Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

G7 w Évian: Macron mówi o „obiektywnym sukcesie”, ale napięcia z USA pozostają

Prezydent Trump śmieje się podczas sesji G7 prowadzonej przez prezydenta Macrona
Prezydent Trump śmieje się podczas sesji G7 prowadzonej przez prezydenta Macrona Prawo autorskie  AP PHOTO
Prawo autorskie AP PHOTO
Przez Maria Tadeo
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Macron uznał szczyt G7 za „obiektywnie udany”, wskazując na porozumienia dotyczące m.in. Ukrainy i Iranu, jednak zmienna i nieprzewidywalna dyplomacja Donalda Trumpa nadal zaciemnia relacje między Europą a Stanami Zjednoczonymi.

Na scenie prezydent Francji nie krył satysfakcji.

REKLAMA
REKLAMA

Gdy w środę, po trzech dniach intensywnych rozmów o wysoką stawkę, szczyt G7 dobiegł końca, Emmanuel Macron ogłosił, że spotkanie było – jak sam to określił – „obiektywnym sukcesem”. Za najlepszy dowód uznał wspólną deklarację przyjętą przez wszystkich przywódców, w tym prezydenta USA Donalda Trumpa.

Jeszcze przed rozpoczęciem szczytu nie brakowało spekulacji, że Trump może w ogóle nie pojawić się na spotkaniu albo opuścić je przed jego zakończeniem.

Francuscy dyplomaci obawiali się również sporów, dyplomatycznych wpadek i braku jedności, które mogłyby podważyć znaczenie formatu G7 na arenie międzynarodowej.

Rok wcześniej, podczas szczytu w Kanadzie, Trump wyjechał przed zakończeniem obrad po wybuchu wojny między Izraelem a Iranem. Tamto spotkanie nie zakończyło się przyjęciem wspólnego stanowiska w najważniejszych kwestiach, a amerykańskie cła nałożone na sojuszników dodatkowo pogłębiały niepewność i budziły obawy partnerów z Unii Europejskiej.

Tym razem francuscy dyplomaci podkreślali, że szczyt przyniósł oczekiwane rezultaty. Macron poszedł jednak o krok dalej. Na konferencji prasowej po zakończeniu obrad stwierdził, że spotkanie w Évian było punktem zwrotnym.

„To realna zmiana w porównaniu z ostatnimi miesiącami, nie tylko po stronie Europejczyków, ale całej grupy G7” – powiedział.

W środę nad ranem przywódcy uzgodnili wspólną deklarację, w której zapisano: „Pozostajemy zjednoczeni w naszym niezachwianym poparciu dla Ukrainy w obronie jej wolności, suwerenności i integralności terytorialnej”.

Komunikat zapowiada także zaostrzenie sankcji wobec rosyjskiego sektora energetycznego. Tym samym spełnia jeden z najważniejszych postulatów europejskich i ukraińskich władz, które od miesięcy apelują o zwiększenie presji na Władimira Putina.

Źródła Euronews określają ten krok jako „prawdziwy moment zbliżenia stanowisk” między administracją USA a europejskimi partnerami.

„Ten szczyt w Évian oznacza bardzo głęboką zmianę podejścia. Pokazuje gotowość Stanów Zjednoczonych do współpracy z Europejczykami na rzecz Ukrainy” – mówił Macron.

Dyplomatyczna ofensywa Europy

Dla państw europejskich, które jeszcze niedawno obawiały się, że zostaną odsunięte od rozmów o przyszłości pokoju na kontynencie, ich miejsce przy stole negocjacyjnym wydaje się dziś znacznie pewniejsze. Zwłaszcza że Trump wcześniej stawiał przede wszystkim na bezpośrednie kontakty z Putinem.

Impuls płynący ze szczytu G7 potwierdza również skuteczność europejskiej strategii polegającej na utrzymywaniu bliskich relacji z Waszyngtonem przy jednoczesnym wzmacnianiu własnego wsparcia dla Ukrainy – zarówno dyplomatycznego, wojskowego, jak i finansowego.

Macron podtrzymał tę ocenę. Przyznał, że po rozpoczęciu przez Stany Zjednoczone negocjacji z Putinem i wyciągnięciu do Moskwy „ręki” Europejczycy musieli przegrupować swoje działania. Ostatecznie jednak wszyscy doszli do tego samego wniosku – Rosja nie wykazuje realnej gotowości do zawarcia pokoju, a Ukraina radzi sobie znacznie lepiej, niż „niektórzy sądzili”.

Europejskie źródła przekazały Euronews, że taki przekaz dotarł również do Trumpa. Prezydent USA zasugerował, że Waszyngton może ponownie nałożyć sankcje na rosyjski sektor energetyczny, choć nie wskazał żadnego konkretnego terminu.

Pozytywnie oceniono także roboczą sesję poświęconą Ukrainie. Prezydent Wołodymyr Zełenski nie zdołał jednak doprowadzić do osobnego spotkania z Trumpem i odbył z nim jedynie krótką rozmowę na marginesie dyskusji w szerszym gronie.

W miarę nasilania się wysiłków na rzecz rozpoczęcia rozmów pokojowych jeden z przedstawicieli UE powiedział Euronews, że przewodniczący Rady Europejskiej António Costa, reprezentujący wszystkie 27 państw członkowskich, dyskretnie badał możliwość nawiązania kanału komunikacji z Kremlem. Kijów od dawna apeluje, by Europa odgrywała w negocjacjach bardziej aktywną rolę.

Urzędnik zaznaczył jednak, że „nie rozmawiano o żadnych konkretach”, podkreślając, że Unia Europejska nie postrzega siebie jako mediatora, lecz jako stronę wspierającą Ukrainę. Temat ma powrócić podczas czwartkowego szczytu unijnych przywódców z udziałem prezydenta Zełenskiego.

Gdy liderzy zaczęli opuszczać hotel Royal po wielogodzinnych obradach, można było odnieść wrażenie, że Europejczycy znaleźli sposób działania, który – przynajmniej na razie i przynajmniej w Évian – przynosi efekty. Opiera się on na aktywnej dyplomacji, konsekwentnym zaangażowaniu i przemyślanej obronie własnych interesów.

Zabiegając o dalsze wsparcie dla Ukrainy, europejscy przywódcy z zadowoleniem przyjęli również porozumienie Trumpa z Iranem dotyczące zakończenia wojny, choć wokół irańskiego programu nuklearnego nadal pozostaje wiele niewiadomych. Sami europejscy urzędnicy przyznają, że porozumienie nie jest pozbawione ryzyka.

Mimo to wśród sojuszników panowało przekonanie, że osiągnięty kompromis daje szansę uniknięcia jeszcze gorszych scenariuszy. Może złagodzić presję na światowe rynki energii, ponownie skierować uwagę społeczności międzynarodowej na Ukrainę oraz pomóc ograniczyć działania militarne Izraela, które część państw europejskich uznaje za zbyt daleko idące, zwłaszcza w krajach sąsiednich, takich jak Liban.

„Stanowiska obu stron w tej kwestii wyraźnie się do siebie zbliżyły” – ocenił jeden z dyplomatów.

Po zakończeniu szczytu Donald Trump udał się do Wersalu – dawnej rezydencji Ludwika XIV, Króla Słońce – na uroczystą kolację z okazji 250-lecia francusko-amerykańskiej przyjaźni.

Zapytany, czy tak wystawna oprawa nie jest zbyt daleko idącym ukłonem wobec amerykańskiego prezydenta, Emmanuel Macron odpowiedział, że pałac w Wersalu od zawsze był i pozostaje ważnym narzędziem francuskiej dyplomacji.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Projekt porozumienia USA–Iran ujawniony. Teheran ma zrezygnować z programu nuklearnego

Parlament Finlandii popiera zniesienie całkowitego zakazu broni jądrowej

G7 w Évian: Macron mówi o „obiektywnym sukcesie”, ale napięcia z USA pozostają