Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Największa zbrodnia na Polakach po II wojnie światowej

Pomnik ofiar Obławy Augustowskiej
Pomnik ofiar Obławy Augustowskiej Prawo autorskie  Autor zdjęcia z strony Wikipedii - Kamil Korbik
Prawo autorskie Autor zdjęcia z strony Wikipedii - Kamil Korbik
Przez Dominika Cosic
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

81 lat temu w wyniku tzw. Obławy Augustowskiej zginęło ponad 600 Polaków. Była to akcja sowiecka wymierzona głównie przeciwko polskim partyzantom, walczących z sowieckimi okupantami. Od 12 lipca 1945 roku aresztowano w sumie ponad 7 tys. osób. Śladów po wielu z nich do tej pory nie odnaleziono.

Na rozkaz Stalina

W przypadku Polski i innych krajów byłego bloku wschodniego, które znalazły się w nim wbrew własnej woli, zakończenie II wojny światowej nie oznaczało końca walk. Część żołnierzy i partyzantów, którzy w czasie wojny walczyła z niemieckimi okupantami postanowiła kontynuować walkę - przeciw sowieckim nowym porządkom i ich nominatom. Liczyli, że uda się obalić uzurpartorską władzę i Polska odzyska w pełni niepodległość. Największy ruch oporu był w północno-wschodniej Polsce. Partyzanci organizowali akcje dywersyjne przeciwko instalowanym przez Związek Radziecki nowym, komunistycznym władzom.

REKLAMA
REKLAMA

W lipcu 1945 roku ZSRR postanowił w swoim stylu rozwiązać problem. Według prof. Andrzeja Nowaka, ale piszą o tym również rosyjscy historycy, Stalin osobiście wydał rozkaz przeprowadzenia Obławy Augustowskiej.

Powód był dla Stalina dosyć pragmatyczny - chciał sobie zapewnić bezpieczny przejazd na Konferencję w Poczdamie (pociąg z Moskwy do Berlina miał przejeżdzać tą trasą. To z kolei mogło też wywołać więcej akcji partyzanckich). Inna teoria, nie wykluczająca tej pierwszej, brzmi, że dodatkowym powodem było zapewnienie bezpiecznego transportu do ZSRR dla grabionych przez Sowietów dóbr z terenów Prus Wschodnich. I powód trzeci, najbardziej oczywisty - likwidacja struktur polskiego państwa podziemnego.

Nie wiadomo gdzie pochowano ofiary

Obława trwała przez tydzień. W tym czasie siły radzieckie - wysłano w tym celu prawie 50 tys. żołnierzy Armii Czerwonej, której pomagali lokalni funkcjonariusze polskiej, komunistycznej służby bezpieczeństwa - przeszukiwały Puszczę Augustowską i okolice. Zatrzymano w efekcie ponad 7 tys. osób, które umieszczono w ponad 50 różnych miejscach. Tam ich przesłuchiwano i torturowano. Część z nich wywieziono następnie w nieznanym kierunku, skąd nigdy nie wrócili.

Wśród zatrzymanych byli też cywile, w tym kobiety. Do zabijania zatrzymanych oddelegowana została specjalna jednostka Armii Czerwonej ds. walki z kontrwywiadem tzw. Smiersz. Jej dowódca, gen. Abakumow jeszcze przed zakończeniem Obławy w depeszy chwalił się Stalinowi, że rozstrzelano już 592 "bandytów", a wobec kolejnych ponad 850 będą podejmowane "odpowiednie kroki".

Do tej pory nie wiadomo co dokładnie zrobiono z ofiarami, a raczej w jaki sposób je zabito i gdzie pochowano, a rodziny do dziś nie mogą urządzić pogrzebów i godnie pochować zamordowanych. Oficjalnie potwierdzono 513 nazwisk zabitych.

Lista pamięci

Przez całe lata Obława Augustowska była tematem tabu. Przedstawiciele władz zaprzeczali istnieniu tej zbrodni. Dopiero pod koniec lat 80. zaczęto o tym powoli mówić i przeprowadzać prace ekshumacyjne w okolicy. Odnaleziono jedyne szczątki - jak się potem okazało - żołnierzy niemieckich. Sprawcy nie ponieśli żadnej kary, a niektórzy z nich za PRL byli wręcz awansowani. Poszukiwania trwają, a jedną z instytucji tym się zajmujących jest Instytut Pamięci Narodowej. Rosja wciąż jednak nie przekazała kluczowych informacji na temat ofiar.

W ramach przywracania pamięci o tej zbrodni - największej w Polsce po zakończeniu II wojny światowej - w Augustowie powstał Dom Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. W tym roku po raz kolejny małżeństwo miejscowych nauczycieli - Danuta i Zbigniew Kaszlejowie - zorganizowali uroczyste odcztywanie nazwisk zabitych. Jednym z gości wydarzenia, który również odczytywał nazwiska był dziennikarz i działacz opozycyjny Andrzej Poczobut. Kilka lat temu odsłonięto także pomnik ku czci pomordowanych.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Nagranie: cywile kryją się podczas rosyjskiego ataku na Sumy

Karol Nawrocki o rzezi wołyńskiej. "Nie zgadzamy się zapomnieć o 120 tysiącach Polaków"

Uroczystości pogrzebowe ofiar rzezi wołyńskiej w Puźnikach