Nietypowa sytuacja w Istebnej przyciągnęła uwagę internautów. Kierowca nagrał kucyka biegnącego tuż przy jadącym samochodzie. Nagranie szybko trafiło do sieci i zdobyło ponad 1,2 mln wyświetleń, wywołując falę krytyki.
W Istebnej doszło do nietypowego zdarzenia, które szybko wzbudziło zainteresowanie internautów. Kierowca nagrał kucyka biegnącego tuż obok jadącego samochodu, niemal przy samej krawędzi jezdni. Film trafił do sieci i wywołał wiele emocji. Sprawą zajęła się policja, która ustaliła właściciela zwierzęcia. Mężczyzna tłumaczył, że kucyk wcześniej uciekł z ogrodzonego terenu i próbował go odnaleźć oraz bezpiecznie odprowadzić.
To nie pierwszy przypadek, gdy sposób „spacerowania” ze zwierzęciem na drodze wywołuje oburzenie. Ostatnio opisywaliśmy sprawę z okolic Bukowiny Tatrzańskiej, gdzie pies biegł za samochodem, do którego był przypięty smyczą. W tamtej sprawie kierowca został uznany przez sąd za winnego znęcania się nad zwierzęciem i otrzymał m.in. 10 tys. zł grzywny oraz zakaz posiadania zwierząt. Obrońcy zwierząt uznali jednak karę za zbyt łagodną i zapowiedzieli apelację.
Kucyk biegł przy samochodzie. Właściciel dostał mandat
Do zdarzenia doszło 24 sierpnia w Istebnej w powiecie cieszyńskim. Na nagraniu widać zwierzę poruszające się bezpośrednio przy samochodzie. Po chwili kierowca zwalnia, a jeden z mężczyzn wysiada z auta i przejmuje kucyka. Następnie zwierzę zostaje skierowane na ścieżkę biegnącą wzdłuż drogi.
Nagranie szybko rozprzestrzeniło się w internecie. Jego autor zwracał uwagę, że kucyk miał z trudem nadążać za samochodem. Film wywołał falę komentarzy, a część internautów domagała się wyjaśnienia sytuacji i ukarania osób odpowiedzialnych za zachowanie widoczne na nagraniu.
Policjanci ustalili właściciela zwierzęcia. Jak przekazał komisarz Krzysztof Pawlik, oficer prasowy cieszyńskiej policji, mężczyzna otrzymał 100 zł mandatu za niewłaściwe pędzenie zwierząt. Funkcjonariusze nie stwierdzili jednocześnie obrażeń ani śladów, które wskazywałyby na znęcanie się nad kucykiem.
Właściciel wyjaśnił, że zwierzę wcześniej uciekło z ogrodzonego terenu. Ogrodzenie miało zostać uszkodzone prawdopodobnie przez dzikie zwierzęta. Po otrzymaniu informacji o miejscu, w którym znajdował się kucyk, mężczyzna pojechał tam samochodem. Jak tłumaczył, po odnalezieniu zwierzęcia próbował je uspokoić i zatrzymać.
Po zatrzymaniu auta mężczyzna miał wysiąść i chwycić kucyka za uzdę, a następnie odprowadzić go w bezpieczne miejsce. Policja uznała jednak, że sposób prowadzenia zwierzęcia uzasadniał nałożenie mandatu.
Sprawą zainteresowała się również jedna z fundacji zajmujących się ochroną zwierząt z powiatu cieszyńskiego. Jej przedstawiciele ocenili sytuację jako nieodpowiedzialną i wskazywali, że bieganie zwierzęcia tuż przy samochodzie mogło powodować u niego silny stres oraz stwarzać zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Organizacja zapowiedziała, że rozważa skierowanie sprawy do prokuratury.
Nagranie z Istebnej zdobyło już ponad milion wyświetleń i stało się przedmiotem szerokiej dyskusji w sieci. W obu opisanych przypadkach pojawia się też szersze pytanie o odpowiedzialność właścicieli zwierząt i granice zachowań, które mogą narażać je na stres, niebezpieczeństwo lub utratę kontroli nad sytuacją.