W ubiegłym roku władze USA zatwierdziły pierwszy domowy test dla kobiet na rzeżączkę, chlamydię i rzęsistkowicę oraz pierwszy zestaw na wirusa raka szyjki macicy.
Pojawiają się nowe możliwości testowania i leczenia niektórych najczęstszych chorób przenoszonych drogą płciową. Eksperci liczą, że utrzyma to tendencję spadkową wskaźników zakażeń w USA.
W ubiegłym roku Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) dopuściła pierwszy domowy test wykrywający u kobiet trzy częste zakażenia — rzeżączkę, chlamydię i rzęsistkowicę — oraz pierwszy domowy zestaw do badania w kierunku wirusa wywołującego raka szyjki macicy.
Agencja zakończyła rok, zatwierdzając dwa różne leki na rzeżączkę, pierwsze nowe opcje od dekad.
To dobre wiadomości po tym, jak liczba zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową przed pandemią COVID-19 i w jej trakcie osiągała alarmujące poziomy. Pandemia zakłóciła w całym kraju badania przesiewowe, edukację i leczenie w zakresie zdrowia seksualnego.
Lata pandemii przyniosły jednak postęp w testowaniu. Ta sama technologia, która trafiła do pierwszych testów na koronawirusa dostępnych bez recepty, jest dziś wykorzystywana w domowych zestawach do wykrywania kiły i innych chorób przenoszonych drogą płciową. Wcześniej FDA w dużej mierze ograniczała użycie takich testów do personelu medycznego.
„Zdrowie seksualne bywa stygmatyzowane, a ludzie niechętnie się testują” – powiedziała dr Ina Park, specjalistka ds. zdrowia seksualnego z Uniwersytetu Kalifornijskiego w USA.
„Teraz mamy wiele możliwości dla pacjentów, którzy mogą obawiać się wizyty w gabinecie lekarskim.”
Nowe testy są wygodne i przyspieszają uzyskanie wyniku
Firma Visby Medical wprowadziła w ubiegłym roku test trzy w jednym dla kobiet, po uzyskaniu zgody FDA w marcu. Test oparty na próbce moczu zawiera wymazówkę do pobrania próbki z pochwy oraz niewielkie urządzenie elektroniczne, które opracowuje wynik i przesyła go do aplikacji online.
Test kosztuje 150 dolarów (ok. 127 euro). Obejmuje także konsultację telemedyczną z lekarzem, który omówi wyniki i w razie potrzeby przepisze antybiotyki lub inne leki.
Cały proces, od zakupu testu do uzyskania recepty, może zająć zaledwie sześć godzin. W tradycyjnym modelu trwa to kilka dni – mówi dr Gary Schoolnik, dyrektor medyczny Visby.
Dotąd pielęgniarka lub lekarz musieli pobrać próbkę, wysłać ją do laboratorium, poczekać na wyniki, a następnie umówić wizytę kontrolną, by je omówić.
„Wielu pacjentów bardzo trudno później odnaleźć. Spora część z dodatnim wynikiem nigdy nie jest leczona i przepada z obserwacji” – powiedział Schoolnik, który jest też profesorem emerytowanym na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Stanforda.
FDA dopuściła test Visby na podstawie badań wykazujących, że poprawnie wykrywa trzy zakażenia z dokładnością około 98 proc. lub wyższą. To poziom zbliżony do testów wykonywanych w szpitalach i przychodniach.
Niektóre testy domowe wciąż wymagają wsparcia zewnętrznego, aby uzyskać wynik.
Na przykład w maju FDA zatwierdziła zestaw firmy Teal Health do badania w kierunku HPV, wirusa wywołującego raka szyjki macicy. Urządzenie Teal Wand pozwala kobietom samodzielnie pobrać wymaz z pochwy, umieścić go w probówce i wysłać do laboratorium.
Zaktualizowane federalne wytyczne dotyczące przesiewu w kierunku HPV, opublikowane na początku miesiąca, po raz pierwszy dopuściły samodzielne pobieranie próbek.
FDA właśnie zatwierdziła pierwsze od dekad nowe leki na rzeżączkę
Bakterie wywołujące rzeżączkę stale ewoluowały, nabywając oporności na niemal każdy antybiotyk stosowany w leczeniu.
Oba nowe leki podaje się doustnie. To duża przewaga nad obecnym standardem opieki: zastrzykiem antybiotyku ceftriaksonu.
Nuzolvenc, opracowany w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, ma formę granulek rozpuszczających się w wodzie. Bluejepa firmy GlaxoSmithKline jest tabletką, zatwierdzoną także w leczeniu zakażeń układu moczowego.
Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) wcześniej zalecały dodatkowo doustną azytromycynę obok wstrzykiwanego ceftriaksonu, ale wycofały ją z wytycznych po sygnałach narastającej oporności rzeżączki.
„Została nam już tylko jedna klasa antybiotyków zalecanych w leczeniu rzeżączki i nie mieliśmy dobrych alternatyw” – powiedziała Park. „To, że w jednym roku mamy dwie nowe opcje, jest bardzo ekscytujące.”
Nowe testy i leki pojawiają się, gdy wskaźniki STD znów spadają
Wstępne dane CDC za 2024 r. pokazują trzeci z rzędu spadek liczby przypadków rzeżączki oraz drugi rok z rzędu spadek liczby przypadków chlamydii u dorosłych i najbardziej zakaźnych postaci kiły.
Eksperci wskazują na kilka czynników: mniej aktywności seksualnej wśród młodych, częstsze stosowanie antybiotyku jako „tabletki po” przeciw zakażeniom oraz więcej badań wykonywanych w domu.
Nowe testy mogą przynieść dalsze spadki, choć część ekspertów studzi entuzjazm.
Im więcej osób bada się w domu, tym trudniej będzie śledzić krajowe wskaźniki zakażeń. Dotąd opierały się głównie na danych kilku dużych laboratoriów diagnostycznych.
Dodatkowo nowe testy i leki są droższe, co może ograniczać dostęp.
Na przykład test Visby za 150 dolarów (ok. 127 euro) nie jest objęty ubezpieczeniem.
Do tego dochodzą ostatnie cięcia finansowania przez administrację Trumpa dla CDC i innych instytucji zdrowia publicznego, co może zwiastować kolejne problemy.
„Jestem pełna optymizmu, bo pacjenci mają więcej możliwości testowania, a my mamy dostęp do nowych leków” – powiedziała Park.
„Obawiam się jednak, że te cięcia w zdrowiu publicznym ograniczą dostęp do opieki seksualnej dla grup, które najmniej stać na skorzystanie z tych nowych możliwości.”