Donald Trump przekonuje, że przyczynił się do uratowania ośmiu irańskich kobiet przed wykonaniem wyroków śmierci. Jednocześnie w mediach społecznościowych pojawiają się głosy podważające wiarygodność tej historii – część użytkowników twierdzi, że opublikowane zdjęcie zostało wygenerowane przez AI.
W ubiegłym tygodniu prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump opublikował zdjęcie ośmiu irańskich kobiet, które – jak twierdził – zostały skazane na karę śmierci. W swoim wpisie zaapelował do władz Iranu o ich natychmiastowe uwolnienie.
Dzień później, na swojej platformie społecznościowej Truth Social, poinformował, że kobiety zostały ułaskawione. Według jego relacji cztery z nich odzyskały wolność od razu, natomiast pozostałe cztery miały zostać skazane na miesiąc pozbawienia wolności.
Na te doniesienia odpowiedziała irańska agencja prasowa Mizan, powiązana z tamtejszym wymiarem sprawiedliwości. Określiła ona wpis Trumpa jako sfabrykowany, podkreślając, że żadna z kobiet widocznych na zdjęciu nie została skazana na śmierć. Według agencji część z nich została zwolniona, a wobec innych postawiono zarzuty, które – jeśli zostaną potwierdzone – mogą skutkować karą więzienia, lecz nie egzekucją.
Równolegle w internecie, na kontach powiązanych z Iranem, zaczęły się pojawiać sugestie, że sam wpis mógł zostać wygenerowany przez sztuczną inteligencję, co dodatkowo podważało jego wiarygodność.
Czy jednak te twierdzenia są zgodne z prawdą? W tej sprawie zwrócono się do dwóch niezależnych organizacji zajmujących się prawami człowieka. Ich ustalenia podają w wątpliwość narracje obu stron.
Jedna kobieta skazana na śmierć
Według organizacji Iran Human Rights z siedzibą w Oslo oraz amerykańskiej Human Rights Activists in Iran (HRA), tylko jedna z kobiet przedstawionych na zdjęciu faktycznie usłyszała wyrok śmierci.
Z ustaleń Iran Human Rights wynika, że Bita Hemmati została zatrzymana na początku stycznia wraz z mężem, bratem oraz dwiema innymi osobami. Wszyscy oni zostali skazani na karę śmierci przez 26. Wydział Sądu Rewolucyjnego w Teheranie.
Hemmati postawiono zarzuty zranienia członka Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), a także prowadzenia „działań operacyjnych na rzecz wrogiego rządu Stanów Zjednoczonych oraz grup terrorystycznych (antyrewolucyjnych i monarchistycznych)”. Według aktu oskarżenia miały one obejmować udział w protestach, w tym użycie materiałów wybuchowych i zapalających, co – jak twierdzą władze – doprowadziło do zranienia setek cywilów oraz funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.
Według organizacji Human Rights Activists in Iran (HRA), w sprawie Hemmati prokuratura miała opierać się na zeznaniach wymuszonych podczas śledztwa.
Niezależny portal IranWire zwrócił uwagę, że wyrok wobec Hemmati nie jest prawomocny i może zostać zaskarżony. Na ten moment dostęp do niezależnych, potwierdzonych informacji dotyczących dalszego przebiegu jej sprawy pozostaje bardzo ograniczony.
Wprowadzające w błąd twierdzenia obu stron
Poza przypadkiem Hemmati, informacje dotyczące pozostałych siedmiu kobiet są fragmentaryczne. Wiadomo, że część z nich została zatrzymana, a następnie zwolniona za kaucją.
Organizacja Iran Human Rights podaje, że Mahboubeh Shabani została zatrzymana 2 lutego i obecnie przebywa w więzieniu Vakilabad w Meszhedzie. Według tej organizacji może jej grozić kara śmierci. Z kolei HRA poinformowała zespół fact-checkingowy Euronews „The Cube”, że nie dysponuje potwierdzonymi informacjami co do charakteru i wagi postawionych jej zarzutów.
HRA zaznacza również, że nie ma wiarygodnych dowodów na to, by Ghazal Ghalandari została skazana na śmierć – ani nawet na to, że nadal przebywa w areszcie. Podobne stanowisko zajmuje Iran Human Rights, które nie odnotowało żadnych nowych informacji od czasu jej zatrzymania w styczniu.
Obie organizacje podkreślają także brak rzetelnych doniesień wskazujących, że Golnaz Naraghi oraz Venus Hosseinnejad pozostają w areszcie lub zostały skazane na karę śmierci.
W przypadku Ensieh Nejati HRA twierdzi, że jej źródła wskazują na dalsze przetrzymywanie kobiety, jednak bez potwierdzonego wyroku śmierci. Z kolei według Iran Human Rights Diana Taher Abadi została wprawdzie zatrzymana i grożono jej najwyższym wymiarem kary, lecz brak dowodów, że wyrok śmierci rzeczywiście zapadł.
Jeśli chodzi o Panah Movahedi, organizacje wskazują na poważny brak wiarygodnych informacji dotyczących jej losu od momentu zaginięcia po protestach z 9 stycznia.
Próżnia informacyjna
Weryfikowanie indywidualnych przypadków w Iranie jest szczególnie trudne, zwłaszcza w kontekście protestów. Dostęp do informacji jest tam silnie ograniczony, a ich niezależne potwierdzenie często okazuje się niemożliwe.
Dodatkowym utrudnieniem są napięcia i konflikty z udziałem Iranu, USA i Izraela, a także niemal całkowite odcięcie społeczeństwa od internetu. To wszystko znacząco utrudnia ustalenie losów osób zatrzymanych lub zaginionych w związku z protestami.
Wspólny raport Iran Human Rights oraz organizacji Together Against the Death Penalty wskazuje, że w 2025 roku liczba egzekucji w Iranie osiągnęła najwyższy poziom od dekad. Według tych danych w samym 2025 roku stracono co najmniej 1639 osób – najwięcej od 1989 roku.
Stosowanie kary śmierci przez Iran, zwłaszcza w sprawach związanych z protestami, jest od lat przedmiotem międzynarodowej krytyki. Unia Europejska wielokrotnie potępiała te praktyki, uznając je za naruszenie podstawowych praw człowieka.
W kwietniu 2025 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której potępił to, co określił mianem „szaleństwa egzekucji” w Iranie. Dokument ten odnosił się m.in. do skazania na śmierć dwóch aktywistów – Behrouza Ehsaniego i Mehdiego Hassaniego – których egzekucje wykonano 27 lipca 2025 roku.