Rumuńska minister spraw zagranicznych Oana Toiu potwierdziła w rozmowie z Euronews, że dron, który uderzył w Rumunię, był rosyjski i przenosił materiały wybuchowe.
Rumunia poinformowała w piątek, że rosyjski dron z ładunkiem wybuchowym rozbił się we wschodnim mieście Gałacz, wywołując pożar na dachu bloku mieszkalnego.
„Uważamy, że pełna odpowiedzialność za narażenie naszych cywilów na niebezpieczeństwo spoczywa na Federacji Rosyjskiej” – powiedziała w rozmowie z Euronews minister spraw zagranicznych Rumunii, Oana Toiu.
„Mamy już ostateczne potwierdzenie od ekip pracujących na miejscu, że był to rosyjski dron i że przenosił materiały wybuchowe”.
Po incydencie prezydent Rumunii, Nicușor Dan, uznał rosyjskiego konsula w Konstancy za persona non grata i zapowiedział zamknięcie rosyjskiego konsulatu w tym czarnomorskim porcie.
„Traktujemy to jako wyraźny sygnał dla Rosji, że takie działania są nie do przyjęcia, a bezpieczeństwo naszych obywateli jest dla nas absolutnym priorytetem” – powiedziała Toiu.
Incydent wywołał ostrą krytykę ze strony przywódców w całej Europie.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, powiedziała w piątek, że Rosja „przekroczyła kolejną granicę” i zapowiedziała dalszą presję na Moskwę.
„W pełni solidaryzujemy się z Rumunią i jej obywatelami” – dodała von der Leyen, informując, że UE przygotowuje już 21. pakiet sankcji wobec Rosji.
W oświadczeniu NATO potępiło „skrajną nieodpowiedzialność” Rosji i zapowiedziało wzmocnienie obrony przed „wszelkimi zagrożeniami, w tym dronami”.
Rumuńska minister z zadowoleniem przyjęła to wsparcie. „To bardzo ważne, bo trzeba stale potwierdzać, że bezpieczeństwo jednego kraju jest bezpieczeństwem wszystkich” – podkreśliła.
Chce jednak pójść dalej i zwiększyć presję na Rosję.
„Rano rozmawiałam z Kają Kallas o przyspieszeniu prac nad 21. pakietem sankcji i widzimy tu wyraźne poparcie” – oświadczyła Toiu.