Darren Jones wycofał się z walki o przywództwo Partii Pracy i otwarcie poparł Andy’ego Burnhama. Jego decyzja wzmacnia pozycję faworyta do objęcia stanowiska premiera Wielkiej Brytanii.
Andy Burnham umocnił swoją pozycję faworyta w wyścigu o przywództwo Partii Pracy po tym, jak jeden z najważniejszych ministrów rządu wykluczył własny start.
Sekretarz premiera i kanclerz Księstwa Lancaster Darren Jones oświadczył, że nie zamierza ubiegać się o stanowisko lidera ugrupowania.
Jednocześnie otwarcie poparł Burnhama.
"Andy Burnham będzie następnym premierem" - powiedział Jones w rozmowie ze Sky News.
"Gdyby doszło do rywalizacji między ministrami Partii Pracy, to on by ją wygrał” - dodał.
Minister dał również do zrozumienia, że nie widzi uzasadnienia dla własnej kandydatury.
"Pytanie dla mnie brzmi, jaki byłby pożytek z takiej walki o przywództwo dla kraju i dla partii" - zaznaczył.
Jeszcze do niedawna Jones był wymieniany wśród potencjalnych kandydatów.
Część posłów Partii Pracy zachęcała go do startu przeciwko Burnhamowi, argumentując, że mogłoby to doprowadzić do szerszej debaty na temat kierunku polityki gospodarczej partii.
Jego rezygnacja z udziału w wyścigu znacząco wzmacnia pozycję byłego burmistrza Manchesteru.
W praktyce eliminuje jednego z niewielu polityków, którzy mogliby zagrozić jego drodze do przywództwa.
Wcześniej ze startu zrezygnował także Wes Streeting.
Były minister zdrowia, który deklarował gotowość udziału w każdym wyścigu o kierownictwo partii, udzielił Burnhamowi poparcia.
Obecnie jedynym potencjalnym konkurentem pozostaje Al Carns, były minister ds. sił zbrojnych.
Carns, były żołnierz piechoty morskiej z 24-letnim stażem służby, powiedział w poniedziałek, że nie podjął jeszcze decyzji o kandydowaniu.
Zaznaczył jednak, że Wielka Brytania potrzebuje "ogólnonarodowej debaty" o tym, "czym ten kraj chce być przy okazji następnych wyborów powszechnych".
Aby stanąć do rywalizacji o przywództwo Partii Pracy, kandydat musi uzyskać poparcie co najmniej 81 posłów.
Wyścig o sukcesję rozpoczął się po poniedziałkowej rezygnacji Keira Starmera.
Premier ustąpił po tygodniach narastającej presji związanej z katastrofalnym wynikiem Partii Pracy w majowych wyborach lokalnych.
Tego samego dnia Burnham wrócił do Westminsteru. W latach 2001–2017 reprezentował w Izbie Gmin okręg Leigh.
Jego powrót do parlamentu był możliwy dzięki zwycięstwu w ubiegłotygodniowych wyborach uzupełniających w okręgu Makerfield.
Burnham zdobył około 55 procent głosów, wyraźnie wyprzedzając kandydatów Reform UK oraz Restore Britain.