81 lat temu w wyniku tzw. Obławy Augustowskiej zginęło ponad 600 Polaków. Była to akcja sowiecka wymierzona głównie przeciwko polskim partyzantom, walczących z sowieckimi okupantami. Od 12 lipca 1945 roku aresztowano w sumie ponad 7 tys. osób. Śladów po wielu z nich do tej pory nie odnaleziono.
Na rozkaz Stalina
W przypadku Polski i innych krajów byłego bloku wschodniego, które znalazły się w nim wbrew własnej woli, zakończenie II wojny światowej nie oznaczało końca walk. Część żołnierzy i partyzantów, którzy w czasie wojny walczyła z niemieckimi okupantami postanowiła kontynuować walkę - przeciw sowieckim nowym porządkom i ich nominatom. Liczyli, że uda się obalić uzurpartorską władzę i Polska odzyska w pełni niepodległość. Największy ruch oporu był w północno-wschodniej Polsce. Partyzanci organizowali akcje dywersyjne przeciwko instalowanym przez Związek Radziecki nowym, komunistycznym władzom.
W lipcu 1945 roku ZSRR postanowił w swoim stylu rozwiązać problem. Według prof. Andrzeja Nowaka, ale piszą o tym również rosyjscy historycy, Stalin osobiście wydał rozkaz przeprowadzenia Obławy Augustowskiej.
Powód był dla Stalina dosyć pragmatyczny - chciał sobie zapewnić bezpieczny przejazd na Konferencję w Poczdamie (pociąg z Moskwy do Berlina miał przejeżdzać tą trasą. To z kolei mogło też wywołać więcej akcji partyzanckich). Inna teoria, nie wykluczająca tej pierwszej, brzmi, że dodatkowym powodem było zapewnienie bezpiecznego transportu do ZSRR dla grabionych przez Sowietów dóbr z terenów Prus Wschodnich. I powód trzeci, najbardziej oczywisty - likwidacja struktur polskiego państwa podziemnego.
Nie wiadomo gdzie pochowano ofiary
Obława trwała przez tydzień. W tym czasie siły radzieckie - wysłano w tym celu prawie 50 tys. żołnierzy Armii Czerwonej, której pomagali lokalni funkcjonariusze polskiej, komunistycznej służby bezpieczeństwa - przeszukiwały Puszczę Augustowską i okolice. Zatrzymano w efekcie ponad 7 tys. osób, które umieszczono w ponad 50 różnych miejscach. Tam ich przesłuchiwano i torturowano. Część z nich wywieziono następnie w nieznanym kierunku, skąd nigdy nie wrócili.
Wśród zatrzymanych byli też cywile, w tym kobiety. Do zabijania zatrzymanych oddelegowana została specjalna jednostka Armii Czerwonej ds. walki z kontrwywiadem tzw. Smiersz. Jej dowódca, gen. Abakumow jeszcze przed zakończeniem Obławy w depeszy chwalił się Stalinowi, że rozstrzelano już 592 "bandytów", a wobec kolejnych ponad 850 będą podejmowane "odpowiednie kroki".
Do tej pory nie wiadomo co dokładnie zrobiono z ofiarami, a raczej w jaki sposób je zabito i gdzie pochowano, a rodziny do dziś nie mogą urządzić pogrzebów i godnie pochować zamordowanych. Oficjalnie potwierdzono 513 nazwisk zabitych.
Lista pamięci
Przez całe lata Obława Augustowska była tematem tabu. Przedstawiciele władz zaprzeczali istnieniu tej zbrodni. Dopiero pod koniec lat 80. zaczęto o tym powoli mówić i przeprowadzać prace ekshumacyjne w okolicy. Odnaleziono jedyne szczątki - jak się potem okazało - żołnierzy niemieckich. Sprawcy nie ponieśli żadnej kary, a niektórzy z nich za PRL byli wręcz awansowani. Poszukiwania trwają, a jedną z instytucji tym się zajmujących jest Instytut Pamięci Narodowej. Rosja wciąż jednak nie przekazała kluczowych informacji na temat ofiar.
W ramach przywracania pamięci o tej zbrodni - największej w Polsce po zakończeniu II wojny światowej - w Augustowie powstał Dom Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. W tym roku po raz kolejny małżeństwo miejscowych nauczycieli - Danuta i Zbigniew Kaszlejowie - zorganizowali uroczyste odcztywanie nazwisk zabitych. Jednym z gości wydarzenia, który również odczytywał nazwiska był dziennikarz i działacz opozycyjny Andrzej Poczobut. Kilka lat temu odsłonięto także pomnik ku czci pomordowanych.