Liderka Polski 2050 i minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła, że istnieje gotowe rozwiązanie sporu o regulację rynku kryptowalut. "Jest jeden projekt, o którym wiemy, że jest dobry dla ludzi i możliwy do podpisania - to projekt Polski 2050".
Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu podkreśliła, że na temat projektu ustawy o kryptoaktywach rozmawiała zarówno z własną koalicją, jak i ze stroną prezydencką.
"Ten projekt [Polski 2050] jest akceptowalny - zawiera 80 procent tego, co znajduje się w ustawie rządowej, a jednocześnie nie ma w nim pewnych elementów, które z różnych powodów są dla prezydenta szczególnie dotkliwe" – podkreśliła.
Jej zdaniem najlepszym wyjściem byłoby przyjęcie ustawy rządowej, do której w drugim czytaniu zgłoszono by poprawki uwzględniające wybrane elementy propozycji prezydenckiej.
"Wtedy powstanie realne rozwiązanie problemu. Dziś musimy kierować się dążeniem do rozwiązań, a nie tym, by jeden czy drugi obóz mógł poczuć moralne zwycięstwo kosztem sprawy" – dodała minister.
Drugi projekt prezydenta
Wypowiedź Pełczyńskiej-Nałęcz pada dzień po tym, jak do marszałka Sejmu trafił drugi prezydencki projekt ustawy o rynku kryptowalut. Poinformował o tym szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. Karol Nawrocki wcześniej trzykrotnie wetował propozycje rządowe w tej sprawie.
Bogucki podkreślił, że nowe przedłożenie jest „właściwie bliźniaczo podobne” do projektu, który już trafiał do Sejmu, a jego fundamentem pozostaje trzecia ustawa przygotowana przez rząd.
"To przedłożenie prezydenckie jest próbą rozwiązania tego jałowego sporu, który toczy się właściwie już od zeszłego roku" – napisał na X szef Kancelarii Prezydenta. Dodał, że do przełamania impasu potrzeba „minimalnej, dosłownie minimalnej dobrej woli po stronie rządzących”.
Według szefa KPRP wcześniejsze propozycje rządowe w zakresie mechanizmu ostrzegania sprowadzały się do „ślepej blokady i działania ex post”. Prezydencki projekt ma wprowadzać obowiązkowe komunikaty ostrzegawcze przed wpłatą środków. Przedłużenie blokady rachunku wymagałoby zgody sądu, a nie decyzji urzędniczej. Bogucki ocenił, że rząd „boi się kontroli sądowej” i niezawisłości sądów. Projekt ma też gwarantować możliwość dochodzenia odszkodowania od Skarbu Państwa.
Trzykrotne weto
W czerwcu prezydent po raz trzeci zawetował ustawę. Sejm w piątek nie zdołał odrzucić weta – zabrakło 25 głosów. Nawrocki argumentował wcześniej, że przepisy mogą wypchnąć polskie firmy za granicę. Strona rządowa odpowiadała z kolei, że regulacje są konieczne do walki z nadużyciami i ochrony konsumentów.
Bogucki zwrócił uwagę, że obecnie nie ma żadnego rządowego projektu ani propozycji Koalicji Obywatelskiej czy Lewicy. Istnieje natomiast projekt Polski 2050, który – jak mówił – nie jest procedowany. Dlatego prezydent po raz drugi wychodzi z własną inicjatywą.
Afera Zondacrypto
Konieczność uregulowania rynku kryptowalut jest potęgowana przez głośną aferę giełdy Zondacrypto. Na początku kwietnia media informowały o możliwych poważnych problemach z płynnością tej platformy. Niedługo później analiza, do której dotarły money.pl oraz Wirtualna Polska, ujawniła dramatyczny spadek rezerw bitcoinów giełdy – aż o 99 procent. Klienci mieli stracić łącznie setki milionów złotych.
W związku z tymi doniesieniami Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie możliwego oszustwa na szkodę klientów giełdy. Sprawa szybko nabrała także politycznego wymiaru. Zondacrypto miała mieć bliskie powiązania m.in. ze środowiskami prawicy. Giełda sponsorowała liczne wydarzenia, w których uczestniczył m.in. prezydent Karol Nawrocki. Była również sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Wątek sponsoringowy doprowadził do konkretnych konsekwencji prawnych. Zarzuty w tej sprawie usłyszał prezes PKOl Radosław Piesiewicz. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Cała sprawa Zondacrypto stała się jednym z najważniejszych argumentów w debacie o konieczności szybkiego i skutecznego uregulowania rynku kryptoaktywów w Polsce.