Jan Ksężepolski ma zaledwie 26 lat. Od trzech lat jest więźniem politycznym w Rosji - wraz z innymi aktywistami usłyszał zarzuty propagowania terroryzmu i nazizmu. Dlaczego? Bo opowiadał prawdę o zbrodniach dokonanych przez NKWD na polskich oficerach i dbał o groby zamordowanych.
Choć aresztowany został trzy lata temu, to jego historia dopiero teraz stała się znana za sprawą stowarzyszenia Port Nadziei. To istniejąca w Krakowie organizacja działająca na rzecz demokratyzacji Rosji.
Ponura historia Kalinina
Jan Ksężepolski urodził się w 2000 roku w rosyjskim Twerze. Ma jednak polskie korzenie, jego rodzina pochodzi z Syberii, co oznacza, że być może są to potomkowie dawnych polskich zesłańców z czasów represji po Powstaniu Styczniowym.
W czasach ZSRR Twer nosił nazwę Kalinin i to właśnie w kalinińskim więzieniu NKWD (Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych) ZSRR rozstrzelano wiosną 1940 r. ponad 6 tysięcy polskich jeńców wojennych, którzy zostali pochowani w pobliżu wsi Miednoje, 30 kilometrów od Tweru. Miednoje jest jednym z miejsc pochówku ofiar zbrodni katyńskiej NKWD, w ramach której ogółem rozstrzelano 22 tysiące osób, a pozostali polscy obywatele zginęli w Katyniu (ponad 4 tysiące osób), w ukraińskim Charkowie (prawie 4 tysiące osób) oraz w innych miejscach na terenie dzisiejszej Białorusi i Ukrainy.
W 1992 r. - w ramach odwilży politycznej podczas rządów Borysa Jelcyna, który był także pierwszym rosyjskim przywódcą, który przeprosił za zbrodnię katyńską, na budynku byłego NKWD (obecnie mieści się tu Uniwersytet Medyczny) odsłonięto tablicę pamiątkową ku czci rozstrzelanych Polaków. W 2000 r. po latach polskich starań inegocjacji w Miednoje otwarto publiczny memorial i polski cmentarz wojskowy.
Jednak w maju 2020 r. w Twerze proklemlowscy wandale zniszczyli tablicę pamiątkową, powszechnie uważa się, że z inspiracji władz. Tablicy nie umieszczono ponownie na budynku.
Opowiadał prawdziwą historię
O tym wszystkim opowiadał turystom i mieszkańcom Jan, który pracował jako przewodnik po mieście. Było to o tyle istotne, że w ciągu ostatnich 10 lat rosyjska propaganda ponownie zaczęła rozprzestrzeniać fałszywe informacje jakoby polscy jeńcy wojenni zostali rozstrzelani nie przez NKWD, ale przez Wehrmacht podczas okupacji Smoleńska. Jan Ksężepolski wraz z innymi działaczami w Twerze i w Rosji, walczył o prawdę na temat zbrodni katyńskiej.
„Jan zawsze był bardzo zaangażowany w sprawę pamięci historycznej Tweru – od zainteresowania architekturą i stanem zabytków w mieście po projekty bezpośrednio związane z działalnością upamiętniającą. Co roku starał się odwiedzać Miednoje i nigdy nie przegapił żadnego wydarzenia poświęconego pamięci represjonowanych. Kiedy tylko dowiadywał się, że na Cmentarzu Wołyńskim [w Twerze] są prowadzone prace, natychmiast jechał pomagać. Aż do czasu aresztowania niemal każdą sobotę spędzał na czyszczeniu pomników” - napisali jego przyjaciele z Tweru.
On sam napisał z kolei do cenionej rosyjskiej organizacji Memorial: „Oprowadzałem wycieczki po mieście, opowiadając o rozstrzeliwaniach Polaków, pokazując budynek Uniwersytetu Medycznego, w którym w latach 40. mieściła się regionalna placówka NKWD, gdzie dokonywano egzekucji. Agitowałem ludzi, aby odwiedzali Miednoje i, jeśli to możliwe, rozpowszechniali informacje w internecie. Napisałem również do prokuratury w sprawie usunięcia znaków z Uniwersytetu Medycznego oraz z Pustelni Niłowo-Stołobieńskiej (klasztoru, w którym mieścił się obóz, gdzie przetrzymywano Polaków). (…) Nie zdążyliśmy zrealizować naszego projektu”.
Więzień polityczny
6 czerwca 2023 roku został aresztowany w sprawie „Wiosny”. „Wiosna” to rosyjska młodzieżowa organizacja liberalnych aktywistów, która sprzeciwiła się rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Następnie władze rosyjskie uznały „Wiosnę” za „organizację ekstremistyczną”. Tak samo jak Memorial. Wraz z Janem aresztowano jeszcze 5 innych aktywistów w różnych miastach. Około 10 kolejnych osób jest oskarżonych w tej sprawie, ale przebywa bezpiecznie za granicą. Wszystkich oskarżono o członkostwo w ruchu młodzieżowym „Wiosna” oraz o „rehabilitację nazizmu”, „organizację ekstremistycznej społeczności”, a także o rozpowszechnianie „fałszywek”, dotyczących zbrodni armii rosyjskiej na Ukrainie i nie tylko.
8 kwietnia 2026 roku Jan Ksenżepolski został skazany na 11 lat pozbawienia wolności w kolonii o ogólnym trybie. Pozostałe 5 osób również otrzymało wysokie wyroki, z wyjątkiem jednej osoby, która otrzymała niski wyrok za współpracę ze śledczymi... Jan i inni aktywiści odmówili przyznania się do winy i nie współpracowali podczas przesłuchań.
W rozmowie z Euronews działacze stowarzyszenia Port Nadziei mówią, że jak na razie wyrok został wydany jedynie przez sąd pierwszej instancji. Jan i jego adwokat złożyli apelację. Czekają na termin drugiej rozprawy. - Niestety wiemy, jaka będzie decyzja. Niemniej jednak ważne jest, by złożyć odwołanie - mówią w rozmowie z nami. Obecnie Jan przebywa w więzieniu w Sankt Petersburgu.
Przedstawiciele Portu Nadziei namawiają, by za ich pośrednictwem pisać do niego listy (a także innych więźniów politycznych), które będą go podnosić na duchu. Można je pisać po polsku, będę tłumaczone na rosyjski (w Rosji wszelka korespondencja, jaka dociera do więźniów i aresztowanych może być tylko i wyłącznie w języku rosyjskim). Listy można kierować na adres: admin@portnadziei.com