Rynek kryptowalut od lat kusi wizją szybkich zysków, ale równolegle przyciąga coraz bardziej wyrafinowanych oszustów. Głośna afera Zondacrypto pokazała, jak łatwo nawet duże i rozpoznawalne marki mogą znaleźć się w centrum niepokoju inwestorów.
Na inwestorów chętnych zarobić na kryptowalutach polują cyberprzestępcy podszywający się pod instytucje kryptowalutowe.
Filip Jurczak, adwokat z kancelarii Graś i Wspólnicy podkreśla, że problem fałszywych platform jest dziś powszechny: „Fałszywe platformy kryptowalutowe stały się jednym z najczęściej wykorzystywanych narzędzi do wyłudzania pieniędzy w Internecie.” To nie są już prymitywne strony – często przypominają profesjonalne giełdy, z wykresami i „obsługą klienta”, które mają uśpić czujność.
Mechanizm oszustwa jest zwykle podobny. Najpierw pojawia się reklama lub telefon z obietnicą wyjątkowego zysku. Potem „doradca” buduje relację i zachęca do pierwszej wpłaty. Kluczowy moment następuje później:
-„Platforma pokazuje symulowane wyniki inwestycji, które mają uwiarygodnić cały proces – w istocie ta platforma nie inwestuje naszych pieniędzy" - mówi Jurczak. W praktyce oznacza to, że widoczne na koncie „zyski” istnieją tylko na ekranie.
-"Z prawnego punktu widzenia mamy tu najczęściej do czynienia z przestępstwem oszustwa, polegającym na doprowadzeniu osoby do niekorzystnego rozporządzenia swoim majątkiem poprzez wprowadzenie jej w błąd. Często dochodzi również do podszywania się pod istniejące instytucje finansowe lub znane marki, co dodatkowo wzmacnia wiarygodność fałszywej platformy" - dodaje ekspert.
Najbardziej niebezpieczny etap przychodzi wtedy, gdy inwestor chce wypłacić środki. Wtedy zaczynają się problemy, dodatkowe opłaty i blokady. Jak zauważa Jurczak: „Jeśli platforma uzależnia wypłatę od dodatkowych opłat lub przestaje odpowiadać na kontakt – istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z oszustwem.”
Co doradza ekspert? Po pierwsze – sceptycyzm. Każda oferta gwarantująca szybki i pewny zysk powinna zapalać czerwoną lampkę. Po drugie – weryfikacja. Sprawdzenie firmy, jej rejestracji i opinii zajmuje kilka minut, a może uchronić przed utratą oszczędności. Po trzecie – brak presji. Uczciwe inwestycje nie wymagają decyzji podejmowanych „tu i teraz”.