W komentarzu dla Euronews Frédéric Oudéa, szef Revolut Western Europe, apeluje o paneuropejskich czempionów finansowych, by sfinansować innowacje, obronę i zieloną transformację.
Gdy Europa stara się wzmocnić swoją pozycję w szybko zmieniającym się układzie geopolitycznym, wyraźnie widać jedno: pieniądze na sfinansowanie naszej przyszłości są, brakuje jednak architektury finansowej, która pozwoliłaby je uruchomić.
Aby sfinansować transformację cyfrową i zieloną, wzmocnić wspólną obronę i napędzać innowacje, Europa potrzebuje ogromnego, zmobilizowanego kapitału.
Choć korzystamy dziś z jednego nadzoru i w dużej mierze zharmonizowanych zasad ostrożnościowych, mechanizm potrzebny do wytworzenia i uruchomienia takiego kapitału pozostaje politycznie zablokowany. Europejski sektor bankowy, ograniczony przez odseparowane krajowe systemy zabezpieczeń, rozdrobnione rynki kapitałowe i odmienne lokalne przepisy, wciąż jest podzielony według granic państw.
Żeby to zmienić, trzeba obalić głęboko zakorzeniony regulacyjny mit, który kształtuje europejską politykę od 2008 roku: przekonanie, że skala transgraniczna sama w sobie rodzi ryzyko systemowe. Tak nie jest. Jeśli Europa chce chronić swoją suwerenność gospodarczą i przestać opierać finansowanie swojej przyszłości na zagranicznych instytucjach, potrzebuje własnych globalnych czempionów finansowych.
Warunkiem ich powstania jest jednolity, paneuropejski rynek macierzysty.
Koszt fragmentacji
Po kryzysie finansowym z 2008 roku regulatorzy wyraźnie przesunęli akcent w stronę narodowego protekcjonizmu. Obawiając się scenariusza „zbyt duży, by upaść”, rządy zachęcały banki do ograniczania ryzyka poprzez wycofywanie się za własne granice.
Efektem jest europejski system bankowy zbyt rozdrobniony, by konkurować. Wystarczy spojrzeć na liczby, by zobaczyć geopolityczne koszty tej strategii. Przed 2008 rokiem europejskie i amerykańskie banki były mniej więcej na równi. Dziś, ponieważ USA funkcjonują jak prawdziwy jednolity rynek, pojedyncza amerykańska instytucja, taka jak JPMorgan Chase, jest wyceniana wyżej niż dziesięć największych banków europejskich razem wziętych. Mimo rozsądnej ostrożności skrajna determinacja Europy, by zapobiegać kryzysom z przeszłości, sprawia, że nasz kontynent de facto wypycha się z przyszłej globalnej gospodarki.
To rozdrobnienie rodzi realną kruchość finansową. Gdy banki są ściśle ograniczone do działania w granicach własnego kraju, stają się niebezpiecznie nadmiernie zaangażowane w dług publiczny państwa macierzystego. Powstaje wówczas słynna pętla zagłady: lokalny wstrząs gospodarczy w jednym państwie członkowskim natychmiast podkopuje zdolność tamtejszych banków do udzielania kredytów, odcinając lokalne firmy od finansowania właśnie wtedy, gdy potrzebują go najbardziej.
Jest też poważny koszt utraconych szans. Europa mierzy się z gigantyczną luką finansowania innowacji i wzrostu sięgającą 620 mld euro rocznie. Tymczasem, ponieważ nasze rynki kapitałowe pozostają podzielone, europejskie spółki rozwijające się w szybkim tempie muszą szukać późniejszych rund finansowania po drugiej stronie Atlantyku. Kapitału w Europie nie brakuje, brakuje natomiast infrastruktury finansowej, która pozwoliłaby go uruchomić. W efekcie aktywnie finansujemy naszych globalnych konkurentów, podczas gdy 33 biliony euro europejskiego majątku pozostają niewykorzystane za narodowymi granicami.
To właśnie mobilizacja tego kapitału pozwoli sfinansować transformację energetyczną, unowocześnić starzejące się systemy opieki zdrowotnej i wzmocnić wspólne zdolności obronne.
To fragmentacja, a nie integracja, stanowi dla Europy prawdziwe ryzyko systemowe. Jeśli wstrząs uderzy w rozdrobniony, lokalny system, ten się załamuje. Gdy uderza w system paneuropejski, z płynnością ponad granicami, szok zostaje wchłonięty i rozproszony.
Domknięcie integracji rynku
Sektor prywatny udowodnił, że istnieją technologie, które mogą połączyć rozbite rynki Europy. Sama technologia nie naprawi jednak sparaliżowanych ram regulacyjnych, które często nie nadążają za tempem innowacji.
Od dekady projekt unii bankowej UE pozostaje w połowie drogi: to system, w którym scentralizowane zasady współistnieją z odseparowanymi, krajowymi sieciami bezpieczeństwa. Aby ruszyć naprzód, decydenci powinni skupić się na pragmatycznych, szybkich działaniach: dążyć do silniejszej konwergencji istniejących krajowych systemów, wspieranej przez wspólne mechanizmy gwarancyjne i ubezpieczeniowe. Takie podejście zapewni sieci bezpieczeństwa, które zachęcą do zdrowej konsolidacji transgranicznej i pozwolą prawdziwym paneuropejskim graczom rozwijać się w sposób naturalny.
Poza unią bankową szersze rynki finansowe hamuje powolny postęp w kierunku prawdziwej unii oszczędności i inwestycji. Nierówne egzekwowanie przepisów i krajowe „złote klauzule” wciąż zatrzymują inwestycje w granicach państw, ograniczając swobodny przepływ kapitału potrzebny do finansowania innowacji.
Europejski plan, z myślą o Europie
Model bez granic jest dokładnie tym, czego potrzeba, by ograniczyć kruchość finansową Europy. Zamiast mozaiki lokalnych spółek zależnych potrzebujemy bardziej zintegrowanych infrastruktur technologicznych, które umożliwią płynne działanie we wszystkich 27 państwach członkowskich UE. To z definicji rozwiązuje problem pętli zagłady, bo spowolnienie gospodarcze w jednym kraju jest naturalnie równoważone siłą pozostałych 26.
Co najważniejsze, tworzy to kanały finansowe, których Europa pilnie potrzebuje, dając obywatelom narzędzia do łatwego przenoszenia pieniędzy z pasywnych lokat lokalnych do aktywnych paneuropejskich inwestycji. Dzięki temu uśpione 33 biliony euro mogą wrócić do realnej gospodarki.
Jako jedyna europejska firma w gronie dziesięciu najwyżej wycenianych prywatnych firm technologicznych na świecie Revolut pokazuje, że instytucja zbudowana w Europie, dla Europy, może być równorzędnym globalnym graczem obok gigantów z USA i Chin. Dowodzi też, że paneuropejska skala działania jest kluczowym warunkiem globalnego przywództwa.
Nie możemy dłużej pozwalać, by nadmiernie ostrożne podejście z przeszłości decydowało o naszej przyszłości. Europa ma talenty, kapitał i technologie, by odgrywać wiodącą rolę na świecie. Potrzebne są teraz zdecydowane działania, by dokończyć rozpoczętą pracę, zintegrować nasze rynki i odzyskać suwerenność gospodarczą.
Frédéric Oudéa w lipcu 2025 roku został przewodniczącym rady dyrektorów Revolut Western Europe.