Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

„Dobra śmierć wydarza się tym, którzy uważają swoje życie za spełnione”: Jak dziś przeżywamy żałobę?

Ewa Pawlik, Mistrzyni Ceremonii Humanistycznych
Ewa Pawlik, Mistrzyni Ceremonii Humanistycznych Prawo autorskie  fot. Paweł Głogowski
Prawo autorskie fot. Paweł Głogowski
Przez Katarzyna Kubacka
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

„To co chciałabym powiedzieć to to, że śmierć nie jest chorobą, To jest tak naturalny proces jak rodzenie się”, mówi Ewa Pawlik, świecka celebrantka. „I tak jak nie wiemy, z czego się do życia wyłaniamy, nie wiemy, w co powracamy, kiedy ono dobiega końca. To jest piękne”.

Świeckie pogrzeby i ceremonie humanistyczne zyskują w Polsce na popularności. Jak mówi w programie 12 minut w Euronews Ewa Pawlik, która poprowadziła już ponad 300 ceremonii pożegnalnych, każda rodzina przeżywa żałobę inaczej. Jedno pozostaje jednak niezmienne – na końcu najczęściej wybrzmiewa wdzięczność za wspólnie spędzony czas.

REKLAMA
REKLAMA

„Często mówię o ceremoniach pogrzebowych, że to jest świetna okazja, żeby podziękować osobie, która odeszła. Pytam bliskich: za co chcielibyście jej podziękować? Najczęstsza odpowiedź brzmi: za to, że był, że była” – opowiada.

Pogrzeb jako początek żałoby

Czym właściwie są pogrzeby świeckie i czym różnią się od ceremonii humanistycznych? Jak wyjaśnia Ewa Pawlik, przez wiele lat w Polsce funkcjonowały właściwie tylko dwa modele pożegnania: pogrzeb wyznaniowy, najczęściej katolicki, oraz pogrzeb świecki, który powstał na przełomie lat 50. i 60. XX wieku jako alternatywa dla ceremonii religijnych.

Obok nich coraz większą popularność zyskują jednak ceremonie humanistyczne.

„Przez lata utarło się, że pogrzeby świeckie są pozbawione takiego elementu religijnego, jakiegoś wymiaru duchowego. Natomiast ceremonie humanistyczne są propozycją dla coraz szerszej grupy Polaków, którzy nie mieszczą się w żadnej z tych dwóch kategorii, nie są ateistami, ale też nie są praktykującymi katolikami” – mówi celebrantka.

Jej zdaniem zmieniające się potrzeby społeczne sprawiają, że coraz więcej rodzin szuka form pożegnania, które nie wpisują się w tradycyjny podział na ceremonię religijną i świecką.

Pawlik zwraca również uwagę na silną polaryzację polskich rodzin – nie tylko pod względem politycznym, ale także światopoglądowym i religijnym.

„Te podziały często przebiegają pokoleniowo, też w kwestii podejścia do wiary” – mówi.

„I w sytuacji, kiedy umiera członek takiej rodziny, myślę, że należy uhonorować duchowe potrzeby wielu osób. I jeżeli starsze osoby w naszej rodzinie potrzebują ceremoniału kościelnego, bez tego będą miały poczucie, że ta osoba nie została uszanowana, nie została pożegnalna godnie, to należy to uhonorować. I myślę, że właśnie ceremonia humanistyczna jest odpowiedzią na te potrzeby".

Zdaniem Pawlik sama ceremonia jest jedynie zwieńczeniem znacznie dłuższego procesu. Najważniejsze wydarza się wcześniej – podczas rozmów z rodziną, wspólnego porządkowania wspomnień i prób nadania sensu stracie.

Śmierć za zamkniętymi drzwiami

Jak podkreśla Ewa Pawlik, współczesne rodziny są coraz bardziej rozproszone, żyją daleko od siebie i rzadziej mogą liczyć na wsparcie lokalnej społeczności. Dlatego coraz częściej potrzebują osoby, która pomoże im przejść przez pierwsze dni żałoby.

Zdaniem celebrantki zmieniło się również nasze podejście do samego umierania.

„Śmierć przestała być częścią naszego ludzkiego doświadczenia. Odbywa się gdzieś poza nami – za zamkniętymi drzwiami, w instytucjach, domach opieki czy szpitalach” – mówi. „Coraz rzadziej umieramy w domu, przestaliśmy oglądać osoby umierające. Nie wiemy, na czym ten proces polega. Nie wiemy, czego się spodziewać".

Paradoksalnie śmierć nigdy nie zniknęła z naszej codzienności – zmienił się jedynie sposób, w jaki jej doświadczamy. Z jednej strony została odsunięta od życia rodzinnego, z drugiej jest wszechobecna w popkulturze.

„Nie możesz oglądać telewizji dłużej niż pół godziny, żeby nie usłyszeć o morderstwach albo nie zobaczyć zwłok. Prawie każdy film opiera się na motywie zabijania” – zauważa.

Ewa Pawlik, Mistrzyni Ceremonii Humanistycznych w programie 12 minut w Euronews w Hotelu Polonia Palace
Ewa Pawlik, Mistrzyni Ceremonii Humanistycznych w programie 12 minut w Euronews w Hotelu Polonia Palace fot. Paweł Głogowski

Czy jednak oglądanie fikcyjnej śmierci pomaga nam oswoić prawdziwe odchodzenie i pogodzić się z utratą bliskich?

Dawne rytuały i za co dziękujemy na końcu?

Celebrantka przypomina, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu śmierć była doświadczeniem całej wspólnoty.

„Kiedyś jak ktoś w społeczności umierał, to społeczność wiedziała, jak się tą stratą zaopiekować. Każdy wiedział, co robić. Przychodziły sąsiadki, ciało było wystawione w domu” – mówi. „Jakbyś nałożyła te dawne zwyczaje na to, co dziś wiemy o teorii i psychologii żałoby, to były bardzo mądre zasady. Pomagały uspokoić emocje i stworzyć spójną narrację, o którą bardzo trudno w pierwszych dniach po stracie”.

Dziś rolę wspólnoty coraz częściej przejmują celebranci humanistyczni. Ich zadaniem nie jest jedynie poprowadzenie ceremonii, ale przede wszystkim towarzyszenie rodzinie w pierwszych etapach żałoby i wspólne przygotowanie pożegnania.

Jak dobrze przeżyć żałobę? Zdaniem Ewy Pawlik pogrzeb jest przede wszystkim okazją do wyrażenia wdzięczności.

„Często mówię o ceremoniach pogrzebowych, że to jest świetna okazja do tego, żeby podziękować tej osobie, która odeszła, zastanowić się w ogóle, za co my jej możemy podziękować” – mówi.

Jak dodaje, odpowiedź najczęściej okazuje się niezwykle prosta.

„Pytam bliskich: za co chcielibyście podziękować tej osobie? I najczęstsza odpowiedź to jest za to, że był. Czy była. To jest takie zdanie, które mam wrażenie, zostaje na sam koniec – że dziękujemy sobie po prostu za to, że byliśmy”.

Radość, smutek i spokój

Jak mówi Ewa Pawlik, podczas pogrzebów smutek bardzo często przeplata się z radością, wdzięcznością i spokojem. Tak zapamiętała pierwszą ceremonię humanistyczną, którą poprowadziła.

Ewa Pawlik, Mistrzyni Ceremonii Humanistycznych w programie 12 minut w Euronews w Hotelu Polonia Palace
Ewa Pawlik, Mistrzyni Ceremonii Humanistycznych w programie 12 minut w Euronews w Hotelu Polonia Palace fot. Paweł Głogowski

„To była przepiękna ceremonia. Takiego rodzeństwa, już dorosłego, które żegnało swoją mamę, która od kiedy oni byli małymi dziećmi, żyła z diagnozą terminalnej choroby” – wspomina.

Pożegnanie odbyło się w zabytkowej kaplicy na cmentarzu w Szczecinie. Zamiast tradycyjnego scenariusza uczestnicy stworzyli prosty rytuał światła. Każdy z gości otrzymał niewielką świecę i, wchodząc do ciemnej kaplicy, zapalał ją od płomienia poprzedniej osoby, umieszczając ją w dużej misie z piaskiem. Z każdą kolejną świecą wnętrze stopniowo rozświetlało się, aż urna znalazła się w ciepłym blasku dziesiątek płomieni.

Jak wspomina celebrantka, zapach kadzidła mieszał się z cichymi rozmowami, a wśród zgromadzonych było wiele małych dzieci, których płacz i gaworzenie stały się naturalną częścią ceremonii. Całość tworzyła atmosferę niezwykłego spokoju i bliskości, pokazując, że pożegnanie może być nie tylko doświadczeniem smutku, ale również wspólnego bycia razem.

„Nie zapomnę jej [ceremonii – red.] nigdy” – mówi. „To było bardzo ważne dla mnie doświadczenie. Myślałam o tej osobie jako mamie. Czułam pewną wspólnotę doświadczeń, próbowałam wyobrazić sobie, jak przeżywałabym własne macierzyństwo z takim wyrokiem. Ta osoba stała mi się bardzo bliska w procesie przygotowania ceremonii”.

„Dobra śmierć wydarza się tym, którzy uważają swoje życie za spełnione”

Ewa Pawlik przekonuje, że o śmierci warto rozmawiać bez lęku i traktować ją jako naturalną część życia.

Czy istnieje coś takiego jak „dobra śmierć”? Jak mówi, nie tylko istnieje, ale ma również swoją definicję w prawie, precyzując, że chodzi o pojęcie „godnej śmierci”.

„Mówimy o tym, jakie warunki muszą zostać spełnione, żeby śmierć była godna. Chodzi przede wszystkim o stworzenie możliwości odejścia w taki sposób, w jaki ta osoba sobie życzy".

Celebrantka przypomina również o pojęciu „bólu totalnego”, który obejmuje nie tylko cierpienie fizyczne, lecz także psychiczne, społeczne i duchowe.

„To jest jedna strona prawna, o której się dużo dyskutuje, na przykład przy okazji uchodźców na naszej granicy polsko-białoruskiej. Tam na przykład nie masz spełnionego żadnego elementu godnej śmierci. Ani jednego” – mówi.

Jej zdaniem istnieje jednak także wymiar bardziej osobisty.

„Dobra śmierć wydarza się tym, którzy uważają swoje życie za spełnione i w których życiu nie ma jakichś takich poważnych konfliktów” – mówi Pawlik. „Jeżeli udało ci się dożyć sędziwego wieku, przy twoim łóżku zbierają się dzieci i wnuki, masz poczucie ciągłości i tego, że zrobiłeś czy zrobiłaś w życiu rzeczy, które były dla ciebie ważne, wtedy umieranie staje się częścią naturalnego rytmu życia”.

Na koniec podkreśla, że sama śmierć nie jest czymś nienaturalnym.

„Śmierć nie jest chorobą. Jest tak samo naturalna jak narodziny. Tak jak nie wiemy, skąd przychodzimy, tak nie wiemy, dokąd odchodzimy. To jest piękne".

Rozmowa została zrealizowana w Hotelu Polonia Palace przy al. Jerozolimskich 45 w Warszawie.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Jimek dla Euronews: „być może dzisiaj facectwo, męstwo jest tematem do zgłębienia”

Natalia Sielewicz o roli instytucji kultury w świecie pełnym problemów, konfliktów i przemocy

Litewski minister spraw zagranicznych wzywa UE do nałożenia sankcji na Białoruś