Loader
Śledź nas
Reklama

Akt UE o AI zmienia zasady dla firm od Waszyngtonu po Tokio

ARCHIWUM – Posłowie głosują nad ustawą o sztucznej inteligencji w środę, 14 czerwca 2023 r., w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, we wschodniej Francji.
ARCHIWUM – Posłowie głosują nad aktem o sztucznej inteligencji w środę 14 czerwca 2023 r. w Parlamencie Europejskim w Strasburgu we wschodniej Francji. Prawo autorskie  Copyright 2023 The Associated Press. All rights reserved.
Prawo autorskie Copyright 2023 The Associated Press. All rights reserved.
Przez Una Hajdari
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Niemal połowa firm, które w raportach o ładzie korporacyjnym powołują się na unijną ustawę o AI, nie ma obowiązku jej stosować; badania pokazują, że przepisy kształtują praktyki także poza Unią.

Okazuje się, że zamiłowanie Brukseli do regulacji, które wielu postrzega jako nadmierne, wywołuje efekt domina daleko poza granicami UE.

REKLAMA
REKLAMA

Z najnowszych badań wynika, że niemal połowa firm, które w dokumentach dotyczących ładu korporacyjnego odwołują się do unijnej ustawy o sztucznej inteligencji, w ogóle nie ma siedziby w UE. Sugeruje to, że Bruksela zaczyna wyznaczać globalny standard zarządzania SI, zanim najostrzejsze przepisy wejdą w pełni w życie.

Analiza opublikowana przez fundację Thomson Reuters, oparta na danych z inicjatywy AI Company Data Initiative (AICDI), wykorzystuje ponad 100 tys. punktów danych zebranych od 2973 firm na całym świecie.

Z badania wynika, że 47% firm powołujących się na ustawę w swoich raportach ma siedzibę poza UE.

Autorzy raportu uznają to za dowód „efektu brukselskiego” w zarządzaniu SI – pojęcia używanego do opisania tendencji, by unijne regulacje stawały się globalnym punktem odniesienia, jak stało się to choćby z ogólnym rozporządzeniem o ochronie danych (RODO).

Według autorów badań efekt „nie jest jeszcze powszechny, ale jest widoczny, istotny i skoncentrowany tam, gdzie bodźce rynkowe do dostosowania są najsilniejsze”.

Ustawa, która będzie w pełni stosowana od sierpnia 2026 roku, jest pierwszym tak kompleksowym, przekrojowym aktem prawnym dotyczącym sztucznej inteligencji.

Jej zastosowanie wykracza poza granice Unii. Obejmuje każdą organizację, której systemy SI są używane na terenie wspólnoty lub których działanie wpływa na obywateli, firmy czy instytucje publiczne w UE.

Lata przygotowań

Ustawa obowiązuje od 2024 roku, ale wynikające z niej obowiązki wprowadzane są stopniowo, a nie jednocześnie.

Zakazy najbardziej ryzykownych zastosowań SI oraz zasady przejrzystości dla modeli ogólnego przeznaczenia obowiązywały już w grudniu 2025 roku. Dopiero przepisy dotyczące systemów wysokiego ryzyka – obejmujących m.in. rekrutację, udzielanie kredytów i ochronę zdrowia – staną się w pełni wiążące w sierpniu 2026 roku.

Podobnie jak w przypadku RODO, taki ponadgraniczny zasięg oznacza, że te same obowiązki wiążą także firmy spoza Unii. Za najpoważniejsze naruszenia grożą kary sięgające 35 mln euro lub 7% globalnych rocznych przychodów.

Nie należy jednak mylić tego z szerokim trendem polegającym na tym, że firmy otwarcie przyznają się do korzystania z SI lub mają spójne zasady jej stosowania.

We wszystkich branżach zaledwie 13% firm dysponuje jakimkolwiek formalnym systemem zarządzania sztuczną inteligencją, niezależnie od tego, czy wspomina o unijnej ustawie.

Wśród tych 13% firm, które mają takie ramy, nieco ponad połowa, 53%, wprost odwołuje się do unijnej ustawy o SI. Spośród tej grupy powołujących się na ustawę 47% ma siedzibę poza Unią.

Sektor technologiczny na czele

Stopień zaangażowania w przestrzeganie ustawy mocno różni się w zależności od branży i regionu świata.

Same przedsiębiorstwa z branży IT stanowią prawie 40% wszystkich firm spoza UE, które powołują się na ustawę, a sektor usług komunikacyjnych i finansowych dokłada łącznie kolejne 29%.

Jeśli spojrzeć na regiony, prym wśród krajów spoza UE wiedzie Ameryka Północna, z wynikiem nieco poniżej 40%. To w dużej mierze zasługa amerykańskich firm technologicznych i medycznych mocno obecnych na rynku unijnym.

Za nimi plasują się europejskie firmy spoza Unii – zwłaszcza z Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Norwegii – z udziałem około 24%, co odzwierciedla ścisłe powiązania handlowe i regulacyjne z UE.

W przypadku przedsiębiorstw z Azji wskaźnik odwołań do ustawy wynosi około 28%, głównie wśród firm technologicznych włączonych w globalne łańcuchy dostaw sztucznej inteligencji.

Szczególnie uderzający jest przykład Stanów Zjednoczonych, które same przyjmują bardzo powściągliwe, mało ingerujące podejście do regulowania sztucznej inteligencji.

USA nie mają ogólnokrajowej ustawy federalnej dotyczącej SI, a mimo to amerykańskie firmy odpowiadają za 35% wszystkich podmiotów spoza UE, które powołują się na unijną ustawę – to największy udział wśród pojedynczych państw.

W samych Stanach 53% firm odwołujących się do ustawy działa w branży IT, a jedna na pięć firm IT ujętych w badaniu wspomina o tym akcie – to najwyższy odsetek wśród wszystkich sektorów w kraju.

Według raportu duże amerykańskie firmy technologiczne, w tym Microsoft, Google, OpenAI i xAI, dobrowolnie dostosowały się do części zapisów unijnego kodeksu postępowania w sprawie SI, kierując się perspektywą dalszego dostępu do rynku europejskiego.

Dobre wyniki kryją luki

Firmy, które wspominają o ustawie, zwykle dobrze wypadają w podstawowych kwestiach. Mają jasną strategię wobec SI, nadzór na poziomie zarządu, przejrzystość w zakresie wykorzystywanych danych. Pod tym względem przedsiębiorstwa spoza UE powołujące się na ustawę wypadają nawet lepiej niż te z Unii.

Z drugiej strony to firmy unijne przodują w szkoleniach pracowników: 49,4% z nich oferuje programy przekwalifikowania lub podnoszenia kompetencji dotyczących SI, wobec 40,6% przedsiębiorstw spoza UE.

Nadzór nad strategią to jedno. A systematyczna kontrola, co sztuczna inteligencja faktycznie robi w konkretnych przypadkach, to zupełnie coś innego. Na całym świecie tylko 12,4% firm ma zasady nakazujące, by człowiek weryfikował pojedyncze decyzje podejmowane przez SI, a i tak niemal połowa z nich nie wypracowała jeszcze, jak ma to wyglądać w praktyce.

Jeszcze rzadziej prowadzi się ocenę ryzyka naruszenia praw. Mniej niż jedna na cztery firmy sprawdza, czy jej systemy SI mogą zaszkodzić prawom pracowników, nawet wśród tych najbardziej zaangażowanych w stosowanie ustawy.

Ten element wkrótce zyska jednak dużo większe znaczenie. Od sierpnia 2026 roku przedsiębiorstwa korzystające z systemów SI wysokiego ryzyka – przy rekrutacji, udzielaniu kredytów czy w ochronie zdrowia – będą musiały z mocy prawa przeprowadzić taką ocenę przed wdrożeniem i przekazać jej wyniki regulatorom.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Pekin nie zamierza zwalniać. Chiny mają własny plan na sztuczną inteligencję

UE chce szybszego dostępu firm do innowacji z laboratoriów badawczych

Twórcy AI biją na alarm. Ponad 1000 ekspertów apeluje o kontrolę nad rozwojem sztucznej inteligencji