Dyrektor ds. innowacji francuskiej firmy doradczej IT wyjaśnił Euronews Next, dlaczego zaufanie, regulacje i „plan B” dla modeli AI ukształtują kolejny etap ich wdrażania.
Na targach VivaTech w Paryżu firmy przedstawiają swoje wizje sztucznej inteligencji (AI), od agentów AI po narzędzia automatyzujące pracę biurową.
Francuska firma doradcza IT Capgemini podkreśla jednak, że trudniejsze pytanie brzmi dziś, czy przedsiębiorstwa potrafią wykorzystać AI w dużej skali.
„Nie wszyscy na AI skorzystają” – powiedział Euronews Next Pascal Brier, dyrektor ds. innowacji w grupie Capgemini.
Capgemini ogłosiło rok 2026 „rokiem prawdy” dla sztucznej inteligencji. Firma chce udowodnić, że tę technologię da się wdrażać w dużych organizacjach i że przynosi wymierne efekty.
Zdaniem Briera entuzjazm firm wobec AI jest uzasadniony. Nazwał ją technologią, która „na nowo kształtuje cały krajobraz technologiczny”.
Dodał jednak, że wiele przedsiębiorstw nie doceniło, ile czasu zajmuje zrozumienie, wdrożenie i uzyskanie rezultatów dzięki AI.
„Chemia” między człowiekiem a AI
W styczniu francuska grupa usług IT ogłosiła plany redukcji do 2400 miejsc pracy we Francji.
Brier zapewnił, że te planowane zwolnienia nie są bezpośrednio związane ze sztuczną inteligencją i że nie wierzy, iż AI po prostu zastąpi ludzi w pracy.
„AI zdecydowanie zmienia sposób prowadzenia biznesu. To pewne. Wiele rzeczy będziemy robić inaczej. Ale fakt, że robimy je inaczej, nie oznacza od razu, że pozbywamy się ludzi, którzy je wykonują” – powiedział.
Capgemini przekonuje, że kluczowe jest zbudowanie odpowiedniej „chemii” między ludźmi a systemami AI, czyli zaufania, dzięki któremu technologia będzie używana we właściwy sposób.
„Żadna technologia nie odniesie sukcesu, jeśli nie zbuduje się do niej zaufania” – podkreślił.
Jak dodał, obawa jest naturalną częścią procesu, gdy do miejsca pracy wchodzą nowe technologie. Zazwyczaj jednak pracownicy stają się bardziej entuzjastyczni, kiedy rozumieją, w czym AI może im pomóc.
Fizyczna AI wciąż daleka od szerokiego zastosowania
Mówiąc o fizycznej AI, czyli robotach i maszynach korzystających z oprogramowania AI, by działać w świecie realnym, Brier podkreślił, że przepisy powinny tworzyć „harmonijne” środowisko bezpiecznej współpracy ludzi i maszyn.
Regulacje powinny w pierwszej kolejności koncentrować się na ochronie ludzi i procedurach awaryjnych, w tym na możliwościach natychmiastowego zatrzymania robota, gdy coś pójdzie nie tak – powiedział.
„Ludzie, maszyny i roboty muszą współistnieć w tym samym środowisku. Dlatego potrzebne są regulacje” – stwierdził.
Jednocześnie zaznaczył, że fizyczna AI jest wciąż na bardzo wczesnym etapie rozwoju, dlatego przepisy powinny powstawać stopniowo, tak aby technologia miała przestrzeń do rozwoju.
W odróżnieniu od generatywnej AI, która pojawiła się na rynku bardzo szybko, fizyczna AI będzie rozprzestrzeniać się wolniej, bo wymaga działania maszyn w prawdziwych miejscach pracy – wyjaśnił.
„Obecnie nikt nie zarządza flotą liczącą setki robotów” – zauważył.
„Regulacje również powinny być stopniowe i dostosowywać się do tego, jak ta technologia ewoluuje” – dodał.
Na razie, jego zdaniem, największą wartość dla firm przyniesie tzw. agentic AI, czyli systemy, które samodzielnie wykonują zadania i zmieniają sposób działania procesów wewnątrz przedsiębiorstwa.
„To właśnie w tym obszarze AI zmienia sposób prowadzenia operacji w firmie i to tam uzyskamy największy zwrot z inwestycji” – ocenił.
„Nie wierzymy w całkowitą suwerenność”
Dla firm kluczową kwestią jest też uniknięcie uzależnienia od jednego modelu AI lub jednego dostawcy.
Na początku czerwca rząd USA nakazał firmie Anthropic wstrzymanie dostępu cudzoziemców do modeli Fable 5 i Mythos 5. Aby wykonać to polecenie, spółka musiała wyłączyć oba modele dla wszystkich klientów.
Menadżer Capgemini podkreślił jednak, że suwerenność nie powinna oznaczać odcięcia Europy od globalnych technologii.
„Nie wierzymy w całkowitą suwerenność, bo oznaczałaby izolację” – powiedział.
Jego zdaniem firmy powinny patrzeć na suwerenność przede wszystkim przez pryzmat ciągłości działania i zarządzania ryzykiem.
„Na rynku dostępnych jest około tysiąca modeli” – wyliczał. „Są mniejsze i większe modele, otwarte i komercyjne. Mogą być europejskie, amerykańskie lub chińskie, więc jest w czym wybierać”.
Jak podkreślił, celem jest uniknięcie uzależnienia od jednej technologii i „zawsze posiadanie planu B”.
Więcej na ten temat w materiale wideo w odtwarzaczu powyżej.