Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Włochy: powiedz, jaki masz zawód, a powiem, jakim jesteś oszustem podatkowym

Radiowóz Guardia di Finanza
samochód Guardia di Finanza Prawo autorskie  Remo Guidi/
Prawo autorskie Remo Guidi/
Przez Stefania De Michele
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

W 2022 r. szara strefa we Włoszech przekroczyła 181 mld euro – podaje Istat. Dziś przenosi się do sieci: na platformy, mikrozlecenia i dochody cyfrowe.

Powiedz, czym się zajmujesz, a powiem ci także, gdzie fiskus patrzy dziś najuważniej.

REKLAMA
REKLAMA

Bo włoska szara strefa to już nie tylko gotówka wciskana do szuflady ani paragon, który „przepadł”. Coraz częściej przechodzi przez platformy cyfrowe, dorywcze zlecenia, mikrodziałalność online oraz dochody, które rodzą się w mediach społecznościowych czy na marketplace’ach.

Włochy. Nowe oblicze unikania podatków

Kiedyś był to murarz opłacany gotówką, restaurator, u którego „terminal dziś nie działa”, profesjonalista z pokwitowaniem pisanym ręcznie i klasyczne „to może bez faktury?”. Szara strefa zmieniła styl: mniej kopert pod stołem, więcej linków w bio. Przede wszystkim jednak więcej platform, aplikacji, płatności cyfrowych i działalności urodzonych w sieci, które często liczą, że w sieci także znikną.

Spoiler: to wcale nie jest takie proste.

A liczby wciąż są ogromne. Według najnowszych danych Istat o gospodarce nieobserwowanej w 2022 roku szara strefa we Włoszech sięgnęła prawie 182 mld euro, a cała gospodarka nieobserwowana – wraz z działalnością nielegalną – przekroczyła 201 mld euro, czyli 10,1 proc. PKB.

Największy udział mają przede wszystkim zaniżanie deklaracji podatkowych, nierejestrowane zatrudnienie i niezgłaszane dochody. Najbardziej narażone pozostają tradycyjne branże — gastronomia, handel, usługi dla ludności, budownictwo — ale w ostatnich latach zjawisko wyraźnie zmieniło kształt.

Mniej kopert z gotówką, więcej rozdrobnionych przelewów. Mniej klasycznej „szarej strefy”, więcej cyfrowej strefy szarości.

Szara strefa w wersji 2026: mniej gotówki, więcej algorytmów

Ta zmiana jest widoczna gołym okiem. Jeśli kiedyś unikanie podatków opierało się na anonimowości gotówki, dziś wykorzystuje zamieszanie w cyfrowym świecie. Niewielkie wpływy rozproszone po wielu platformach, płatnościach z zagranicy, dorywczych współpracach, monetyzowanych profilach w social mediach tworzą płynny ekosystem, w którym wielu wciąż sądzi, że fiskus się nie odnajdzie.

W międzyczasie zmieniły się jednak także narzędzia kontroli, co podkreśla Guardia di Finanza. Jej dowódca generalny, gen. CA Andrea De Gennaro, był gościem Trento Economics Festival 2026.

Między e-fakturami, krzyżowym sprawdzaniem danych, śledzeniem płatności i kontrolą platform cyfrowych margines, by „zniknąć”, stale się kurczy. Nic dziwnego, że kontrole coraz częściej koncentrują się na dochodach z sieci i zawodach, które wyrosły na gospodarce cyfrowej.

Mówiąc wprost: jeśli wrzucasz filmiki z Dubaju, sprzedajesz kursy motywacyjne, wynajmujesz mieszkania przez trzy różne aplikacje i zarabiasz na współpracach reklamowych, gdy równocześnie namawiasz obserwatorów, by „rzucili etat”, to prędzej czy później ktoś może o to wszystko zapytać.

Influencerzy, twórcy i spółka: gdy lajki zamieniają się w dochód

Rozdział o ekonomii twórców zasługuje na osobne omówienie. Przez lata postrzegano ją jako podatkowy Dziki Zachód: współprace opłacane produktami, honoraria bez jasnego statusu, reklamy prowadzone po amatorsku.

Potem sektor wystrzelił. A wraz z nim pojawiło się także zainteresowanie skarbówki.

Dziś temat nie dotyczy już tylko wielkich, milionowych influencerów. Wręcz przeciwnie. Prawdziwą szarą strefą są mikrotwórcy: osoby, które zarabiają na profilu w social mediach tyle, by uczynić z niego stałą działalność, ale nadal traktują to jako „dodatkowy zarobek”.

Granica jest cienka, ale kluczowa. Jeśli jest ciągłość, organizacja, promocja i przede wszystkim powtarzalny dochód, istnieje ryzyko, że fiskus uzna taką aktywność za pełnoprawny zawód. I nie, wpisanie w relacjach słowa „współpraca” nie oznacza automatycznie, że wszystko jest uregulowane.

Platformy sprzedażowe, fuchy i drugie źródła dochodu: codzienna szara strefa

Ogromna część nowej szarej strefy przechodzi także przez platformy sprzedażowe i serwisy cyfrowe. Używana odzież, odnowiona elektronika, rękodzieło, korepetycje online, konsultacje, zlecenia freelancerskie.

Z jednej strony są osoby, które rzeczywiście sprzedają od czasu do czasu pojedyncze rzeczy. Z drugiej ci, którzy zbudowali mini biznes bez rejestrowania działalności gospodarczej, przekonani, że wystarczy zmienić nazwę profilu, by pozostać niewidocznym.

Tu również problemem jest ciągłość.

Jeśli sprzedajesz sto produktów miesięcznie, masz opinie, promujesz swój profil i regularnie przyjmujesz płatności, trudno utrzymywać, że to tylko kreatywne odgracanie mieszkania.

W tym czasie platformy coraz ściślej współpracują z organami podatkowymi, a wymiana informacji rośnie. Internet nie jest już więc ziemią niczyją, jak mogło się wydawać dziesięć lat temu.

Sedno problemu? Oswojenie podejścia: „daj spokój, wszyscy tak robią”

Być może najciekawszy wymiar zjawiska ma charakter przede wszystkim kulturowy.

Bo część współczesnej szarej strefy nie wynika z wielkich, zorganizowanych oszustw, lecz z czegoś w rodzaju zbiorowego samousprawiedliwienia. To mieszanka niejasnych przepisów, niepewności zawodowej i opowieści z mediów społecznościowych.

Jeśli wszyscy coś monetyzują w sieci, każde hobby może stać się dodatkowym źródłem dochodu, a social media pokazują głównie szybki zarobek i „wolność finansową”, to także stosunek do zasad i podatków zaczyna się rozmywać.

Efektem jest gigantyczny stan zawieszenia, w którym wiele osób w ogóle nie postrzega się jako oszustów podatkowych. Czują się po prostu „sprytni”, „nieformalni”, „na etapie testów”.

Aż do chwili, gdy przychodzi pismo z Agenzia delle Entrate, które bardzo szybko sprowadza wszystkich na ziemię.

Fiskus podąża za danymi, nie za stereotypami

Stary stereotyp podatkowego oszusta z materacem pełnym gotówki coraz mniej przystaje do rzeczywistości. Dziś szara strefa jest często ultrapołączona, cyfrowa, a czasem wręcz estetyczna. Ma minimalistyczne logo, newsletter i nierzadko kurs o tym, jak „żyć bez szefa”.

Ale właśnie dlatego, że wszystko zostawia ślad – płatności, wyświetlenia, platformy, przepływy na kontach – przekonanie, że da się zarabiać w sieci bez żadnych konsekwencji podatkowych, staje się coraz bardziej kruche.

I być może tu tkwi sedno: szara strefa nie zniknęła. Po prostu zmieniła język.

Dziś mówi językiem social mediów.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Shakira wygrywa walkę sądową z organami podatkowymi i odzyska ponad 60 milionów euro

Dochody podatkowe jako udział w PKB w Europie: Które kraje pobierają najwięcej?

Włochy: powiedz, jaki masz zawód, a powiem, jakim jesteś oszustem podatkowym