Podczas gdy węgierskie weto w sprawie pożyczki w wysokości 90 miliardów euro dla Ukrainy przeciąga się, Komisja Europejska formalnie zaproponowała inspekcję w celu sprawdzenia uszkodzeń rurociągu Przyjaźń, który stanowi sedno sporu.
Komisja Europejska zwróciła się do Ukrainy o zezwolenie inspektorom na nadzorowanie uszkodzeń rurociągu Przyjaźń. To kluczowe żądanie Węgier, które utrzymują weto w sprawie krytycznej pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro, dopóki rurociąg nie zostanie ponownie uruchomiony.
Kijów nie odpowiedział jeszcze na formalny wniosek Komisji, wystosowany w czwartek.
"Prowadzimy intensywne dyskusje i kontaktujemy się z Ukrainą w tej sprawie, tak jak miało to miejsce już od kilku tygodni" - powiedział rzecznik Komisji.
"Zaproponowaliśmy misję inspekcji rurociągu do Ukrainy".
Rzecznik Komisji odmówił podania dalszych szczegółów.
Bruksela podkreśla, że musi najpierw uzyskać zgodę Kijowa, zanim będzie mogła określić zakres i cel misji. Jest to pierwsza taka sytuacja dla Komisji EUropejskiej, która nigdy nie przeprowadzała tego rodzaju inspekcji i nie ma precedensu prawnego w nadzwyczajnym sporze między Węgrami, które oskarżają Ukrainę o sabotaż, a Kijowem, który obwinia Rosję.
Inspekcja może obejmować przedstawicieli departamentów energetycznych Komisji, państw członkowskich, Ukrainy i sektora prywatnego. Nie było od razu jasne, czy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ją zatwierdzi.
Węgry i Słowacja od dwóch tygodni lobbują za tym, co określają jako misję rozpoznawczą w celu zbadania rurociągu, który przechodzi przez Ukrainę i transportuje tanią rosyjską ropę naftową. Oba kraje twierdzą, że mają dane wywiadowcze, które dowodzą, że rurociąg z czasów radzieckich działa, a tranzyt jest blokowany z "powodów politycznych".
Zamiast tego Kijów twierdzi, że został on poważnie uszkodzony podczas rosyjskiego ataku dronów 27 stycznia i musi zostać naprawiony, ale złożoność wojny to opóźnia.
W środę czteroosobowa delegacja z Budapesztu wjechała do Ukrainy, aby odwiedzić Przyjaźń. Delegacja, która nie była skoordynowana z Komisją, została potraktowana przez Kijów jako "turyści" i odmówiono jej dostępu do tego miejsca. Zełenski powiedział w środę, że "nie wie, co Węgrzy" robią w Ukrainie.
Premier Węgier Viktor Orbán uczynił głęboko osobistą konfrontację z Zełenskim centralnym elementem swojej kampanii reelekcyjnej, w której w sondażach opinii publicznej dwukrotnie ustępuje znacznie młodszemu, konserwatywnemu kandydatowi Peterowi Magyarowi.
"Węgry nie są krajem, który można zastraszyć, by się poddał, ani takim, który ulegnie szantażowi. Nasze dostawy ropy są już dawno spóźnione, więc zacznijmy działać: otwórzmy rurociąg Przyjaźń!" - mówił w czwartek Orbán, zwracając się do Zełenskiego.
W osobnym nagraniu wideo Orbán stwierdził, że "Ukraińcy" grożą jego rodzinie, nie podając jednak szczegółów. Tymczasem Ukraina oskarża węgierskie władze o kradzież, konfiskatę i próbę porwania po tym, jak konwój bankowy należący do ukraińskiego banku państwowego został napadnięty, a jego zawartość, w tym gotówka i złoto, zajęta w Budapeszcie.
Napięty termin dla Ukrainy
Po naciskach ze strony Brukseli na naprawę rurociągu, Zełenski powiedział, że jest zobowiązany do podania daty "możliwego wznowienia" dostaw ropy.
Wciąż jednak nie potwierdzono żadnego harmonogramu.
Zełenski ostrzegł wcześniej, że technicy na miejscu są narażeni na śmierć w wyniku rosyjskich ataków i zakwestionował ryzyko związane z pracami naprawczymi. Infrastruktura energetyczna jest uważana za strategiczny punkt dla Ukrainy, co dodatkowo komplikuje dostęp do struktury rurociągu ze względu na zwiększone bezpieczeństwo.
Tymczasem Komisja rozważa przyznanie pomocy finansowej w celu przyspieszenia napraw, choć nie ogłoszono konkretnej kwoty.
Władze wykonawcze szacują, że Kijów ma wystarczające fundusze zagraniczne, aby utrzymać regularne wydatki do końca kwietnia, finansowane z wcześniej uzgodnionej linii kredytowej G7 i nowego programu zatwierdzonego przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) w zeszłym roku.
Po kwietniu kraj będzie potrzebował dostępu do pożyczki w wysokości 90 miliardów euro podpisanej przez 27 przywódców w grudniu. Jednak weto Orbána prawdopodobnie przeciągnie się do czasu głosowania Węgrów w wyborach 12 kwietnia w brudnej kampanii, w której Zełenski jest często przedstawiany jako skorumpowany.
Aby jeszcze bardziej skomplikować sytuację, słowacki premier Robert Fico powiedział, że może utrzymać weto do czasu wznowienia dostaw ropy, nawet jeśli jego węgierski sojusznik straci władzę.
Na początku tego tygodnia Fico spotkał się z przewodniczącą Komisji Ursulą von der Leyen, aby omówić tę kwestię i zaoferować pomoc w naprawie. Von der Leyen była również w kontakcie z Zełenskim, próbując znaleźć delikatną równowagę między ścierającymi się narracjami.