Według corocznego badania ruchu drogowego organizacji INRIX, mieszkańcy największych miast Europy w poprzednim roku stracili średnio 66 godzin, czyli ponad półtora tygodnia pracy, stojąc w korkach ulicznych. Według badaczy te poziomy zbliżają się do poziomów zagęszczenia ruchu sprzed pandemii.
INRIX przeprowadza badania na podstawie informacji udostępnionych organizacji zbieranych z systemów GPS, aplikacji mobilnych, czujników drogowych bądź nadajników radiowych w autach. Te dane pozwalają firmie mierzyć odległości między odjazdami oraz czas spędzany w bezruchu.
W połowie badanych miast (282 z 568) odnotowano wzrost opóźnień w ruchu w porównaniu z 2024 r., w 39 procentach miast zaobserwowano spadek w zagęszczeniu ruchu a w 12 procentach miast nie zmienił się.
Po raz pierwszy w historii najbardziej zakorkowanym miastem w Europie jest irlandzki Dublin, w którym kierowcy stracili 95 godzin w przeciągu roku. Londyn, który w zeszłym roku zajął pierwsze miejsce w tym sromotnym rankingu, dumnie stoi na drugim miejscu po zmniejszeniu średniej straty czasu o 10 procent, z 101 godzin do 91.
Najbardziej zakorkowanym krajem w Europie jest Anglia, której sześć miast figuruje na liście 25 najbardziej zakorkowanych miast. Są to Londyn, Bristol, Manchester, Leeds, Birmingham i Bath.
A jak sytuacja ma się w Polsce?
Warszawa utrzymała się w rankingu najbardziej zakorkowanych miast w Europie, spadła jednak z szóstego na ósme miejsce a ruch w Warszawie zmalał o 9%. Pod względem zagęszczenia ruchu, Warszawa daleko odstaje od pozostałych dużych miast w Polsce. We Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach i Gdańsku kierowcy w ciągu roku mogli stracić około 50 godzin. Najmniej zakorkowana za to jest Łódź.