Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego dostał od szefa Zondacrypto zegarek Patek Philippe za 40 tys. euro i inne prezenty w zamian za pośredniczenie w kontaktach z UOKiK - ustalili dziennikarze śledzczy TVN24 i Wirtualna Polska. Radosław Piesiewicz zaprzecza i podkreśla, że zakupu dokonał sam.
Jak ustalili dziennikarze WP i TVN24 w materiale opublikowanym w poniedziałek, w 2025 roku Przemysław Kral miał sfinansować Radosławowi Piesiewiczowi zegarek marki Patek Philippe o wartości 40 tys. euro, a także dodatkowe prezenty, w tym bilety na mecze piłkarskie dla niego i jego rodziny. Łączną wartość korzyści, jakie miały trafić do szefa PKOl i osób z jego otoczenia, autorzy śledztwa oszacowali na 190–216 tys. zł (44-55 tys. euro), z czego sam zegarek miał kosztować około 172 tys. zł (ok 40 tys. euro).
Podstawą ustaleń są materiały z urządzeń elektronicznych i kont osób powiązanych z Zondacrypto, które – jak zaznaczono w publikacji - dziennikarze konfrontowali z relacjami byłych pracowników giełdy oraz innymi, niezależnymi źródłami.
Z dokumentów wynika, że faktura za zegarek została wystawiona 19 listopada ubiegłego roku na dane Krala i jego prywatny adres, a towar był już wtedy opłacony. Kilka dni później, 28 listopada, podczas pobytu Piesiewicza w Monako, obaj mieli się spotkać w hotelu. Po tym spotkaniu prezes PKOl miał napisać do Krala wiadomości pełne entuzjazmu, dziękując mu i wyrażając zachwyt.
Prezent za "załatwienie" sprawy w UOKiK?
Według ustaleń dziennikarzy prezent miał być formą wdzięczności za pomoc w rozwiązaniu problemów Zondacrypto z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd w 2025 roku prowadził wobec spółek z grupy Zondacrypto korespondencję dotyczącą m.in. reklam giełdy i jej przepływów finansowych – łącznie miało to być osiem pism, z czego pięć wysłano w drugiej połowie roku. Jednocześnie UOKiK pytał największe stacje telewizyjne o szczegóły emitowanych reklam giełdy.
Jak twierdzą źródła WP, Piesiewicz miał zapewniać Krala, że pomoże załatwić sprawę, powołując się na znajomości z byłym premierem Mateuszem Morawieckim oraz prezesem UOKiK Tomaszem Chróstnym. Później miał informować, że sprawa jest już rozwiązana, a korespondencja z urzędu ustała. Zakup zegarka nastąpił mniej więcej sześć tygodni po tych zapewnieniach.
Tyle że - jak wskazują dziennikarze - żadna realna interwencja nie miała miejsca. Zarówno Chróstny, jak i biuro Morawieckiego zaprzeczyli, by ktokolwiek z nich kontaktował się w sprawie Zondacrypto. Pytany wprost o rzekomą interwencję szefa PKOl, prezes UOKiK miał odpowiedzieć dziennikarzom krótko: "Nigdy nie było czegoś takiego".
Autorzy śledztwa sugerują, że w Zondacrypto błędnie odczytano ciszę ze strony urzędu jako efekt wstawiennictwa Piesiewicza. W rzeczywistości UOKiK przekazał sprawę służbom już 10 września – miesiąc przed tym, zanim prezes PKOl miał zacząć składać jakiekolwiek obietnice. Sprawa trafiła wówczas do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Piesiewicz: to był zwykły zakup
Prezes PKOl odniósł się do doniesień na platformie X, zaprzeczając jakoby otrzymał zegarek w prezencie. Zapewnił, że Kral jedynie pomógł mu w samym procesie zakupu - ze względu na trudności w nabyciu tego konkretnego modelu, mimo wcześniejszych prób. Jak twierdzi, zapłacił za zegarek gotówką, w kilku ratach, podczas osobistych spotkań z Kralem, co - jego zdaniem - mogą potwierdzić świadkowie. Zaznaczył też, że certyfikat zegarka wystawiono na jego dane, a transakcja nie była darowizną, więc nie podlegała opodatkowaniu.
"Tak, potwierdzam, że kupiłem zegarek wspomnianej marki z własnych osobistych środków, a w zakupie pomógł mi pan Przemysław Kral. Zakup akurat takiego zegarka jest skomplikowany i mimo podejmowanych przeze mnie prób wcześniej nie udało mi się nabyć zegarka tej konkretnej marki. Podczas jednej z rozmów, Przemysław Kral powiedział, że ma taką możliwość, by ten zegarek pomóc mi kupić" - wyjaśniał na platformie X.
Śledztwo WP i TVN24 wskazuje również na inne korzyści, jakie Kral miał zapewnić Piesiewiczowi i jego bliskim – między innymi miejsca VIP na listopadowy mecz AS Monaco – PSG oraz wyjazd na grudniowe spotkanie Atalanty z Chelsea w Bergamo. Koszty biletów, noclegów i transportu lotniskowego miały wynieść od 18 do 44 tys. zł.
Zondacrypto. Zaginiony założyciel i miliony w bitcoinach
Problemy Zondacrypto wyszły na jaw na początku kwietnia, gdy money.pl i Wirtualna Polska ujawniły gwałtowny, sięgający 99 proc., spadek rezerw bitcoinowych giełdy oraz narastające problemy klientów z wypłatą środków.
Do giełdy należy portfel zawierający 4,5 tys. bitcoinów, wart ponad 300 mln dolarów. Jak przekazał w kwietniu Kral, dostęp do kluczy ma Sylwester Suszek - założyciel poprzedniczki Zondacrypto, giełdy BitBay, zwany niegdyś królem polskich kryptowalut. Suszek zaginął w marcu 2022 roku, mając wówczas 33 lata.
17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła postępowanie w sprawie Zondacrypto, dotyczące oszustw znacznej wartości i prania pieniędzy – do tej pory wpłynęło już kilka tysięcy zawiadomień. 3 sierpnia śledztwo połączono z prowadzonym przez śląski wydział Prokuratury Krajowej postępowaniem w sprawie zaginięcia Suszka. Obecnie sprawę prowadzi łącznie śląski wydział Prokuratury Krajowej.