1 sierpnia w Polsce to dzień pamięci, w Niemczech - wciąż mało znany. O Powstaniu Warszawskim z 1944 roku przypomina w Berlinie wystawa „Nowy początek Warszawy”, pokazująca zarówno skalę zniszczenia miasta, jak i jego niezwykłą odbudowę.
Kobieta stoi pośrodku pustego morza gruzów. W miejscu, gdzie niegdyś znajdowało się warszawskie getto, spogląda na rumowisko ciągnące się aż po horyzont. Fotografia ukazuje to, co pozostało po nazistowskim akcie zemsty na walczącej Warszawie - stolicy zamienionej w morze ruin.
Po 63 dniach walk, 2 października 1944 roku, polska Armia Krajowa pod dowództwem generała Tadeusza Komorowskiego podpisała akt kapitulacji. W czasie powstania zginęło nawet 200 tysięcy Polek i Polaków. Setki tysięcy ocalałych wywieziono do obozów koncentracyjnych lub deportowano na przymusowe roboty w głąb III Rzeszy.
Adolf Hitler i nazistowskie kierownictwo nakazali ponadto systematyczne zniszczenie stolicy - w odwecie za wybuch powstania. Skala spustoszenia była bezprecedensowa: pod koniec wojny około 85 procent Warszawy leżało w gruzach.
Całe dzielnice zrównano z ziemią. Muzea, biblioteki, archiwa, teatry, kościoły i pomniki celowo wysadzano w powietrze lub podpalano. Zniszczeniu uległo około 90 procent infrastruktury przemysłowej i zabytków oraz 72 procent budynków mieszkalnych.
Metropolia, niegdyś nazywana „Paryżem Wschodu”, zamieniła się w rozległe morze ruin. Rozważano nawet przeniesienie funkcji stołecznych do Łodzi i pozostawienie zniszczonej Warszawy jako trwałego pomnika niemieckiej dewastacji.
Feniks z popiołów
Na fotografiach ekshumacje ofiar Powstania Warszawskiego sąsiadują z obrazami dzieci tańczących wśród ruin i ludzi odprawiających nabożeństwa pośród zniszczonego miasta.
Zdjęcia pochodzące z zasobów Polskiej Agencji Prasowej (PAP) są czymś więcej niż dokumentacją skali nazistowskiego zniszczenia. Ukazują również niezłomną wolę życia miasta, które - mimo ogromu poniesionych strat - podniosło się z ruin. Jego odbudowa stała się symbolem polskiego odrodzenia i determinacji, by Warszawa ponownie stała się żywą stolicą.
„Cały naród buduje swoją stolicę” - pod takim hasłem po 1945 roku rozpoczęła się odbudowa Warszawy. Już w lutym 1945 roku rząd powołał Biuro Odbudowy Stolicy. Materiały budowlane sprowadzano z różnych regionów Polski, cegły odzyskiwane z gruzów wykorzystywano ponownie, a w odbudowę miasta zaangażowały się tysiące osób.
Na jednym ze zdjęć prezentowanych na wystawie widać łańcuch ludzi przekazujących sobie cegły - symbol wysiłku, który przeszedł do historii jako ogólnonarodowy zryw. Komunistyczny reżim wykorzystał tę mobilizację do umacniania swojej politycznej legitymacji i przedstawiania się jako architekt nowej Polski.
Szczególnie symboliczna była udana rekonstrukcja historycznego centrum miasta. Niemal doszczętnie zniszczoną starówkę odbudowano na podstawie dawnych fotografii, planów i obrazów. Fakt, że od 1980 roku warszawska Starówka znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, jest w dużej mierze rezultatem tej wyjątkowej mobilizacji.
Dla Patryka Szostaka, rzecznika prasowego berlińskiego Instytutu Pileckiego, zdjęcia są kluczem do zrozumienia współczesnej Warszawy: „Warto najpierw zobaczyć wystawę fotograficzną, a potem pojechać do Warszawy. Dopiero wtedy człowiek rozumie, skąd bierze się energia i inspirujący charakter tego miasta”.
Powstanie Warszawskie: w Polsce kluczowe, w Niemczech zapomniane?
Do dziś to właśnie Powstanie Warszawskie, bardziej niż późniejsza odbudowa miasta, najsilniej wpływa na polskie przekonanie o sobie jako o narodzie ceniącym wolność.
1 sierpnia 1944 roku polska Armia Krajowa, licząca około 40 tysięcy żołnierzy, wystąpiła zbrojnie przeciwko niemieckiej okupacji. Jej celem było przejęcie kontroli nad Warszawą, zanim wkroczy do niej Armia Czerwona. „Lepiej wyzwolić się samemu, niż zostać wyzwolonym” - brzmiało hasło dowódcy podziemnej armii.
Nadzieja na uprzedzenie sowieckiej dominacji pchnęła powstańców do walki, której szanse na zwycięstwo były niewielkie. Pod względem militarnym byli wyraźnie słabsi od wojsk niemieckich, a Armia Czerwona zatrzymała się na drugim brzegu Wisły. Wielu historyków interpretuje to jako świadome wyrachowanie Stalina, który w ten sposób torował drogę powojennej Polsce uzależnionej od Moskwy.
Podczas gdy w Polsce Powstanie Warszawskie uchodzi za moment narodowej samoobrony, w niemieckiej pamięci zbiorowej niemal nie odgrywa roli. Nierzadko jest mylone z powstaniem w getcie warszawskim.
Serce polskiej tożsamości
Jak zryw zakończony militarną klęską mógł stać się opowieścią założycielską demokratycznej Polski po 1989 roku? Odpowiedzi udziela historyk Stephan Lehnstaedt, profesor studiów nad Holokaustem na Touro University Berlin. Jego wydana w 2024 roku książka „Der Warschauer Aufstand” jest jedną z nielicznych niemieckojęzycznych monografii poświęconych powstaniu z 1944 roku.
Dla dzisiejszego znaczenia powstania i kształtowania „polskiej świadomości historycznej” kluczowe jest to, że Armia Krajowa stanęła naprzeciw dwóch przeciwników: niemieckiej okupacji i nadciągającej Armii Czerwonej.
Pamięć o Armii Krajowej budowana jest zarazem w odróżnieniu od pamięci o powstaniu w getcie warszawskim. Tamten zryw postrzegany jest przede wszystkim jako żydowski opór wobec nazistowskiej polityki zagłady, podczas gdy Powstanie Warszawskie stało się symbolem polskiej walki o wolność.
Polska: długa droga do upamiętnienia
„To, że powstanie zajmuje dziś tak centralne miejsce w polskiej pamięci, ma również związek z jego wieloletnim wypieraniem” - tłumaczy Lehnstaedt w rozmowie z Euronews. W komunistycznej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej pamięć o Armii Krajowej była tłumiona, ponieważ dla władz stanowiła polityczne zagrożenie. Powstanie w dużej mierze zniknęło z oficjalnej historiografii.
Dopiero po 1989 roku zaczęto tworzyć szeroką kulturę pamięci. Kolejnym ważnym krokiem było otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego w stolicy w 2004 roku. Placówka stała się głównym miejscem refleksji nad tym wydarzeniem.
Rozdział historii przez lata przemilczany coraz bardziej stawał się „wydarzeniem o narodowym znaczeniu” - podkreśla Lehnstaedt. Wieloletnia „potrzeba nadrobienia zaległości” w sferze pamięci tłumaczy, dlaczego Powstanie Warszawskie uchodzi dziś za symbol narodowy.
„Aby zrozumieć współczesną Polskę, trzeba zmierzyć się z Powstaniem Warszawskim”
To, że Powstanie Warszawskie jest inaczej pamiętane w kraju sprawców i w kraju ofiar, wynika z odmiennych doświadczeń historycznych. „Dla historii Polski powstanie jest sprawą centralną, dla historii II wojny światowej miało jednak niewielkie znaczenie” - wyjaśnia Lehnstaedt.
Brutalne stłumienie powstania i zniszczenie Warszawy przez długi czas ginęły w niemieckiej pamięci wśród wielu innych zbrodni nazistowskich popełnionych podczas wojny.
To, że los polskiej stolicy jest dziś w Niemczech lepiej dostrzegany, ma również związek ze zmianą polskiego dyskursu pamięci - dodaje historyk.
Po 1989 roku w upamiętnianiu powstania na pierwszym planie znajdowała się przede wszystkim rola Związku Sowieckiego: brak wsparcia ze strony Armii Czerwonej oraz późniejsza sowiecka dominacja nad Polską.
Od zmiany rządu w 2015 roku, za rządów Prawa i Sprawiedliwości, w centrum uwagi znalazła się natomiast w większym stopniu niemiecka okupacja i historyczna odpowiedzialność zachodniego sąsiada - opisuje Lehnstaedt.
Ta zmiana perspektywy przyczyniła się również do wzrostu zainteresowania Powstaniem Warszawskim w Niemczech. Z okazji 80. rocznicy, przypadającej w 2024 roku, liczne niemieckie media szeroko relacjonowały to wydarzenie. Dla badacza Holokaustu mierzenie się z tym tematem jest niezbędne: „Aby zrozumieć dzisiejszą Polskę, trzeba zajmować się Powstaniem Warszawskim”.
Jak wypełnić lukę w polsko-niemieckiej kulturze pamięci?
Luka w polsko-niemieckiej kulturze pamięci wciąż jednak pozostaje. „Polacy nadal wiedzą więcej o Niemcach, niż Niemcy o Polsce” - uważa Lehnstaedt.
Zwłaszcza w kwestiach takich jak żądania reparacji w Niemczech wciąż częściowo brakuje wrażliwości na to, jak głęboko historia II wojny światowej jest obecna w polskiej pamięci. Kluczowa jest więc większa gotowość do dialogu - i lepsze wzajemne poznanie odmiennych doświadczeń historycznych.
Z berlińskiego Instytutu Pileckiego płynie również postulat, by 1 sierpnia mocniej zakorzenić w europejskiej kulturze pamięci jako dzień pamięci o walce o wolność. Przesłanie wystawy i historii Warszawy jest bowiem dziś aktualne jak nigdy: wolność wymaga wysiłku i odwagi, a nawet w europejskich demokracjach nigdy nie jest dana raz na zawsze.