Loader
Śledź nas
Reklama

Wielka Brytania szkoli „chirurgów przyszłości” z pomocą robotów

ARCHIWUM – Król Wielkiej Brytanii Karol III (z prawej) odwiedza centrum innowacji King's College London w ośrodku onkologii szpitala Guy's w Londynie, 11 maja 2026 r.
Na zdjęciu z 11 maja 2026 r. król Wielkiej Brytanii Karol III (z prawej) odwiedza centrum innowacji King's College London w ośrodku onkologicznym szpitala Guy's w Londynie. Prawo autorskie  (Eddie Mulholland/Pool Photo via AP)
Prawo autorskie (Eddie Mulholland/Pool Photo via AP)
Przez Una Hajdari z AFP
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

NHS chce, by do 2035 r. roboty były używane w dziewięciu na dziesięć operacji laparoskopowych. W londyńskim szpitalu chirurdzy i pacjenci już odczuwają tę zmianę.

Lekarz Sasha Stamenković odsunął twarz od gogli 3D, dzięki którym zaglądał głęboko do płuca pacjenta, i opisał ostatnie etapy operacji z użyciem robotów, podczas której usunięto guz.

REKLAMA
REKLAMA

„Dziś wykonywaliśmy wyjątkowo, wyjątkowo skomplikowane zabiegi” – powiedział 60-letni konsultant, torakochirurg.

„Uratowaliśmy sporą część płuca, omijaliśmy bardzo drobne naczynia i bardzo wąskie drogi oddechowe.”

Zwracał się do trzech chirurgów z innego angielskiego szpitala, którzy obserwowali, jak Stamenković korzysta z nowego systemu robotycznego da Vinci 5, opracowanego przez amerykańską firmę Intuitive.

Sprzęt trafi do ich sali operacyjnej jeszcze w tym roku. To część szerszego planu, by zwiększyć wykorzystanie robotyki w chirurgii małoinwazyjnej w całej brytyjskiej publicznej służbie zdrowia NHS.

Przez blisko dwugodzinną operację polecenia Stamenkovicia, przekazywane przez mikrofon, trafiały do jego zespołu operacyjnego, w którym są m.in. pielęgniarki specjalnie przeszkolone jako pierwsi asystenci zabiegów robotycznych.

Jako dyrektor ds. chirurgii robotycznej i badań w Barts Health NHS Trust prowadzi staże specjalizacyjne w szpitalu św. Bartłomieja w centrum Londynu. W ten sposób – jak mówi – kształtuje „chirurga przyszłości”.

Rząd wyznaczył cel, by do 2035 roku w Anglii roboty wspomagały dziewięć na dziesięć operacji małoinwazyjnych.

Chirurgia małoinwazyjna, zwana też laparoskopową, polega na wykonywaniu kilku niewielkich nacięć zamiast jednego dużego cięcia. Zwykle oznacza to mniejszy ból, mniej blizn i szybszą rekonwalescencję.

Chirurgia jako sztuka

Na pierwszy rzut oka sala przypomina stanowisko do gry wideo.

Stamenković operował, siedząc przy konsoli z boku sali. Ruchy jego rąk przekładały się na pracę trzech ramion robota, które trzymały narzędzia chirurgiczne i pochylały się nad pacjentem leżącym kilka metrów dalej.

Czwarte ramię utrzymuje kamerę, która dostarcza chirurgowi obraz 3D, a także sygnał na dwa ekrany w sali operacyjnej.

Systemy robotyczne są wykorzystywane w wielu dziedzinach: urologii, ginekologii, chirurgii kolorektalnej, torakochirurgii oraz w zabiegach jamy brzusznej i chirurgii ogólnej.

Jednym z lekarzy szkolących się pod jego okiem jest Ali Ansaripour, starszy lekarz w trakcie specjalizacji z kardio-torakochirurgii na rocznym stażu.

Największym wyzwaniem – mówi Ansaripour – było „odejście” od pacjenta i przyzwyczajenie się do takiego układu.

„Myślę, że to w pewnym sensie trochę oddala cię od pacjenta” – przyznaje.

„Za to daje niesamowity obraz i sprawia, że podchodzisz do zabiegu bardzo rzeczowo.”

Mimo futurystycznego wyglądu Stamenković twierdzi, że robotyka w rzeczywistości przybliżyła chirurgię małoinwazyjną do tego, jak wyglądały kiedyś klasyczne operacje na otwartej klatce piersiowej.

Dzieje się tak, bo smukłe ramiona robota mogą poruszać się swobodniej niż ręce chirurga z narzędziami w ciasnej przestrzeni niewielkiego nacięcia.

„Chirurgia robotyczna zbliżyła nas do tego, o czym marzyli chirurdzy: by ich praca była sztuką, która pozwala tworzyć coś w dłoniach” – podkreśla.

Większa precyzja zmniejsza też ryzyko powikłań, takich jak przecieki powietrza – częsta przyczyna dłuższych pobytów w szpitalu po operacjach płuc.

Szybszy powrót do zdrowia

Tak precyzyjna operacja przez niewielkie nacięcie powinna oznaczać krótszy pobyt w szpitalu i szybszą rekonwalescencję.

Dla przeciążonej publicznej służby zdrowia nadzieja jest taka, że pacjenci będą wracać do domu wcześniej, co zwolni łóżka i skróci listy oczekujących.

Ian Macleod zorientował się dopiero wtedy, gdy miał już na sobie szpitalną koszulę i za chwilę miał zostać znieczulony, że to on będzie pierwszym pacjentem w NHS, u którego rak płuca zostanie zoperowany przy użyciu nowego systemu.

76-letni emerytowany detektyw przyznał, że ta wiadomość nie wytrąciła go z równowagi, a trzydzieści minut po powrocie na salę już wstał z łóżka.

„Rekonwalescencja była nadzwyczajna” – powiedział Macleod.

Wcześniej przeszedł inną operację małoinwazyjną, jeszcze bez udziału robota, z powodu innego nowotworu. Jak mówi, tamten powrót do formy trwał „znacznie dłużej”.

Tym razem wyszedł ze szpitala zaledwie z jednym szwem. Mniej niż tydzień później sam prowadził samochód, odwożąc żonę na kawę do centrum ogrodniczego.

Roboty i szkolenie

Rząd wskazał robotykę jako jeden z pięciu kluczowych priorytetów w dziesięcioletnim planie dla ochrony zdrowia w Anglii.

Tymczasem Królewskie Kolegium Chirurgów Anglii skrytykowało „loterię kodów pocztowych” – ogromne różnice w dostępie do takich zabiegów w różnych częściach kraju.

Organizacja wytyka też brak jednolitego, stabilnego modelu finansowania robotyki w NHS, co sprawia, że niektóre szpitale muszą polegać na darowiznach, by kupić taki sprzęt.

„Musimy włączyć robotykę do programów szkolenia” – podkreśla Stamenković.

Jak dodaje, młodzi chirurdzy w trakcie specjalizacji, jeszcze przed uzyskaniem tytułu konsultanta, zwykle radzą sobie z taką technologią lepiej niż starsi koledzy.

„Wystarczy, że wykorzystamy ich energię, pasję i umiejętności, a potem nauczymy ich właściwych ruchów” – mówi.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Apple kwestionuje drugą próbę Wielkiej Brytanii uzyskania dostępu do danych iCloud

Czy ambicje UE wobec GenAI przetrwają zderzenie z rzeczywistością?

Popyt na AI winduje ceny dla konsumentów w chipowym „RAMaggedonie”