał podłoże polityczne.

„To nie ma nic wspólnego ze sprawą korupcyjną, która z naszej perspektywy sama w sobie jest sfabrykowana” – powiedział. „Ale nawet jeśli ktoś chce badać tę sfabrykowaną sprawę, to nie oznacza, że musi mieć dostęp do wszystkich informacji i danych partii. Tu chodzi o wywieranie presji na partię polityczną – coś takiego nie zdarzyło się nigdy w 36-letniej historii demokratycznych Węgier.”

Magyar zapewnia, że rząd nie ingeruje w śledztwo, które – jak podkreśla – toczy się niezależnie od systemu politycznego. Prokuratura podała, że nalot był elementem dochodzenia w sprawie podejrzenia oszustw i innych przestępstw.

Dániel Hegedűs, zastępca dyrektora berlińskiego Institut für Europäische Politik (Instytutu Polityki Europejskiej), odmówił komentarza na temat samej sprawy karnej. Zwrócił jednak uwagę, że walka z korupcją była jednym z głównych zobowiązań kampanijnych partii Tisza Magyara.

„Kluczowym hasłem i obietnicą wyborczą partii Tisza było to, że osoby, które dopuszczały się przestępstw, zwłaszcza korupcji, pod rządami Fideszu, zostaną pociągnięte do odpowiedzialności przy użyciu narzędzi wymiaru sprawiedliwości na Węgrzech” – powiedział, dodając, że spodziewa się kolejnych podobnych śledztw.

Skrajna prawica w UE powtarza narrację Orbána

Dwa tygodnie temu około 50 europosłów z prawego skrzydła Parlamentu Europejskiego wezwało Komisję Europejską do pilnego zbadania stanu demokracji na Węgrzech. Apel pojawił się w momencie, gdy Magyar forsuje usuwanie urzędników z epoki Orbána.

„Dlaczego Komisja milczy, gdy rząd jawnie narusza europejskie zasady konstytucyjne?” – pytano w liście europosłów. Dokument krytykował także poprawkę do konstytucji, która wprowadza limit wieku dla sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz ogranicza liczbę kadencji, jakie mogą pełnić posłowie i premier.

Komisja do tej pory nie odpowiedziała.

Skargi Orbána powtarzają jego sojusznicy polityczni w całej Europie z grupy Patrioci dla Europy, której Fidesz jest członkiem założycielem. Wicepremier Włoch, Matteo Salvini, oraz francuska liderka opozycji Marine Le Pen skrytykowali zarówno Magyara, jak i Brukselę.

„Jeśli demokrację nagina się po to, by uderzyć w opozycję, to nie jest już demokracja. Uderzająca jest też ogłuszająca cisza ze strony Brukseli i tych, którzy przez lata – często w sposób nieuprawniony – wypowiadali się o praworządności” – napisał Salvini na platformie X.

Le Pen również zamieściła wpis na X, oskarżając Magyara o deptanie norm demokratycznych przy jednoczesnej ochronie ze strony Komisji Europejskiej.

Komisja po cichu przyzwala na rozprawę z Fideszem

Jak dotąd Komisja nie odniosła się do skarg sojuszników Orbána, powołując się na to, że śledztwo karne wciąż trwa. Jednocześnie komisarze pozytywnie oceniają reformy praworządności wprowadzone przez rząd Magyara.

Budapeszt i Komisja zawarły porozumienie, na mocy którego Bruksela odmrozi 16,4 miliardów euro wcześniej wstrzymanych funduszy odbudowy UE. W zamian rząd Magyara ma zrealizować reformy antykorupcyjne i zwiększające przejrzystość.

Tydzień temu, prezentując coroczny raport UE dotyczący praworządności, komisarz Michael McGrath pochwalił węgierskie reformy.

„W szerszej perspektywie widzimy na Węgrzech bardzo pozytywne tendencje” – mówił na konferencji prasowej. Nie odpowiedział jednak na konkretne pytanie o usunięcie prezydenta Sulyoka poprzez poprawkę konstytucyjną, zaznaczając, że Komisja czeka na opinię Komisji Weneckiej w tej sprawie.

Wcześniej jednak, w rozmowie z Euronews, McGrath stwierdził, że zmiany na samym szczycie władzy są konieczne.

„Kiedy dochodzi do tak tektonicznej zmiany na politycznej scenie kraju, zmiany personalne są nieuniknione” – mówił Euronews w czerwcu. „To normalna sytuacja. Ważne jest, by zawsze przestrzegano należytej procedury oraz by prawa każdego obywatela, także pełniących funkcje publiczne, były respektowane.”

Hegedűs zgodził się z McGrathem. Uznał, że odwołanie politycznych nominatów z wysokich stanowisk jest koniecznym krokiem, do którego nie da się wprost zastosować zwykłych unijnych kryteriów praworządności.

„Ogólne podejście do rozmontowywania państwa zawłaszczonego przez władzę i przywracania niezależności instytucji w takiej fazie redemokratyzacji może wymagać nieuniknionego usunięcia osób, które były politycznymi nominatami” – powiedział.

Zastrzegł jednak, że niepokoi go jeden element poprawki konstytucyjnej: 12-letni limit łącznej długości kadencji parlamentarzystów.

„W mojej ocenie ogranicza to jedno z praw podstawowych: prawo do bycia wybieranym.”

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Praworządność na Węgrzech: „radykalna zmiana” pod rządami Magyara, ocenia UE

Węgry mogą w przyszłym tygodniu odwołać prezydenta. Opozycja mówi o „tyranii”

Węgry: Komisja Wenecka po konflikcie premiera z prezydentem