Loader
Śledź nas
Reklama

Łódź stanęła w płomieniach, pasażerowie skoczyli do wody. Wielka akcja ratunkowa na kanale La Manche

Łódź ratunkowa SNSM, mocno zaangażowana w ratowanie migrantów próbujących przeprawić się przez kanał La Manche z Francji do Wielkiej Brytanii.
Łódź ratunkowa SNSM, mocno zaangażowana w ratowanie migrantów próbujących przepłynąć kanał La Manche z Francji do Wielkiej Brytanii. Prawo autorskie  AP Photo/Jean-Francois Badias
Prawo autorskie AP Photo/Jean-Francois Badias
Przez Nathan Joubioux z AP & AFP
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

157 migrantów trzeba było ratować z łodzi, która zapaliła się i zaczęła rozpadać podczas próby przeprawy przez kanał La Manche. Wypadek nie zakończył się tragedią, ale ponownie zwrócił uwagę na rosnącą skalę niebezpiecznych przepraw i kryzys migracyjny w Europie.

We wtorek, 4 sierpnia, przeprowadzono zakrojoną na szeroką skalę akcję ratunkową, podczas której udzielono pomocy 157 osobom próbującym przedostać się z Francji do Wielkiej Brytanii – poinformowały władze obu krajów. To jedna z największych tego typu operacji od 2018 roku, kiedy rozpoczęto prowadzenie statystyk dotyczących takich zdarzeń.

REKLAMA
REKLAMA

Ponton wciąż znajdował się we francuskiej strefie poszukiwania i ratownictwa, gdy jego silnik stanął w płomieniach. Wkrótce jednostka zaczęła się rozpadać – przekazała prefektura morska dla kanału La Manche i Morza Północnego. Jak doprecyzowała prefektura Pas-de-Calais, incydent „zmusił jego pasażerów do skoku do wody”.

Francuskie służby skierowały na miejsce dwa statki ratownicze, śmigłowiec marynarki wojennej oraz zespoły medyczne. W akcję zaangażowały się również Royal National Lifeboat Institution (RNLI), brytyjska organizacja charytatywna specjalizująca się w ratownictwie morskim, oraz brytyjska służba graniczna Border Force.

W wyniku zdarzenia nikt nie zginął. Francuskie służby uratowały 103 osoby, a brytyjskie – kolejnych 54. Wszystkich poszkodowanych przetransportowano na ląd do portu w Boulogne-sur-Mer, gdzie zapewniono im pomoc medyczną i niezbędną opiekę.

Jak poinformowały francuskie władze oraz RNLI, łódź wypłynęła z normandzkiej miejscowości Veules-les-Roses około godziny 6 rano. Od momentu wypłynięcia była obserwowana przez francuskie służby ratunkowe.

Przeprawa z narażeniem życia

Francuskie władze morskie przypominają, że migranci próbujący przeprawić się przez kanał La Manche na prowizorycznych łodziach często odmawiają przyjęcia pomocy, dopóki nie znajdą się w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Ratownicy nie podejmują interwencji siłą, ponieważ mogłoby to doprowadzić do wywrócenia łodzi i zagrozić życiu jej pasażerów.

Jednostki wykorzystywane do przepraw są często przepełnione. Według francuskich władz morskich średnia liczba osób przewożonych na jednej łodzi wzrosła z 26 w 2021 roku do 65 od początku tego roku.

W ostatnich tygodniach świadkowie we Francji informowali również o coraz większych jednostkach wykorzystywanych do przepraw przez kanał. Ich długość ma wynosić około 12 metrów, podczas gdy wcześniej najczęściej spotykano łodzie o długości 8–10 metrów.

W czwartek, 30 lipca, cztery osoby zginęły podczas dwóch oddzielnych prób przeprawy przez kanał La Manche. Z wyliczeń AFP, opartych na oficjalnych danych francuskich i brytyjskich, wynika, że od początku roku podczas prób przedostania się przez kanał zginęło co najmniej 14 osób. W ubiegłym roku życie straciło 29 migrantów.

Wyraźny spadek liczby prób przeprawy

Rząd Wielkiej Brytanii wykazuje „niewzruszoną determinację”, by zmierzyć się z tym problemem – zapewnił premier Andy Burnham. „Robimy postępy, ale nie spuszczamy sprawy z oczu”.

Aby ograniczyć liczbę takich przepraw, Londyn i Paryż podpisały na początku roku porozumienie o wartości kilku milionów euro. Zakłada ono m.in. wzmocnienie patroli policyjnych i nadzoru nad wybrzeżem północnej Francji. Przewiduje również wykorzystanie nowych technologii do walki z tzw. „taxi boats” – niewielkimi łodziami motorowymi, zazwyczaj pontonami, za pomocą których przemytnicy przewożą migrantów wzdłuż północnego wybrzeża Francji.

Porozumienie już zdaje się przynosić efekty. „Liczba przepraw spadła w tym roku o 50 proc. w porównaniu z tym samym okresem w 2025 roku” – powiedział z zadowoleniem Andy Burnham. „Lipiec, który właśnie za nami, był miesiącem z najmniejszą liczbą przepraw od sześciu lat. Widać więc wyraźnie postępy, ale nie zamierzamy spocząć na laurach. Będziemy kontynuować nasze wysiłki bez wytchnienia”.

Na te dane zwrócił we wtorek uwagę również Laurent Nuñez, francuski minister spraw wewnętrznych. „Od początku roku doszło do 160 udanych przepraw, podczas gdy w ubiegłym roku w tym samym okresie było ich 413. Liczba osób, którym udało się przeprawić, wyniosła w zeszłym roku 24 tys., a teraz spadła do 10 tys. Jednocześnie odsetek nieudanych prób wzrósł z 58 proc. do 65 proc. od początku tego roku” – wyliczał podczas konferencji prasowej.

Migracja coraz ważniejszym tematem w Europie

Napływ migrantów od lat stanowi poważne wyzwanie dla kolejnych rządów w Londynie. Kwestia ta przyczyniła się również do wzrostu poparcia dla skrajnie prawicowej partii Reform UK, kierowanej przez Nigela Farage’a.

To właśnie tym problemem zamierza zająć się nowy premier Wielkiej Brytanii. „Musimy rozwiązać ten problem, zamiast robić z niego narzędzie bieżącej walki politycznej”. Andy Burnham chce „stawić mu czoła”, „odzyskać kontrolę nad sytuacją” i „wprowadzić zmiany, które uspokoją społeczeństwo”.

Premier zapewnia, że Brytyjczycy nie chcą granicy, która sprawia wrażenie wymykającej się spod kontroli. „Musimy odzyskać kontrolę nad naszymi granicami, jednocześnie nadal udzielając wsparcia osobom, które naprawdę potrzebują ochrony” – podkreślił.

Ceuta, hiszpańska eksklawa, która stała się ogniskiem napięć

W ubiegłym tygodniu przedostanie się do hiszpańskiej eksklawy Ceuta około 72 tys. Marokańczyków wywołało oburzenie części europejskich przywódców. Rzym i Kopenhaga domagały się nawet wykluczenia Hiszpanii ze strefy Schengen, choć na tym terytorium kontrole graniczne i tak są obowiązkowe.

We wtorek ministrowie spraw wewnętrznych państw UE spotkali się na nieformalnym posiedzeniu. Jak przekazał Laurent Nuñez, „uzgodnili”, że strefa Schengen nie jest „problemem”, lecz „raczej rozwiązaniem”.

Po wideokonferencji francuski minister spraw wewnętrznych wyraził ubolewanie z powodu „podziałów”, które ujawniły się w Unii Europejskiej. Stwierdził również, że niektóre państwa dopuszczają się „ingerencji”, by „atakować Unię Europejską”.

„W żadnym momencie strefa Schengen nie została w tym kryzysie naruszona” – zapewnił hiszpański minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska Gómez. „Strefa Schengen nigdy nie była zagrożona, nawet w najmniejszym stopniu”.

Fernando Grande-Marlaska Gómez doprecyzował, że do Maroka powróciło już ponad 70 tys. osób. Tymczasowy bilans ofiar śmiertelnych wynosi natomiast 75 osób.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Skrajnie prawicowa Reform UK chce użyć marynarki, by zatrzymać łodzie migrantów na Kanale

Rząd wiedział o zagrożeniu. Mimo ostrzeżeń Ceuta została zalana migrantami

Francja: migranci wsiadają na przepełnioną łódź do Wielkiej Brytanii przez kanał La Manche