Loader
Śledź nas
Reklama

Od afery w Szpitalu Południowym do ustawy PESEL-owej. Rząd chce kontroli nad zarobkami, medycy protestują

Szpital, zdjęcie poglądowe
Szpital, zdjęcie poglądowe Prawo autorskie  Źródło: pexels.com
Prawo autorskie Źródło: pexels.com
Przez Katarzyna Kubacka
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

5 sierpnia weszła w życie tzw. ustawa PESEL-owa, która kończy anonimowość danych o zarobkach lekarzy wobec państwa. Dane nie będą publiczne, ale instytucje zyskają narzędzia do ich gromadzenia i kontroli. Przepisy pojawiają się po aferze wokół Szpitala Południowego. Lekarze protestują.

Ustawa PESEL-owa, czyli ustawa z 19 czerwca 2026 roku o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej, umożliwia gromadzenie i weryfikację danych o wynagrodzeniach oraz czasie pracy medyków powiązanych z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PWZ). Dane te zbiera Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), co – jak możemy przeczytać na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – ma dać Ministerstwu Zdrowia narzędzie do monitorowania czasu pracy personelu medycznego oraz zwiększyć przejrzystość wynagrodzeń.

REKLAMA
REKLAMA

Zmiany mają również ograniczyć tzw. kominy płacowe, czyli sytuacje, w których wynagrodzenia na niektórych stanowiskach znacząco przewyższają pensje pozostałych pracowników, poprzez możliwość wprowadzenia limitów płac. Jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, ustawa ma także umożliwić analizę rzeczywistych kosztów pracy i ułatwić planowanie budżetu w ochronie zdrowia.

Ustawa PESEL-owa, zarobki lekarzy i sprawa Szpitala Południowego

Zarobki lekarzy od lat budzą emocje. Eksperci zwracają uwagę na niedobór specjalistów oraz fakt, że wielu medyków rezygnuje z etatów na rzecz kontraktów lub łączy pracę w publicznych placówkach z zatrudnieniem w prywatnych klinikach. Taka sytuacja napędza wzrost stawek i sprawia, że pacjenci korzystający z prywatnej opieki często mają łatwiejszy i lepszy dostęp do lekarzy.

Uprzywilejowane traktowanie pacjentów i wysokie zarobki jednego z lekarzy były jednymi z głównych wątków afery wokół warszawskiego Szpitala Południowego, szeroko opisywanej przez media w czerwcu i lipcu. Sprawa dotyczyła m.in. grafiku 28-letniego lekarza i byłego radnego KO, z którego wynikało, że miał on pełnić nawet około 300 dyżurów miesięcznie. Kontrola wykazała jednak liczne nieprawidłowości i niespójności w dokumentacji, a grafik okazał się nieprawdziwy. Według doniesień mediów lekarz miał zarobić w 2025 roku około 1,6 milinów złotych w ramach działalności gospodarczej.

Wśród zarzutów pojawiły się także informacje o funkcjonowaniu tzw. "saloniku VIP" przy SOR-ze dla polityków oraz o rzekomym pobieraniu opłat od rodzin zmarłych za przygotowanie ciał i kierowaniu ich do konkretnych zakładów pogrzebowych. W sprawie Szpitala Południowego, prokuratura prowadzi obecnie pięć śledztw.

Do afery odniósł się premier Polski Donald Tusk 18 czerwca. Zapowiedział zbadanie sprawy, deklarując, że w takich przypadkach będzie „zdeterminowany i bezwzględny”.

– Wszyscy bez wyjątku w Polsce, którzy korzystają ze środków publicznych, są zobowiązani do przejrzystości, a więc do publikowania wartości i treści kontraktów z podmiotami gospodarczymi, jednoosobowymi działalnościami gospodarczymi i spółkami. Jawność nie jest czymś szczególnym, natomiast bardzo powinna uzdrowić atmosferę – mówił natomiast przed posiedzeniem rządu poświęconym ustawie 21 lipca.

Naczelna Rada Lekarska zarzuca politykom manipulację

W czerwcu Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej opublikowało oficjalne stanowisko dotyczące wynagrodzeń, wyrażając sprzeciw wobec wykorzystywania przez niektórych polityków informacji o wysokich zarobkach lekarzy pracujących ponad standardowy wymiar czasu pracy. Jak podkreślono, działania te miały na celu przypisanie środowisku lekarskiemu odpowiedzialności za problemy ochrony zdrowia, które sami lekarze od lat wskazują jako jedne z największych wyzwań systemu.

Pod koniec czerwca na szacunki AOTMiT zwróciła uwagę Polska Agencja Prasowa. Według danych Agencji wynagrodzenie przekraczające 100 tysięcy złotych otrzymuje od 1,2 do 1,5 procent lekarzy w Polsce, przy czym – jak zaznaczono – dane dotyczą wyłącznie wynagrodzenia z jednej placówki. „Aktualna mediana zarobków na pojedynczej umowie o pracę wynosi 23,5 tys. zł brutto, a na kontrakcie – blisko 26 tys. zł” – cytuje PAP.

Warto zaznaczyć, że do tej pory AOTMiT otrzymywała wyłącznie zbiorcze, zanonimizowane dane, najczęściej dotyczące jednego miejsca pracy lekarza.

Spór o dane medyków i kontrolę wynagrodzeń

Nowa ustawa zobowiązuje szpitale i placówki medyczne do przekazywania danych o wynagrodzeniach i czasie pracy personelu medycznego, powiązanych z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PWZ), pod rygorem wysokich kar finansowych.

Naczelna Rada Lekarska zgłasza poważne zastrzeżenia dotyczące ochrony danych osobowych lekarzy. Pod koniec czerwca zapowiedziała złożenie skargi do Trybunału Konstytucyjnego, zarzucając ustawie niezgodność z Konstytucją, a także skierowanie sprawy do europejskich trybunałów w celu zbadania zgodności przepisów z RODO. Ustawodawcy twierdzą jednak, że zebrane dane pozwolą na większy wgląd w finansowanie placówek.

1 lipca uruchomiono także Centralny Rejestr Umów, obejmujący umowy cywilnoprawne zawarte od tego dnia. System nie uwzględnia umów o pracę ani kontraktów realizowanych przez zewnętrzne spółki medyczne. W efekcie w rejestrze często widoczna jest pełna wartość kontraktu zawartego z firmą, a nie rzeczywiste wynagrodzenie pojedynczego medyka.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Ustawa o najmie do poprawki. Samorządy bez narzędzi, w tle mikrokawalerki i kontrowersje

Ustawa o pilnym wsparciu rolnictwa: powrót dwóch zakazanych pestycydów dzieli scenę polityczną

Resort zdrowia zmienia warunki pracy rezydentów w reformie statutu ramowego